Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

czwartek, 28 listopada 2013

129.TYLKO BEZ COFANIA!

HEINZ JANISCH
„PAN JAROMIR I ARCYZŁODZIEJ”
(TŁ. JOANNA BORYCKA-ZAKRZEWSKA)
BONA, KRAKÓW 2013
ILUSTROWAŁA UTE KRAUSE

[Królowa Bona otworzyła Polskę na świat, Bona otwiera Polskę na niesłusznie zapomniane książki]

Olej na desce 118x161 cm.
Stu sześćdziesięciu ośmiu chłopców i siedemdziesiąt osiem dziewcząt. W zależności od eksperta siedemdziesiąt osiem do osiemdziesięciu dziecięcych zabaw.
Dzieci rzucające orzechami. Dzieci rzucające kamyki, piłki. Dzieci chodzące na szczudłach. Dzieci puszczające bańki. Dzieci stojące na głowie. Dzieci robiące fikołki. Dzieci ujeżdżające płot....
"Zabawy dziecięce"

To wszystko i wiele, wiele więcej widać na obrazie „Zabawy dziecięce” Bruegla Starszego.
I wszystkie te dzieci naraz nagle zniknęły.
Do tej pory mieszkały na obrazie w wiedeńskim muzeum, ale teraz obrazu już nie ma na ścianie. Leciutki, migotanie kamery, ułamek sekundy i obraz znika. Żadnego alarmu. Żadnych śladów włamania. Po prostu puste miejsce na muzealnej ścianie.
Oczywiście taką sprawą nie może się zająć nikt inny, tylko lord Huber – starszy pan, poruszający się o lasce, niepozorny i dystyngowany, o nienagannych manierach. Ludzie mijają go na ulicy i nawet nie przypuszczają, że w jego lasce ukryty jest telefon, szkoło powiększające, dyktafon i mnóstwo innych potrzebnych detektywowi rekwizytów. Bo lord Huber jest detektywem w stanie spoczynku, którego hobby to tropienie, węszenie, szukanie, rozwiązywanie zagadek...
U jego boku ponownie występuje Pan Jaromir – pies równie dystyngowany, uczący się angielskiego, co dzień czytający angielską prasę i posiadający niezwykły zmysł obserwacji. Co prawda wątpi on w swoje zdolności detektywistyczne i uważa, że lord Huber świetnie poradziłby sobie sam, w rozwiązaniu nawet najbardziej zagmatwanej zagadki, lecz w istocie jest inaczej – to Pan Jaromir potrafi stać się niewidoczny, Pan Jaromir potrafi wejść pod kanapę i tam czekać na rozwój wypadków, Pan Jaromir potrafi przyczaić się przy tylnym wyjściu i to Pan Jaromir w końcu może wziąć udział w przedstawieniu cyrkowym w dziecięcym cyrku Kusta.
Znów się dzieje – dzieje się niby niespiesznie, niby leniwie, niby ospale i powoli. Ale każde zdarzenie jest tu ważne i ma znaczenie – nawet poranne śniadanie – pod skorupką jajka na miękko może się przecież kryć wiadomość od tajnego współpracownika Ferdynanda!
Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że to nie jest pierwsza tego typu kradzież – już wcześniej, w Paryżu iw Londynie, ginęły obrazy – tak samo bezszelestnie i tak samo bezśladowo. I znajdowały się po jakimś czasie – zupełnie nienaruszone, tylko w innym miejscu...
Kolejny raz świetna intryga, kolejny raz mam ochotę ukłonić się lordowi Huberowi i Panu Jaromirowi z szacunkiem i nie śmiałabym nigdy, ale tak naprawdę to chciałabym ich uściskać.
„Powinienem znów potrenować chodzenie do tyłu – pomyślał Pan Jaromir. - Każdy dobry detektyw powinien umieć wycofać się szybko i bezszelestnie.” [s.63]
A my Panie Jaromirze apelujemy – tylko bez wycofywania! Na szczęście w Rzymie ze skarbca zniknął stary manuskrypt dotyczący aniołów... I myślę, że Pan i lord Huber już jesteście w drodze do Włoch!




[Dziękujemy królowej Bonie za mecenat]

2 komentarze:

  1. Utknęliśmy na pierwszej części. Tomek nie mógł się połapać, kto pies, kto pan... Będzie drugie podejście. Może już dorósł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry
    Niestety nie znalazłam na stronie adresu e-mail.
    Uprzejmie proszę o kontakt na: kontakt@blog-media.pl z nazwą bloga w treści wiadomości
    Chciałabym przekazać informacje na temat możliwości współpracy
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...