Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2014

223.FOTO STORY. STORY EIGHT - DWA

Obraz
Dla niej zaczęło się w piątek. Bo przyjechała jedna ciocia z wielkim pudłem ciastoliny. Potem był ten dzień, gdy poszła zbierać z Tatą kasztany, a ja kończyłam tort i ustawiałam w równym rządku muffiny i butelki ze słomkami. I były dzieci. I każdy dostał swój klej i swoje wycinanki – ze zdjęciem, bo żadne jeszcze nie czyta. Balony, sok jabłkowy, misiowe gruszki, puzzle w każdym kąciku pokoju i tort numer 1 – brzoskwiniowy. A kolejny dzień to już Dziadkowie, tort-piaskownica (wyszperany w internecie), z którego zjadła kota, ptaszka i pół zjeżdżalni. I „Sto lat” („Ja nie lubię śpiewać sto lat!”) i najważniejsze miejsce przy stole. I każdy gość w dłoni zacisnął pakiecik z kostką gorzkiej czekolady – na odchodne, na zapamiętanie. I wszystkie Dzieci ze żłobka też – ale to już w poniedziałek, w ten dzień, gdy faktycznie było urodzinowo. Były resztki tortu, prezent od Rodziców, wieczorne wyjście na rower, wtedy, gdy już się zapaliły latarnie i szybkie pójście do łóżka – wykończeni emocjami pa…

222.MĄDRZE PRAWIĄ...

Obraz

221.KIDS WERE HERE VOL.3

Obraz
...wrzesień...







220.JAKĄ MAMĄ CHCIAŁABYM BYĆ...

Obraz
JUJJA WIESLANDER, TOMAS WIESLANDER
„KAJTEK I MIŚ”
(TŁ.AGNIESZKA STRÓŻYK)
ZAKAMARKI, POZNAŃ 2014
ILUSTROWAŁ OLOF LANDSTRÖM

Gdy Majka była w brzuchu miałam doskonały obraz siebie, jako mamy. Wiedziałam, że chcę być mądra, z wielkim luzem i dystansem do świata, a z ogromną miłością do córki, że chcę być cierpliwa, mieć błyskotliwą odpowiedź na każde pytanie mojego Dziecka, że chcę być kreatywna i akceptować Dziecko moje dokładnie takim, jakie jest.
I co więcej – byłam przekonana, że przyjdzie mi to bez trudu, naturalnie, z porodem wraz.
Rzeczywistość jest czasem bliska marzeniom, czasem na marzenia nawet nie spogląda. Ale wciąż dążę do ideału i ideałów wypatruję we wszechświecie.
Mamą idealną jest dla mnie mama Kajtka. To taka mama, którą chciałoby mieć każde dziecko. Mama cierpliwa, nie krzycząca i nie denerwująca się – wie dobrze, że nie ma sensu unosić głosu, bo dwa uniesione głosy dają tylko wielki szum i hałas. Lepiej porozmawiać spokojnie i wszystko wytłumaczyć. Albo odpuścić. Zwyczajni…

219.O UNIKANIU U-MUZEALNIANIA

Obraz
Åshild Kanstad Johnsen „PIENIEK OTWIERA MUZEUM” (TŁ.MILENA SKOCZKO) DWIE SIOSTRY, WARSZAWA 2014 ILUSTROWAŁA Åshild Kanstad Johnsen Ona dopiero zaczyna. Już wzrok biega po ścieżkach i trawnikach, już wyłapuje kamyki, piórka i szyszki, które nigdy nie są samotne, zawsze w stadzie. Już schyla się po patyki, już uczy się wkładać do kieszeni. Jeszcze daje się oszukać i nie sprawdza, nie liczy, nie porównuje tego, co włożyła w maminą dłoń, z tym, co potem w niej znajduje po przyjściu ze spaceru. Jeszcze ukradkiem wyrzucam połamane muszelki i zbyt duże kijki. Czasem jednak przemyca i przynosi kamulec, wielkości połowy cegły szamotowej – w prezencie, dla Babci, a Babcia się zastanawia, jak ona dała radę go przynieść. Jest sprytna, ale ja ciągle jestem sprytniejsza od niej w kwestii zbierania – mam bowiem trochę więcej doświadczenia, niż ona. Ona dopiero zaczyna. Ja jestem bliżej Pieńka… Pieniek jest zbieraczem mistrzem. Jest najwyżej w hierarchii zbieraczy – nie odpuszcza niczemu. Znosi do domu i …

218. NA BAWOLE PO SAJGONKI

Obraz
ANNA NOWACKA-DEVILLARD „NEM. APETYT NA WIETNAM” WIDKOKRĄG, PIASECZNO 2014 ILUSTROWAŁA ANNA ORBACZEWSKA
Nie wiadomo prawie nic. No może tylko, że te śmieszne, skośne czapki, jakby wyrwane ze stron podręcznika do geometrii, symetryczne i sprawiające wrażenie, że jest w nich bardzo niewygodnie. I jeszcze gdzieś w tle ta wielka wojna, która podzieliła wtedy społeczeństwo amerykańskie na dwa i przywodzi na myśl zespół stresu pourazowego. I Sajgon oczywiście, który wziął się nie wiadomo skąd, a potokiem „potoczczyzny” polskiej wypływa z ust bardzo często. I wszystko. Więcej nic. Wietnam w moich oczach. Teraz wiem więcej. Wiem, że nem to polskojęzyczne sajgonki. Że język wietnamski ma znaki diakrytyczne, tak samo, jak polski. Że panny młode idą do ślubu w różowych tunikach, a nie białych sukniach i że wietnamscy zmarli krążą wciąż wśród żywych tylko niewidzialni i niemal wszechmogący – do nich zanosi się prośby o szczęście, zdrowie i powodzenie na egzaminach, im zapala się świeczki i częstuje św…