Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

środa, 26 czerwca 2013

49.KARTONY TRZY. KRÓLOWA ZASIADŁA!

MARTYNA SKIBIŃSKA
„TRONIK”
WYTWÓRNIA, WARSZAWA 2007
ILUSTROWAŁA JOANNA OLECH, MARTA IGNERSKA

[Przegląd kartonów* ulubionych i mniej]

„Tronik” pokazała mi Maja Ostaszewska w Bajkonurrrze. Przyznam się, że jestem sroką, która zbiera piękne obrazy. Najchętniej w wersji KSIĄŻKA, bo łatwo się przechowują i się nie gniotą. A W „Troniku” za rysowanie wzięły się Olech z Ignerską. I wyszło cudnie. Wyszło delikatnie, wyszło tak, jak podoba mi się najbardziej, tak, jak lubię kolekcjonować. To książka z 2007 roku, więc ciężko dostępna, wypatrzyłam ją na powszechnie znanym portalu aukcyjnym na a, któremu wdzięczna jestem niesłychanie! Bo „Tronik” sobie lubię podglądać. Bo „Tronik” lubię pokazać mojej córce, gdy ją sadzam na jej własnym troniku. Bo to jest o królewnie. A królewna ma na imię Gucia i lubi być królewną – kto by nie lubił?! - gdyż wiąże się to z kilkoma przywilejami – no na przykład można nosić koronę. A korona jest żółta, hipnotyzująca, fascynuje moją córcię, która puka w nią na każdej stronie. Gorsze w roli królewny jest to, że musi co dzień siedzieć na tronie. A żaden nie jest dobry – na bananowym można się poślizgnąć, a bezowy można zjeść. A ten z kul armatnich szybko się rozsypuje (i dobrze, że odwracając stronę, można go na powrót zbudować, bo to ulubiona strona Majki w tej książce!) A jaki jest najlepszy? Tronik, który zaaferowany tata król przynosi jako najwspanialszy prezent – to tronik z żółtą kaczuszką. Każdy taki tronik można oswoić, można podać Dziecku jak skarb, można zaczarować opowieścią o magicznych mocach (tylko nie żadnymi melodyjkami!).
Można o nocniku opowiedzieć w bajkowy sposób – ślicznie, przyjemnie, uczynić go niezwykłym, bo to tron dla królowej, a zarazem czymś normalnym codziennym, bo codziennie trzeba na nim siadać, a czasem skąpie się w nim ulubiona zabawka. Bo dzieciom najlepiej tłumaczyć świat w zrozumiały dla nich sposób.
A kartonowa, naprawdę grubostronicowa książka tercetu Skibińska-Olech-Ignerska to takie piękne dziecięce tłumaczenie. I można z czytania tej książki uczynić rytuał. Można się nią bawić na różne sposoby. I oglądać, przede wszystkim oglądać!





* nasze książeczki z twardymi stronami, idealne dla małych rączek