Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2018

577.CO CHCESZ DOSTAĆ W PREZENCIE?

Grafika
BEATRICE ALEMAGNA „TULI-PUCHO-KŁACZEK” (TŁ. PAWEŁ ŁAPIŃSKI) WYTWÓRNIA, WARSZAWA 2018 ILUSTROWAŁA AUTORKA Nadchodzi czas, w którym niespokojnie przebieramy nogami, drapiemy się z zastanowieniem w głowę, przerzucamy banknoty w portfelu i pięć razy więcej klikamy myszką. Czas prezentów! To z miłości przedzieranie się przez oferty sklepów internetowych pod osłoną nocy (gdy mąż i dzieci śpią i nie mogą podejrzeć nic przez ramię); to z miłości wklepywanie w wyszukiwarkę zapytania: „najlepszy prezent dla...”; to z miłości odwiedziny na wszelkich targach rzeczy ładnych, pomysłowych, oryginalnych, vintage, home made i ręcznie robionych. Żeby było najlepsze, najładniejsze, najbardziej od serca-dla serca. Żeby w prezencie, którym obdarowujemy, czuć było tę miłość. Ja mam na przykład tak, że wolę robić prezenty, niż je dostawać. Że cieszy mnie szelest papieru, zdejmowanego z prezentu, serce bije mi dwa razy szybciej i w napięciu czekam na uśmiech obdarowanego. I to są o wiele w

576. MAŁA DZIEWCZYNKA MEBLUJE DOMEK DLA LALEK

Grafika
BAEK HEENA „KSIĘŻYCOWY SORBET” (TŁ. EDYTA MATEJKO-PASZKOWSKA) KWIATY ORIENTU, SKARŻYSKO-KAMIENNA 2018 ILUSTROWAŁA AUTORKA Jest taka koreańska legenda ludowa o królikach, które żyją na księżycu. Podobno dawno, dawno temu władca nieba przebrał się za człowieka i zszedł na ziemię. Udawał przymierającego głodem starca. Spotkał na swej drodze lisa, małpę i królika. Lis nakarmił go rybami, małpa owocami z drzewa, a królik chciał ofiarować sam siebie – wskoczył do ogniska. Władca nieba uchronił go od śmierci i w nagrodę zabrał do swojego domu. Podobno gdy spojrzy się na Księżyc w pełni w jego plamach, koloru ulatniającego się z ogniska dymu, można zobaczyć królika, który rozciera w moździerzu zioła i ryż do ciasteczek na Święto Dziękczynienia. To święto przypada w Japonii na piętnasty dzień ósmego miesiąca księżycowego. I właśnie tego dnia dzieje się ta historia… Zaglądamy do kamienicy pełnej wilków. Jeden słucha muzyki, jeden czyta książkę, jeden bawi się z dzieckiem,

575. CODZIENNA NIECODZIENNOŚĆ

Grafika
MARIE-AUDE MURAIL „BYSTRZAK” (TŁ. BOŻENA SĘK) DWIE SIOSTRY, WARSZAWA 2018 Stoimy w kolejce w warzywniaku. Przyglądamy się pięknym, zupełnie niezwykłym kalafiorom. Przed nami stoi pani, której wzrok też kieruje się w tę stronę. Mimowolnie słyszymy jej rozmowę ze sprzedawczynią: - A te kalafiory to jak się gotuje? - Tak samo, jak normalne. - A jak smakują? - Bardzo podobnie, jak normalne. Ale mają dużo więcej witamin. Witaminy C mają więcej niż cytryna. - Acha… - To kalafiory królewskie – tak się nazywają. - Królewskie, no ładne, poproszę zwykłego. Ludzie lubią zwykłe. Boją się nie-zwykłego. Przecież nigdy nie wiadomo, czego po niezwykłym można się spodziewać. Na przykład po Bystrzaku. To brat Kl é bera. Kl é ber ma 17 lat (jeszcze!). A Bystrzak 22. Ale niech cyfry nikogo nie zwiodą. Bo tak naprawdę zatrzymał się jakieś 19 lat wstecz. Jego umysł wciąż twierdzi, że „Mam trzy latka, trzy i pół”. No i nic już się nie da na to poradzić. Żadne tam leki, terap

574. CO MAM DZIŚ NOCĄ POD POWIEKAMI?

Grafika
JAMES MATTHEW BARRIE „PIOTRUŚ PAN W OGRODACH KENSINGTOŃSKICH” (TŁ. ALEKSANDRA WIECZORKIEWICZ) MEDIA RODZINA, POZNAŃ 2018 ILUSTROWAŁ MARCIN MINOR Kim tak naprawdę jest chłopiec, który nigdy nie dorósł? Skąd w ogóle wziął się Piotruś Pan? Gdzie mieszkał zanim trafił do Nibylandii? Niewiele osób wie, że był kiedyś zwykłym chłopcem. Urodził się, tak jak każdy chłopiec i dziewczynka, na Wyspie Ptaków. Bo każdy z nas był kiedyś ptakiem. Gdy jest się dzieckiem, można to sobie jeszcze przypomnieć. Im jest się starszym, tym bardziej się zapomina. I nie pomaga już pocieranie skroni i intensywne myślenie. Wydaje nam się, że od zawsze byliśmy u mamy i taty. A tak naprawdę każdy z nas miał kiedyś dziób i skrzydła i umiał latać. Potem przyzwyczailiśmy się do swojego człowieczeństwa, nauczyliśmy się mówić, weszliśmy w ludzką skórę i zaczęliśmy używać piżam. Zabroniono nam też wstępu do Ogrodów Kensingtońskich po zamknięciu bram. A dzieją się tam wtedy cuda i dziwy – wróżki i elfy ur

573: TYDZIEŃ Z ZAKAMARKAMI: ODPOWIEDZIALNY RODZIC

Grafika
 INGELIN ANGERBORN „KOSMICZNE ŚWIĘTA” (TŁ. MARTA WALLIN) ZAKAMARKI, POZNAŃ 2018 ILUSTROWAŁ PER GUSTAVSSON Odpowiedzialny rodzic, zanim da do przeczytania książkę swojemu dziecku, czyta ją od deski do deski. Całą, calutką. Nie omija żadnej strony, żadnej literki. Że to książka adwentowa? Że powinno się codziennie jeden rozdział? Phi! Jakiż byłby ze mnie odpowiedzialny rodzic, gdybym postąpiła tak nierozważnie i poddała się regułom gry! Tak w tym roku postawiłam się wybronić z mojego nieumiarkowania w czytaniu! Sprytnie, prawda? Przyznaję, że to nadużywanie stanowiska i władzy (rodzicielskiej), ale jak można się powstrzymać od przeczytania na raz tradycyjnej powieści adwentowej od Zakamarków? No jak?! No ja zupełnie nie potrafię! Zdradzę więc troszkę, tylko troszeczkę, aby uspokoić wszystkich zaniepokojonych rodziców i wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności – możecie spokojnie czytać wraz z dziećmi codziennie JEDEN rozdział, od 1 do 24 grudnia (he, he). Jest dobr

572. TYDZIEŃ Z ZAKAMARKAMI: DO CZEGO SŁUŻY SZNURÓWKA?

Grafika
ELLEN KARLSSON „SZNURÓWKA, PTAK I JA” (TŁ. KATARZYNA SKALSKA) ZAKAMARKI, POZNAŃ 2018 ILUSTROWAŁA EVA LINDSTR Ö M Wakacje to nie tylko czas, gdy nie trzeba się uczyć i odrabiać lekcji, gdy codzienna rutyna zmienia w codzienne zaskoczenia i nieprzewidywalności. To czas, gdy można uciec od swoich smutków. Na dwa miesiące zaszyć się gdzieś i udawać, że jest się kimś innym niż jest się naprawdę. Selma na przykład ukrywa się u dziadków. Przed czym? Przed nieprzystosowaniem. Przed tym, że w jej klasie nie ma nikogo, kogo lubi i nie ma też nikogo, kto lubiłby ją. Od nowego roku szkolnego zmieni klasę, ale teraz jest pomiędzy. Pomiędzy tym, co było i nie było dobre, a tym, co będzie i przeraża. Bo też może nie być dobre. Selma nosi w sobie nieustannie ptaka, który dziobie ją od środka – za każdą myślą, że się nie nadaje, że nie ma przyjaciółki, że nie jest dość dobra, by się przyjaźnić. Takie dziob, dziob, dziob… Bolesne. Nie da się ignorować. Dlatego Selma cieszy się, że waka