Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2018

582. WEEKEND Z ANDRZEJEM: PSIA KOŚĆ!

Wydawnictwo MDR specjalizuje się w wydawaniu gier, ilustrowanych ręką Mistrza – Andrzeja Mleczki. Na tegorocznym Festiwalu GRAmy miałam okazję pograć w nie (w gronie trzech dorosłych osób!) i z miejsca się zakochałam. Dlaczego? Że szata graficzna – oczywistość! Ale też dlatego, że są małe (a ja lubię małe gry, które można zabrać wszędzie i zawsze). Po drugie mają banalnie proste do wytłumaczenia zasady. Krótka instrukcja, której nie czytam jak pełnoprawnej lektury. Chwila moment i już wiem i już gram. A o to chodzi, prawda? No i mechanika – równie prosta, co instrukcja. I czyni te trzy gry bardzo regrywalnymi. Więc ćwiczymy spostrzegawczość, refleks i bardzo dobrze się bawimy! A jak? Już tłumaczymy!
Na koniec nasza ulubiona Psia kość!

Krótki film z przykładową rozgrywką obejrzycie TU

581. WEEKEND Z ANDRZEJEM: KURZA STOPA!

Wydawnictwo MDR specjalizuje się w wydawaniu gier, ilustrowanych ręką Mistrza – Andrzeja Mleczki. Na tegorocznym Festiwalu GRAmy miałam okazję pograć w nie (w gronie trzech dorosłych osób!) i z miejsca się zakochałam. Dlaczego? Że szata graficzna – oczywistość! Ale też dlatego, że są małe (a ja lubię małe gry, które można zabrać wszędzie i zawsze). Po drugie mają banalnie proste do wytłumaczenia zasady. Krótka instrukcja, której nie czytam jak pełnoprawnej lektury. Chwila moment i już wiem i już gram. A o to chodzi, prawda? No i mechanika – równie prosta, co instrukcja. I czyni te trzy gry bardzo regrywalnymi. Więc ćwiczymy spostrzegawczość, refleks i bardzo dobrze się bawimy! A jak? Już tłumaczymy!
Po drugie jest Kurza stopa!

Na krótki film z przykładowej partii zapraszamy TU.

580. WEEKEND Z ANDRZEJEM: MOTYLA NOGA!

Wydawnictwo MDR specjalizuje się w wydawaniu gier, ilustrowanych ręką Mistrza – Andrzeja Mleczki. Na tegorocznym Festiwalu GRAmy miałam okazję pograć w nie (w gronie trzech dorosłych osób!) i z miejsca się zakochałam. Dlaczego? Że szata graficzna – oczywistość! Ale też dlatego, że są małe (a ja lubię małe gry, które można zabrać wszędzie i zawsze). Po drugie mają banalnie proste do wytłumaczenia zasady. Krótka instrukcja, której nie czytam jak pełnoprawnej lektury. Chwila moment i już wiem i już gram. A o to chodzi, prawda? No i mechanika – równie prosta, co instrukcja. I czyni te trzy gry bardzo regrywalnymi. Więc ćwiczymy spostrzegawczość, refleks i bardzo dobrze się bawimy! A jak? Już tłumaczymy!
Na pierwszy ogień idzie Motyla noga!
Po krótki film z przykładowej rozgrywki zapraszamy TU.

579. POWIERZYĆ ŻYCZENIE KŁOPOTKOWI

Obraz
Minął rok i Hedwiga ma już osiem lat. W szkole czuje się jak w drugim domu. Ma przyjaciółkę od serca, Lindę, ma ulubiony sposób spędzania przerw w szkole (na ulubionym drzewie, z najlepszą przyjaciółką, tam, gdzie na gałęziach jest miejsce tylko i wyłącznie dla dwóch!), ma stado koleżanek… No właśnie – stado! Bo okazuje się, że szkołę w Hardemo opanowała „końska gorączka”. A wszystko zaczęło się od Ellen – to ona przyniosła wirusa „końskiej gorączki” do szkoły. Ellen jest najszczęśliwsza na świecie, bo mieszka w domu, w którym mieszka też koń. I to jest najprawdziwszy koń Ellen. To co, że jest gruby jak beczka? Nazywa się Okruszek, można na nim jeździć i czasem zabiera się go na jakieś końskie pokazy, gdzie zdobywa nagrody. Ech… Więc co dzień na przerwie po placu galopują jakby dziewczynki, a jednak konie. Parskające, wierzgające, kręcące głowami. Ellen jest opiekunką i krzyczy na konie, a czasem zachęca je do szybszego biegu, machając po ich nogach drewnianą witką. To zrozumiałe, że…

578. SERCE ROBOTA

Obraz
PETER BROWN „DZIKI ROBOT”
(TŁ. MARTA BRĘGIEL-PANT)
ENTLICZEK, WARSZAWA 2018
ILUSTROWAŁ AUTOR
Jest zimny poranek. Idziemy z Majką do przedszkola, stawiając stopy w mokrym śniegu. Twarze ukrywamy w szalikach, bo wieje. Ale nie czujemy zimna, bo rozmawiamy. O czym? O robotce Roz. Robotka Roz to robot, który urodził się w puszczy. Jak do tego doszło? Statek, który płynął z robotami z jednego dużego miasta do drugiego dużego miasta rozbił się u wybrzeży wyspy. Z wnętrza statku wysypały się skrzynki z robotami. Jeden z tych robotów przetrwał katastrofę. A potem ciekawskie wydry przez przypadek włączyły jeden przycisk z tyłu głowy robota. I tym samym tchnął życie w robota ROZZUM model 7134. „Ale możesz do mnie mówić Roz”, twierdzi robotka w swoim powitalnym komunikacie. Ten komunikat jest identyczny dla wszystkich robotów tego modelu, jednak ten robot okazuje się zupełnie wyjątkowy. Roz jest obcym elementem w życiu wyspy – jest mechaniczna, jest fabrycznym wytworem, ale bardzo stara się …