Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2016

307. FRAGMENT WYCIĘTY NOŻYCZKAMI

Obraz
LUCYNA KRZEMIENIECKA „Z PRZYGÓD KRASNALA HAŁABAŁY” NASZA KSIĘGARNIA, WARSZAWA 2016 ILUSTROWAŁ ZDZISŁAW WITWICKI
Nie byłam przekonana co do tego spotkania. Ona lat 3,3. Paluszkiem biega po ekranie dotykowego telefonu i uwielbia strzelać sobie selfi. Pasjami wielbi kolor różowy, najlepiej ten jasny. Jej rodzice robią zakupy przez internet i odbierają za pomocą jakichś dziwnych kodów z wielkiej szafy przy hipermarkecie. I wszyscy cykają foty, które widać od razu. I choć ona nie omija lasu szerokim łukiem i wie, co to jest „sromotnik smrodliwy” to jest jednak miastowa panienka XXI wieku. A On? On lat 62. A że bohaterom literackim liczy się lata pewnie razy dwa, więc na karku dobrze ponad wiek. Bawi się w cenzurowane, gdzie królowa siada na tronie kolkowym, gada jakoś tak dziwnie – niby prozą, a przecież wierszem, wita się słowami „czy pani zdrowa?” w miejsce „hej, cześć albo siema”, przyjaźni się z wilgą, wiewiórką i sójkami, a z ludzi to zna Sidrygę, Kumigę, Bryndę, Rzepigę i na dodate…

306. ELEMENTARZ Z ALĄ

Obraz
CZESŁAW JANCZARSKI „JAK WOJTEK ZOSTAŁ STRAŻAKIEM” NASZA KSIĘGARNIA, WARSZAWA 2016 ILUSTROWAŁA MARIANNA SZTYMA
ALINA I CZESŁAW CENTKIEWICZOWIE „ZACZAROWANA ZAGRODA” NASZA KSIĘGARNIA, WARSZAWA 2016 ILUSTROWAŁA AGNIESZKA ŻELEWSKA
Majka woli kreskówki z mojego dzieciństwa, niż te współczesne. Jeśli trzymam w jednej ręce „Tajemnice Wiklinowej Zatoki” a w drugiej „Krainę lodu” to mogę być pewna, że wybierze rok 1984. Ostatnio zaczęłam rozmawiać z Tatą Majki o tym, czy to nie jest tak, że ja i on wysyłamy jakiś przekaz podprogowy. Nieświadomy także dla nas samych. Takie „wybierz lewą!”, którym to zaklęciem zaklina się gdzieś w głowie. Bo to nasze dzieciństwo, nasz „raj utracony”, nasz chleb z cukrem, bazy, podrapane kolana i wieczorynka o 19, na którą czekało się cały dzień. To coś, co było/chyba ciągle jest/ kawałkiem nas samych. Dlatego tak bardzo chcemy, żeby ona też pokochała bohaterów naszego dzieciństwa. Po części ta sytuacja przekłada się na książki. Na wszelkie wydania „z tymi sam…

305. PRZEBIEGŁOŚĆ MYŚLOWA

Obraz
SOPHIE SCHERRER „MAŁA NINA” (TŁ. MARTA KRZEMIŃSKA) BIBLIOTEKA AKUSTYCZNA, WARSZAWA 2015 CZYTA JOANNA PACH-ŻBIKOWSKA
Małe Dziecko zadaje dziennie coś tak około pół tysiąca pytań. Im starsze, tym pytań jest mniej – to naturalne, bo rosnący człowiek wie coraz więcej o świecie, doświadcza i poznaje. Z czasem pytania stają się głębsze – nie można już na nie odpowiedzieć jednym słowem, nawet nie jednym zdaniem. W dzieciach piękne jest to (choć bywa przekleństwem zmęczonych dniem dzisiejszym rodziców), że mają naturalną potrzebę zgłębiania świata. Piękne jest też to, że nie boją się pytać, nie ma dla nich tematów tabu i faktycznie analizują to, co powiesz. Są do bólu czasem logiczne, są inteligentne i „myślowo przebiegłe”- poddają w wątpliwość, sprawdzają, czy odpowiedź pasuje kolorem, kształtem, fakturą. Zazdroszczę im tej odwagi, by chcieć być mądrym, by podważać i dążyć do sedna. Mała Nina z pewnością nie tylko czuje, ale myśli. Nie odrzuca „szkiełka i oka”, wręcz przeciwnie, kieruje s…

304. BEZ PODTEKSTÓW

Obraz
AGNIESZKA HORUBAŁA „STO NÓG STONOGI FRUZI” DWIE SIOSTRY, WARSZAWA 2015 ILUSTROWAŁA ZOSIA DZIERŻAWSKA
Niedzielna wycieczka. Mijamy fabrykę lodów. „To tak jak fabryka butów!” - krzyczy Majka tryumfalnie. Najpierw zaczynamy tłumaczyć coś o różnicy między butami a lodami, ale córka patrzy na nas zdziwiona. „No jak u Fruzi, fabryka butów!”. A no tak! Literatura, która wkracza w rzeczywistość… Ale po kolei! Bo fabryka butów była prawie na końcu. Fruzia jest stonogą. Taką sobie zwyczajną, co mieszka w pewnym niewielkim miasteczku, ma konwaliowe mydło, lubi gorące kakao, zapach maciejki i swój ogród. Ma pracę, którą bardzo uwielbia – robi na drutach skarpetki i sprzedaje je w przydomowym sklepiku. Skarpetek ma Fruzia całe mnóstwo, bo też na swoje sto nóg trochę ich potrzebuje. Butów natomiast ma tylko pięćdziesiąt par – po jednym na każdą nogę. Na jednej parze nosi trampki, na innej baleriny, na jeszcze innej mokasyny. Wyobrażam sobie, jak zmęczone musiały być jej nogi, gdy po całym dniu w…