Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

piątek, 23 listopada 2018

577.CO CHCESZ DOSTAĆ W PREZENCIE?


BEATRICE ALEMAGNA
„TULI-PUCHO-KŁACZEK”
(TŁ. PAWEŁ ŁAPIŃSKI)
WYTWÓRNIA, WARSZAWA 2018
ILUSTROWAŁA AUTORKA

Nadchodzi czas, w którym niespokojnie przebieramy nogami, drapiemy się z zastanowieniem w głowę, przerzucamy banknoty w portfelu i pięć razy więcej klikamy myszką. Czas prezentów! To z miłości przedzieranie się przez oferty sklepów internetowych pod osłoną nocy (gdy mąż i dzieci śpią i nie mogą podejrzeć nic przez ramię); to z miłości wklepywanie w wyszukiwarkę zapytania: „najlepszy prezent dla...”; to z miłości odwiedziny na wszelkich targach rzeczy ładnych, pomysłowych, oryginalnych, vintage, home made i ręcznie robionych. Żeby było najlepsze, najładniejsze, najbardziej od serca-dla serca. Żeby w prezencie, którym obdarowujemy, czuć było tę miłość.
Ja mam na przykład tak, że wolę robić prezenty, niż je dostawać. Że cieszy mnie szelest papieru, zdejmowanego z prezentu, serce bije mi dwa razy szybciej i w napięciu czekam na uśmiech obdarowanego. I to są o wiele większe emocje, niż te, gdy sama staram się odgadnąć co kryje się pod kolorowym papierem przewiązanym wstążką. Dlatego tak doskonale rozumiem Edzię. Edyta ma 5 lat. No właściwie to nawet pięć i pół. Jej mama ma niedługo urodziny. A Edzia podsłuchuje, jak jej starsza siostra mówi: „Urodziny-mamy-tuli-pucho-kłaczek”. O nie! Od siostry mama dostanie coś absolutnie wyjątkowego! A od niej? Przecież ona nic nie umie robić! Ale tym razem musi się postarać. Po prostu MUSI znaleźć jakiegoś TULI-PUCHO-KŁACZKA dla mamy na urodziny. Tylko jak to zrobić? Jak go znaleźć? Ile kosztuje? Od czego ma się przyjaciół! Edzia chwyta swój wściekle różowy bezrękawnik, który tak doskonale widać na każdej stronie (mam podejrzenie, że to swoistego rodzaju podkreślenie – to Edzia jest najważniejsza w tej historii – Edzia i jej determinacja, jej zawziętość, jej chęć sprawienia przyjemności osobie, którą kocha i udowodnienia innym – i sobie! - że jest ważna i że coś jednak potrafi) i biegnie do miasta, paryskimi uliczkami odwiedzając po kolei wszystkich swoich znajomych. Tylko, że – dziwna rzecz – okazuje się, że dla każdego TULI-PUCHO-KŁACZEK to zupełnie coś innego. Jak to się dzieje, że dla Jana to bułeczki maślane, dla Mimi perłowy guzik, a Karol uważa nawet TULI-PUCHO-KŁACZKA za znaczek pocztowy? Bo każdy z nas jest inny! Przecież nawet po francusku TULI-PUCHO-KŁACZEK nazywa się inaczej zupełnie (dodu-velu-petit)…
Co dla mamy będzie TULI-PUCHO-KŁACZKIEM? Czy to samo, co dla Edzi? Zdradzę tę tajemnicę – oczywiście, że tak! A dlaczego? Bo dla mamy TULI-PUCHO-KŁACZKIEM jest to, co dostanie od najważniejszej osoby w swoim życiu – od swojej córki. Tak już mają te mamy…
Edzia to jedna z tych bohaterek, która od razu wzbudza w czytelnikach sympatię. Energiczna, zaradna, dowcipna, świetna obserwatorka. Jeśli istnieje taka główna bohaterka, to może powstać tylko śliczna, zabawna i do tego świetnie narysowana książka. I powstała - historia o małej, rezolutniej dziewczynce, która dowiaduje się, że w życiu ważna jest pasja, wytrwałość i przyjaciele. No i nie będę ukrywać – czytałyśmy zachłannie, żeby jak najszybciej dowiedzieć się… co to w końcu jest ten TULI-PUCHO-KŁACZEK!










Nigdy chyba jeszcze nie pochwaliłam w mojej recenzji drukarni. Ale tu muszę… Różowy Pantone (kolor specjalny!) jest obłędny!!! Brawo Edica!

1 komentarz:

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...