Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

czwartek, 7 listopada 2013

109.Z ZAMKNIĘTYMI OCZAMI

MARTIN ERNSTSEN
„PUSTELNIK”
(TŁ. KATARZYNA TUNKIEL)
CENTRALA-MĄDRE KOMIKSY, POZNAŃ 2013
ILUSTROWAŁ MARTIN ERNSTSEN

[Centrala – bo komiksy nie muszą być głupie!]

Po szybach spływają krople deszczu. Jest zimny i nie pachnie już słońcem. Okrywamy się kocem, w dłonie bierzemy kubek z herbatą – jeden i dwie słomki. I jeszcze „Pustelnika”. Oglądamy ilustracje, na których dziwne, wykrzywione twarze – Majka z zapałem pokazuje szczegóły: wodne żyjątka, chłopca, figurkę kosmity. Ja najpierw nie mogę się przyzwyczaić. A potem nagle odpływam w jakąś magiczną krainę.
A ta kraina leży na północy Norwegii.
Mały złotowłosy chłopiec odwiedza swoją babcię. To chyba ostatni dom na wyspie. To chyba jedyny taki samotny dom. To bardzo samotna babcia. Ale to też babcia, która z samotnością sobie żyje i która z samotnością się przyjaźni. Taki pustelnik. Ma poukładane życie i wystarcza jej tylko jeden kanał telewizyjny. Ale gdy przyjeżdża wnuk potrafi założyć na głowę wiadro, wziąć do ręki wałek i iść walczyć z gigantycznym rakiem, który chce napaść na dom.
Zdawać by się mogło, że chłopiec będzie się nudził. Ale ze zwykłych rzeczy wyłuskuje przygodę. Wyprawia się na strych i tam odnajduje zapomniane figurki kosmitów, które kiedyś miał sprzedawać jego tata. Skacze po sianie. Zbiera muszle. Ale wymyśla też historie, ćwiczy wyobraźnię.
To chłopiec z „tej strony cywilizacji”. Żałuje, że w telewizji nie ma nic ciekawego, doskonale orientuje się w nowych technologiach. Ale potrafi odrzucić całą tę mechaniczną wiedzę, włożyć kalosze i brodzić w wodzie. Potrafi znaleźć dwa raki i dopowiedzieć ich historię. Potrafi użyć czegoś więcej niż tylko konsoli czy telefonu komórkowego, żeby pożegnać się z nudą, żeby żałować, że czas u babci biegnie tak szybko.
Ale ta kraina leży też gdzieś w okolicach serca.
Bo pewnie blond włosy chłopak na fotografii z ostatniej strony to sam autor. I pewnie w wiaderku niesie jakieś omułki, albo rozgwiazdy. I pewnie to jemu samemu kiedyś przydarzały się rzeczy zwykłe-niezwykłe. Pewnie to on przyjaźnił się z rakami i miał niewyczerpaną wyobraźnię. I pewnie to jego babcia wołała go na ciepły chleb ze spieczoną, pachnąca skórką.
To książka idealna do czytania z zamkniętymi oczami. Do tego, żeby nawet jesienią pooddychać słońcem. Żeby ustawić sobie pod nogami miskę z wodą i ułożyć na dnie rozgwiazdy ulepione z plasteliny. Żeby choć przez chwilę poczuć w każdym palcu ten magiczny ruch, jakim zawsze suną do przodu mali chłopcy – łapanie chwili, łapanie obrazów, łapanie sekund, żeby udowadniać, że świat to zachwycające miejsce. Żeby nawet chlebowi powszedniemu się dziwić...










A komiks do kupienia w autoryzowanym sklepie Centrali PictureBook.pl




[Dziękujemy Centrali, że uznała nas za mądrą mamę i córkę i podzieliła się swoim centrum świata]

2 komentarze:

  1. o! nie wiedziałam, że Pustelnik doczekał się reaktywacji? Bo ja pamiętam wersję tej książki z sprzed dwóch

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, dawno tu nie zaglądałam! A z Majki już TAKI czytelnik :) Pozdrawiamy z Franiem znad stosu nowo-starych książek. Dziś była wycieczka do antykwariatu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...