Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

wtorek, 26 listopada 2013

127.PRAWOŚĆ NIE LEWOŚĆ

WALTER R. BROOKS
„WAKACJE FRYDERYKA”
(TŁ. STANISŁAW KROSZCZYŃSKI)
JAGUAR, WARSZAWA 2013
ILUSTROWAŁ KURT WIESE

[Najważniejsza nie materia, a treść Jaguarowych opowieści]

Kogut Karol wstaje pierwszy. W całym gospodarstwie państwa Bean wszyscy jeszcze śpią. Ale on ma zadanie do wykonania – musi obudzić wszystkich tych, którzy wcześnie wstają. Pana Beana nie stać na budzik, więc w Karolu pokłada swój rozkład dnia i ufność. Jednak Karol chyba nie do końca to docenia. Nie docenia też faktu, że po porannej pobudce, jego cały dzień może wypełnić lenistwo. Jest kogutem raczej z tych narzekających i tego właśnie ranka przyszedł ponarzekać do stajni. A to, że musi wcześnie wstawać. A to, że żona suszy mu głowę o różne drobiazgi. A to, że siostry jej w tym wtórują. A to, że siódemka dzieci na utrzymaniu, a przede wszystkim, że jest mu zimno!
Za oknem bowiem jesień i śnieg już czuć w piórach. I zaraz, zaraz mróz zapuka w okna. I jeszcze chwilkę, a będzie musiał do płotu, na którym pieje, brnąć przed śnieg. A pan Bean nawet nie pomyśli, żeby my sprawić podgrzewaną grzędę...
Koń Hank również w kopytach czuje już drobinki śniegu. I też drży na myśl o kolejnej zimie. Bez derki, pod którą mógłby schować grzbiet.
Tak to sobie narzekają, gdy nagle spod sufitu sfruwa do nich jaskółka i rzecze w te słowy - „Idźcie na południe!”. Opowiada im, że prawie wszystkie ptaki migrują, że ich piórka są za cienkie na siarczyste mrozy i gdy tylko przylatuje do nich pierwszy zimniejszy podmuch powietrza, szast-prast, pakują się i lecą na Florydę.
To jest myśl!
Kogut Karol postanawia zorganizować wyprawę – wszystkie zwierzęta NA FLORYDĘ!
Jednakże Dżok, mądry owczarek szkocki, stanął w obronie farmy i pana Beana – nie można zostawić go samego! Karmi ich, dba o nich, leczy, gdy chorują, więc nie mogą porzucić go wszyscy – muszą wybrać tylko te zwierzęta, które nie są niezbędne w zimie na farmie.
Odbyło się więc wielkie losowanie i do wyprawy przygotowują się:
kot Jinx, krowa pani Wanda, koń Hank, pies Robert, kaczuszki Alicja i Emma, cztery małe myszki – Ik, In, Quik i Augustus oraz szanowni państwo Webowie czyli małżeństwo pająków. No i oczywiście prosiaczek Fryderyk. Kogut Karol i jego żona Henrietta początkowo mają zostać w domu, ale w końcu i oni dołączają do wielkiej wyprawy florydzkiej.
I jak się okaże – każdy najmniejszy uczestnik tej podróży będzie niezbędny!
Ostatnio mamy szczęście trafiać na wiekowych bohaterów. Ale jak powiedział Da Vinci „starość ma mądrość za pokarm” - wiadomo więc, że te spotkania udane są.
Bo Fryderyk i jego przyjaciele mają po sześćdziesiątce, a potrafią i pobiegać, i poskakać, i popływać, i polatać i na pstryknięcie raciczkami wywołać uśmiech. To jedna z tych książek, które powinno się znać na pamięć, jak fragmenty „Kubusia Puchatka” czy „Dzieci z Bullerbyn”.
No bo raz, że przygoda – spotkanie z aligatorami (i Pradziadkiem Wszystkich Aligatorów!), zapobieganie kradzieży samych siebie, szalona jazda z górki w dziecięcym wózeczku (to Jinx), spotkanie z samym prezydentem, odnalezienie skarbu i nawet zyskanie kolejnego towarzysza podróży.
Dwa, że język – lekki, wartki jak strumień, bez potknięć i przestanków, na których czeka się, by akcja ruszyła dalej i niecierpliwie przestępując z nogi na nogę w końcu przeskakuje się parę kartek. Trzy, że ilustracje – staroświeckie i urocze. Czarno-białe, a lśnią kolorami. Bez grama brokatu, a skrzą się i cieszą oko.
A cztery, że to jest lektura, w której liczy się honor, przyjaźń, lojalność. Brzmi górnolotnie i brzmi banalnie, ale mimo że to wartości podstawowe, to mało ich jakoś w naszym świecie. A tu są – są też owszem źli ludzie (i złe zwierzęta), ale najważniejsze, że zawsze na końcu wygrywa bycie prawym, nie lewym. I to, że na Florydzie jest piękne słońce i plaża, ale w domu jest własny kąt i legowisko, które zna każdą fałdkę naszego ciała.




[Dziękujemy Jaguarowi, że z cętek swoich historię nam podarował]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...