Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

czwartek, 17 października 2013

88.PRZEKŁAD

IFI UDE
„ZEBRA”
POŁAWIACZE PEREŁ, WARSZAWA 2013
ILUSTROWAŁA NEŽKA ŠATKOV

[Poławiacze pereł łowią dla Dzieci tylko to co piękne i wartościowe – Dzieci są zbyt ważne na niską jakość]

„Zebra” nas zaskoczyła, gdy szłyśmy sobie na spacer. Zmierzałyśmy właśnie w stronę deptaka, gdy spotkałyśmy Pana Listonosza z wystającą z torby kopertą – nasze nazwisko, nasz adres. Ucieszył się, że nie musi się wdrapywać na Nasze czwarte piętro, złożył paczkę w ręce Majki i poszedł. I my też poszłyśmy. Ale my oniemiałe z zachwytu!
Bo „Zebra” jest zachwycająca!





Majka kartkowała ją (wywołując drżenie mego serca – bo jeśli wyrwie kartkę?) w tę i z powrotem, ochoczo pokazując zebrę i konie na obrazkach. I uśmiechała się i głaskała i przytulała. Znaczy – podoba jej się. A gdy przyszłyśmy do domu, zrobiłyśmy herbatę, rozsiadłyśmy się na podłodze i przeczytałyśmy. I oniemiałyśmy drugi raz.
To książka niesamowita z tak wielu powodów, że nie wiem od czego zacząć!
Może od tego, że to poczwórny debiut.
Po pierwsze debiut samego wydawnictwa. Poławiacze pereł deklarują, że chcą przekazywać ważne treści w pięknej formie, a ja się uśmiecham, bo tylko takie książki chcę Majce podsuwać.
Po drugie debiut niesamowitej serii.
Na stronie wydawnictwa można przeczytać: „SERIA "½+½=∞" - otwarta seria, której poszczególne tomy piszą osoby dwukulturowe, pół Polacy. Każdy z autorów wnosi do naszej kultury nową wartość, wynikającą z wychowania na styku kultur, nieraz bardzo odległych.” Podobno oprócz Ifi – pół Nigeryjki, pół Polki, do projektu zostało zaproszonych już kilkanaście innych osób – pewnie teraz tworzą swoje bajki, swoje magie...
Po trzecie autorka. Ifi Ude do tej pory można było usłyszeć – kilka dni temu miała miejsce także premiera jej debiutanckiej płyty (debiut zostanie chyba słowem kluczem!) - rok wcześniej wydała kilka singli i w internecie zbierała pieniądze na wydane krążka. Się udało! Głos ma niesamowity i włosy ma niesamowite. I kolor skóry też – mówi, że w Polsce zawsze jest czarna, a w Nigerii biała, więc jest taką kawą z mlekiem, koktajlem do popijania na dobry humor. „Zebra” to jej pierwsza książka.
Ale zacznę od końca, od ilustracji (też debiutanckich) – były na końcu, bo najpierw wszystko inne się rodziło – wydawnictwo, seria, tekst. Ale poruszyły mnie tak, że nie sposób o nich milczeć. Są nietuzinkowe, świeże, mocne. Nežka Šatkov to pseudonim młodej artystki – widziałam dziś jej raczkującego bloga. Nie wszystkie rysunki tam mnie zachwyciły (a Majka nieustannie chciała patrzeć na Słonia i absolutnie nic więcej), ale te w „Zebrze” są genialne! Doskonale współgrają, doskonale podkreślają, z tekstu czerpią oddech i zaczynają żyć własnym życiem, wylatują ze stron książki i mogą być nadrukiem na kubku, koszulce, albo plakatem, albo breloczkiem do kluczy. Są niebanalne, niosą przesłanie – to doskonała kooperatywa, gdy dwójka artystów się inspiruje – bo Ifi napisała tekst, a Nežka połknęła go i palcami przełożyła na obrazy – piękne!
A co z zebrą? Zebra rodzi się na mazurskiej wsi z czarnego ogiera i białej klaczy. Ma czarno-białe paski i jest szczęśliwa. Wszystkie źrebięta są szczęśliwe. I niejednakowe. Nikt nie zwraca uwagi na to, obok kogo się pasie, jakiej sierści dotyka przy dziecięcych zabawach. Do czasu... Dorośleją – a przynajmniej tak im się wydaje. I nagle zaczynają im te pasy na zebrze przeszkadzać. I wyrzucają zebrę poza nawias. Boleśnie odgradzają ją od siebie, a ona o mur się uderza, chcą brać udział w ich zabawach, chcąc przynależeć. A mur jest wysoki, nie do przeskoczenia, zebra ma nogi za krótkie. A najgorsze, że w paski. I na nic zdaje się pełne miłości tłumaczenie ojca, że to Bóg tak chciał, że to on pomalował czarnego i białego konia w czarno-białe paski, by przypominały, że „świat jest zbyt różnorodny, aby dzielić go na czarny i biały”. [s.11] Najwyraźniej w rzeczywistości być różnym nie znaczy otrzymać dar.
Dobrze jednak, że w bajkach zakończenia są zwykle dobre. Że zebra robi coś niesamowitego, co pozwala konikom zauważyć, że jest inna, ale dzięki temu wyjątkowa.
Dobrze, że czasem w życiu też są dobre zakończenia. Słuchałam wczoraj w nocy rozmowy z Ifi w radiu.
I mając pod ręką „Zebrę”, o której chciałam pisać, spojrzałam na nią jak na pamiętnik samej Ifi, jak na doskonały przekład – to człowiek przełożony na bajkę!
Każda dziewczynka chciałaby mieć na imię Ifi. To imię księżniczki, szamanki, wróżki. Inne niż Zosia czy Monika, magiczne. Ale czy każda chciałaby mieć trochę inny kolor skóry? Trochę inaczej czeszące się włosy?
Gdy dopiero zaczyna odkrywać świat, to pewnie tak – potem coraz ciężej, mozolniej z tym. Ifi opowiedziała swoją historię „dziewczyny pół na pół”, która musiała uciekać z rodzinnego miasta do Warszawy, o prześladowaniach, jakie ją w szkole dotykały, o wyzwiskach i totalnej samotności, jakiej w tym koszmarze zaznała. O miłości mamy i taty, którzy byli z nią, ale nie mogli skruszyć muru. O tym, że agresja rodzi się i rośnie wraz z piersiami i młodzieńczym trądzikiem. O tym, że chciała wyblaknąć, żeby upodobnić się do innych. O tym, że to ona jest tą zebrą. I że tak, jak zebra wygrała. Zebra na mazurskiej wsi i Ifi na warszawskiej ziemi są tożsame. Patrzą na siebie z dwóch stron lustra i zwierzę w paski unosi na grzbiecie traumę Ifi.
To historia terapeutyczna. Ale to też historia do zawstydzenia. Że człowiek człowiekowi... I historia do nauczania. Bo dzięki niej można – trzeba! - powiedzieć dziecku, że jeśli na wsi mazurskiej urodzi się z wielkiej miłości zebra, to jest to cud.






TA KSIĄŻKA DZIŚ (JESZCZE PRZEZ CHWILĘ DZIŚ) MA SWOJĄ PREMIERĘ! Więc życzymy sukcesów i trzymamy kciuki, żeby w szerokim świecie wywołała tyle emocji, co w Nas.


[Dziękujemy wydawnictwu Poławiacze pereł że przyjęli nas do swojej załogi i dzielą się perłami]

9 komentarzy:

  1. wczoraj zwróciłam na nią uwagę na fb :) idę więc twoimi śladami :) zapowiada się dobrze! :) Marpil... Ty wiesz co! :) :) pozdrowienia na ten deszczem spływający dzień!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...no wieeeemmm.... ;-)
      Ale nie pożałujesz!

      Usuń
  2. U nas też Zebra już na półce, a dokładnie to na stole, bo ciągle trzeba ją przeglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trzeba, trzeba, bo piękna jest niesłychanie!

      Usuń
  3. Zebra zebrą, ale trzeba przyznać, ze piękną nazwę sobie wydawnictwo wymyśliło:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to fakt, też zwróciłam na to uwagę - bardzo adekwatna jest do zawartości "Zebry" :-)

      Usuń
  4. Zahipnotyzowała mnie ta zebra :)


    i chyba nie umiem wstawiać komentarzy na Twojej stronie :( miejmy nadzieję, że ten się pojawi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest komentarz :-)
      A zebra - oj, magiczna....

      Usuń
  5. Śliczna ta książka!
    Dodaję bloga do obserwowanych :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...