Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

czwartek, 31 października 2013

102.HALLOWEEN NIETYPOWO CZYLI CZY W OGÓLE HALLOWEEN POTRZEBUJEMY?

JOANNA PAPUZIŃSKA
„OPOWIEŚĆ”
MILA, POZNAŃ 2010
ILUSTROWAŁ STASYS EIDRIGEVIČIUS

[Żeby było wartościowo – Mila ruszy dla nas głową]

„Opowieść” to snucie i bajanie, to trzy historie, które splecione pięknymi obrazami, dostajemy w delikatnej, brązowej szkatułce. Jest „Opowieść”, „Ja” i „Czarna jama”.
Zaglądamy z niepokojem, z ekscytacją, z drżeniem serca i kończyn wszelkich...
Przepadamy...
Długo nie chcemy wychodzić na powierzchnię...
Zaczynam od „Czarnej jamy”, bo o niej chcę dziś pisać najbardziej...
W 1984 roku ten wiersz ukazał się drukiem pierwszy raz.
I został zakrzyczany, zdeptany, stłamszony.
Bo jak to – dzieci straszyć? Bo jak to - „patologiczny horror”? Bo jak to - „należy sprzedawać wraz z nervosolem i środkami nasennymi dla dzieci”?
Wydawca uciekł, wydawca się schował. Wydawca schował też resztę pracy swojej i „Opowieść”, która była już zilustrowana i tylko czekała na wydanie.
Teraz, prawie 30 lat później, zaglądam do „Opowieści” z szacunkiem i rozumiem wszystko to, co chciała pokazać Papuzińska.
Bo ona tylko stała obok i zajrzała w oczy swojemu synowi Antoniemu – to on te wszystkie bajania jej pokazał, to z jego świata zaczerpnęła te piękne wiersze, tylko je uporządkowała i ułożyła w jakieś rymy i rytmy, żeby dorosły mógł też zajrzeć w myśli dziecka.
„Opowieść” to historyjka o tym, jak tata ratuje mamę z wysokiej wieży-pułapki. Wcześniej było siedmiu innych rycerzy, próbowali walczyć ze smokiem, próbowali mieczy, okrzyków, strzelania... Żaden smoka nie pokonał, bo to nie dla nich była mama-królewna. Była od początku dla taty i gdy tata przyszedł pod wieżę, wystarczyło tylko cmoknąć na smoka, żeby zaczęła się rodzina...
Piękne, prawda?




Druga historyjka jest o myślach, co siedzą w głowie małego chłopca – czasem go słuchają, są mu posłuszne, a czasem po prostu są leniwe i leżą tylko pod sosną, obserwując niebo.
Niektóre są nieśmiałe, ale miękkie i ciepłe. A jeszcze inne wesołe, a jeszcze inne mądre...
Piękne, prawda?




I na końcu „Czarna jama”.
O tym, że w domu , w pokoju dziecięcym jest czarna jama, dziura, śliska, ponura i nie do zasypania. A chłopiec boi się w nią patrzeć, szczególnie, gdy jest sam w pokoju, w tych godzinach nocnych, najciemniejszych i najstraszniejszych...
I „nie wie tata, ani mama”.
Ale nagle, w przypływie niewyobrażalnej odwagi chłopiec zmierza w jej stronę...
I okazuje się, że można w niej mieć swoją kryjówkę. Przed wszystkimi strachami to właśnie w niej się chować.
Zamieszkać.
Piękne, prawda?






Cała ta książka jest piękna.
Nie bez znaczenia jest fakt, że otrzymała wyróżnienie w konkursie na książkę edytorskodoskonałą.
Nie do przecenienia jest fakt, że ilustracje do wierszy Papuzińskiej namalował Stasys Eidrigevičius. Niepokojące, ale nie można od nich oderwać wzroku. Niekolorowe, a wszystkie barwy w sobie zawierają. Niezrozumiałe, bo te oczy wielkie, a małe dłonie, bo mamie z wieży tylko głowa wystaje, bo ptaki głowę chłopca oplatają, ale sercem rozumie się sens każdej kreski.
Czytając tę książkę Majce myślę o dwóch rzeczach. Jedna jest taka, że przez te kilkadziesiąt lat nauczyliśmy się choć trochę szacunku do dzieci i nauczyliśmy się, że ich świat różni się od świata dorosłego. Że inaczej biegną myśli. I można jeszcze znaleźć w internecie głosy, że „Opowieść” jest fe i be, bo przecież straszy – tekstem, niepokojącymi ilustracjami, obrazami jak z koszmarów. Ale wiele osób obkłada też „Opowieść” w dodatkowy papier, żeby na pewno się nie zniszczyła...
A druga rzecz – czy w takim razie Halloween jest nam potrzebne? Czy warto straszyć dzieci, gdy w ich głowach siedzi i tak dużo myśli, które są czasem ciemne, straszne i drżące?
I mówię tak. I taki w mej, dorosłej, głowie pomysł, żeby potraktować ten dzień, jak terapię, jak impuls do wypuszczenia w szafy wszystkich strachów i duchów. Gdy córka będzie nosić kapelusz czarownicy, a syn w prześcieradło się odzieje i tylko oczy wytnie się w materiale ostrym scyzorykiem, warto zapytać - „Czego się boisz?”. Warto zachęcić „Opowiedz, bo może razem wejdziemy do ciemnej jamy i okaże się, że to najprzyjemniejsze miejsce w domu, gdzie można zaparzyć dobrą herbatę i gdzieś miś z laką będą odtąd przyjmować na audiencji...

[Miła Mila, że nam miły egzemplarz udostępniła]


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...