Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

środa, 30 października 2013

100.SŁOŃ NA SZCZĘŚCIE

LUDWIK JERZY KERN
„PROSZĘ SŁONIA”
CZYTA ANNA SENIUK
LITERÓWKA, WARSZAWA 2013
PROJEKT OKŁADKI DANIEL DE LATOUR

[Literówka nie zawsze musi być błędem!]

Nasz Słoń nie ma imienia. Mieszka z Nami dłużej niż istnieje Majka. Spotkaliśmy go kiedyś w jakimś markecie i Tata Majki jednym ruchem zgarnął go do koszyka - „No nie mogłem go tam zostawić!” Zaliczył z nami jedną przeprowadzkę i mieszkał na kilku parapetach – teraz mieszka na parapecie Majczynym, a czasem w jej biblioteczce. I wcale nam nie przeszkadza, że ma trąbę na dół – takie też mogą przynosić szczęście!
Nasz Słoń mógłby się nazywać Dominik, bo tak się nazywa Tata Majki i zdecydowanie uważamy to imię za najpiękniejsze męskie imię na świecie. Dominik nazywa się też jeden bardzo znany, bardzo klasyczny, acz bardzo niezwykły słoń.
Ten słoń mieszkał kiedyś na wystawie apteki i był dumnym jej logo – apteka zwała się bowiem „Pod słoniem”. A potem apteka nazwę zmieniła na „Pod lwem” i niestety Dominik musiał się wyprowadzić na strych. Tam czas spędzał leżąc na boku (bo tak go położono) i słuchał opowieści starych książek, które także na strychu mieszkały. Czasem słuchał też opowieści jakiejś sowy, czasem myszek. I jednego dnia na tym strychu znalazł go mały chłopiec- Pinio.
Otrzepał go, ba!, umył go nawet ściereczką i okazało się, że pod warstwą kurzu Dominik jest biały.
Bo istnieją słonie nie tylko szaro-bure, istnieją też słonie mleczne. Istnieją też słonie z porcelany. I Dominik był właśnie takim słoniem – białym, porcelanowym i zupełnie malutkim.
Pinio też był malutki, dużo mniejszy niż wszyscy koledzy w klasie. Przysparzało to nie lada zmartwienia jego rodzicom. Mama i tata wespół z doktorem, dokarmiali Pinia tabletkami na dodatkowe centymetry. Ale Pinio, zmęczony tym, że wszyscy wymagają od niego rośnięcia, postanowił tabletki ukrywać. Najlepszym miejscem wydaje się – trąba Dominika!
Wkrótce zaś Dominik przestaje mieścić się na półce... Tak jakby rozrasta się wszerz i wzdłuż, tak jakby jest większy coraz, tak jakby Pinio musi coraz wyżej sięgać, by do dominikowej trąby zmieścić kolorowe pigułki...
„Ferdynanda Wspaniałego” znają chyba wszyscy. A słoń Dominik, mam wrażenie, jakoś chyłkiem boczkiem przemyka i nie każdy wie, jak wygląda. A jest piękny, bardzo piękny! Jeszcze piękniejszy jest rysowany głosem Anny Seniuk.
Bo istnieją głosy idealne! Bo istnieją osoby, które w głosach mają moc tworzenia. Mogą z dźwięków utkać słoniowe uszy, słoniową trąbę i mocne, zwaliste nogi.

Anna Seniuk jest w tym fenomenalna! Nie czyta, ale bawi się tekstem, przeżywa go, czaruje nim. Każda postać ma swój własny głos – nie do wiary ile tych głosów mieszka w jednym jedynym głosie Anny Seniuk! (no czy ktoś jeszcze potrafi być czajnikiem?!)

TU chociaż mała próbka, maleńki fragmencik z 5,5 godziny.

Rozpływam się, rozanielam, bo słuchamy audiobooków dużo – ja znacznie więcej, niż Majka, bo sprzątanie, bo gotowanie, bo pójście na zakupy – a dawno już nie słyszałam tak z sercem wykonanego teatru głosowego! I cała płyta jest z sercem – no bo i okładka świetna i sam tekst genialny – taki staroświecki, ale nie przestarzały, mądry i zabawny. I niech ten słoń szczęście przyniesie „Literówce”, niech tylko nie zamieniają nazwy na „Pod lwem”!








[Dziękujemy Literówce za literalnie bezbłędny prezent]

4 komentarze:

  1. O! Rozpoznaję słonia ze zdjęcia po prawej stronie na pasku :) Teraz pewnie Maja mało jeszcze rozumie, ale niedługo zobaczysz, jak Cię będzie ochrzaniać za przeszkadzanie w słuchaniu :) :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! To ten sam Słoń :-)
      Mam nadzieję, że będzie chciała słuchać, tyle jest wartościowych tekstów do słuchania teraz! Na razie zatrzymuje się na chwilę, nadstawia ucha i biegnie dalej w swoje dziecięce sprawy!

      Usuń
  2. Jejkuś Marpil ja ciebie podziwiam za tempo dodawanych recenzji! U nas cały stos książek, o których chciałabym coś skrobnąć a ciągle brak czasu....Podziwiam! i czytuje oczywiście namiętnie posty kolejne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego moje posty pojawiają się przeważnie w nocy, gdy dom już cały uśpiony, a ja uzależniona od pisania, skrobię z półprzymkniętymi powiekami :-)
      I dziękuję za każde odwiedziny :-)

      Usuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...