Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

środa, 2 października 2013

82. ZA RĘKĘ Z WYOBRAŹNIĄ

ADRIANA SZYMAŃSKA
„TAJA Z JAŚMINOWEJ”
WAB, WARSZAWA 2010
ILUSTROWAŁA LUCYNA TALEJKO-KWIATKOWSKA

Zjawinki, Dziwany, Galopki, Świetliki, Tęczynki... Jedne kolorowe, inne szare. Jedne puszyste i duże, inne maleńkie, jak kropla wody. To świat Tai. Wychodzi do ogrodu i spotyka tam swoje Widziadła. W lesie inaczej słyszy szum drzew i kto inny jej śpiewa, niż zwykłe ptaki. To dziewczynka, która ma w oczach drugi świat. Ktoś bardzo wrażliwy i pełen wyobraźni aż po brzegi A niby ma zwykłe siedem lat. A niby za oknem zwykły ogród. A niby zwykłe pragnienie, żeby mieć psa. A niby zwykłego brata i zwykłą babcię. W rzeczywistości jest tą, która widzi nierzeczywistość. Nagina do siebie promienie słońca, w rosie odnajduje małe istotki, potrafi przytulić się do puchatego dywanu, bo odnajduje w nim jakieś przyjemne widziadło.
Wynajduje to wszystko, by świat się lepiej, piękniej żył.
A ten swój świat Taja niedługo będzie musiała opuścić. Z Jaśminowej przeprowadzi się na inną ulicę, daleko od ogrodu i lasu. Z domu przeprowadzi się do mieszkania. Czy w czterech betonowych ścianach Widziadła będą potrafiły oddychać? Czy ktokolwiek pójdzie za nią?
To piękna, naprawdę piękna książka. Ciężko o niej pisać, bo jest delikatna jak pajęczynka, może się zerwać przy zbyt gwałtownym podmuchu moich słów. Mogę nie powiedzieć tego, co trzeba i pochowają się wszystkie istoty, które możemy podglądać idąc w ślad za Tają.
A to magiczna dziewczynka, która czerpie radość z bycia dzieckiem. A to dziewczynka, która wie, że bycie dzieckiem, to przywilej, która mówi uśmiechającym się pod nosem dorosłym „Bądźcie sobie dorośli. I wiedzcie swoje. Ja wiem wszystko inaczej.” [s.51] To dziewczynka, która nie do końca umie jeszcze powiedzieć trudne słowo „specjalnie”, ale umie na poczekaniu wymyślić piosenkę i śpiewać ją całemu światu, z całych sił. I tańczyć pomiędzy paprociami do utraty tchu. I wymyślić dla najlepszego przyjaciela konia, o którym on marzy.
Ta książka to moje małe arcydziełko. Niby o niczym, a o wszystkim.
Nie chcę rozszyfrowywać znaczenia metafor. Nie chcę tropić podwójnego sensu. Nie chcę rozbierać wiersza z sukienki poezji. Chcę po prostu wziąć za rękę Taję i iść z nią w jej własne światy i słuchać. A w drugiej dłoni zamykać piąstkę mojej córki i jej opowiadać te wszystkie dziwy i Dziwany...







1 komentarz:

  1. Piękne ilustracje. I zaintrygowałaś słowami:"jest delikatna jak pajęczynka, może się zerwać przy zbyt gwałtownym podmuchu moich słów".

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...