Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

sobota, 21 grudnia 2013

144.OBOK ZIMY

GÖREL KRISTINA NÄSLUND
„O ZIMIE”
(TŁ. KATARZYNA OTTOSSON)
ZAKAMARKI, POZNANŃ 2008
ILUSTROWAŁA KRISTINA DIGMAN

Zimy dzień pierwszy.
Powiesiłyśmy na oknie świecącego bałwanka. Z szafy wyciągnęłyśmy gruby szalik. Ale nie okręcamy nim jeszcze szyi. Na szczęście. Za oknem plusowa temperatura i dziś nawet uśmiechało się słońce. Brodzimy w liściach, zamiast w śniegu. I trochę smutno, bo za chwilę Święta i jakoś tak dziwnie, że będą miały tyle kolorów w miejsce „white”. Ale też cieszę się, że nie marzniemy, że termofor niewypełniony wodą, że szminka ochronna nieodkręcana, w kieszeni, że dziurki od kluczy niepozamarzane...
Tylko, że zimą jest pięknie.
Tylko, że zima ma swoje prawa.
Tylko, że jeśli zimą nie ulepi się bałwana, to już nie stanie w tym roku pod oknem. Ani śniegowa panienka, ani kot, ani gruszka...
I tylko zimą można się położyć na śniegu, machać rękoma tak szybko i wytrwale, że potem zostaje ślad – jakieś skrzydła, głowa, coś jak aniołek, czy orzeł...
I tylko zimą można wejść do igloo, ulepionego z miliona śnieżnych kul.
I tylko zimą są sanki, łyżwy, narty.
Tylko zimą może być tak, że jest zamieć i nawet dom trzęsie się z zimna, a my w jego środku popijamy herbatę z malinami i wyglądamy przez okno, przez które nic nie widać.
I jeszcze są ptaki, których nie ma, bo odleciały gdzie indziej szukać ciepła. I jeszcze śnieżynki i śnieżki, a wszystko ze śniegu. I lód i wiadro wyniesione na dwór, w którym zamarza woda.
Näslund namalowała zimę słowami – opowiedziała te wszystkie magiczne sztuczki, które potrafi zrobić, to zimno, które szczypie w nosy i uszy, ale stawia przed nami bałwana i daje do ręki sznurek od sanek. A Digman namalowała każdego z nas – w starszym i młodszym jest dziecko, które cieszy się, gdy sikorki i wróble przylecą właśnie do jego karmnika na uroczystą kolację i będą gadać w nim do świtu; każdy z nas lubi czasem ulepić kulkę i rzucić ją w plecy kogoś, kto idzie z nami na zimowy spacer (i zawsze wtedy jest taki błysk w oku, taka przekora leci w tej kulce zaczarowanej); każdy z nas marzy o tym, żeby w śnieżnej grocie ukryć się przed światem.
I niesamowite jest to, że śnieg może skrzypieć, albo kapać.

Zimą robi się ciemno na długo, zanim trzeba iść spać.” Więc poszłyśmy z Majką to sprawdzić. Poszłyśmy oglądać zimę, przywitać ją, skoro nadeszła. Ale nie ma śniegu, mrozu, szadzi, lodu. Tylko słońce schowało się szybciej, zawstydzone spotkaniem z zimą. I patrzyłyśmy, jak szybko się chowa i zostajemy w tej zimowej ciemności... I chociaż „O zimie” otworzyłyśmy, żeby „było jaśniej od śniegu”.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...