Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

sobota, 14 grudnia 2013

139. KRESKI DO RYSOWANIA I KRESKI DO PISANIA


VALA ÞÓRSDÓTTIR
„ÞANKAGANGA. MYŚLOBIEG”
(TŁ. „ZUZANNA NA ISLANDII”-AGNIESZKA NOWAK, „ZUZANNA W POSLCE”-JACEK GODEK)
WIDNOKRĄG, PIASECZNO 2013
ILUSTROWAŁA ANIESZKA NOWAK

[Można być innym, ale widzieć to samo, wiedzą to w Widnokręgu i udowadniają dzielnie]

„Petur też ćwiczy mówienie bez 's'. Podoba mu się to i ciągle wymyślamy nowe wyrazy, jak na przykład 'myślobieg', co znaczy 'myśleć bez przerwy'.”
Petur to kuzyn Zuzanny. Zuzanna ma 10 lat i mieszka na Islandii – w jej żyłach ta krew zimna, islandzka, ale też ciepła, o zapachu rozgrzanej słońcem ulicy – polska. Mieszają się ze sobą, rwą w żyłach, przeplatają się ze sobą, raz jednej więcej, a raz druga bardziej wzburzona. Teraz Zuzanna mieszka na Islandii, pięć lat temu rodzice spakowali ich dobytek, zawinęli w szary papier książki, w torby poupychali ubrania i wyjechali. I Zuzanna stała się emigrantką. Tak naprawdę nigdzie nie jest do końca swoja, zawsze jest trochę obca – bo na Islandii śmieją się z niej czasem, że je flaczki,a jej Dziadek po islandzku umie tylko „probnoza pogoda”; a w Polsce nie rozumieją do końca, co mówi, bo gdy brakuje jej słowa, to wtrąca to zimne, islandzkie.
Ale wszędzie wytykają ją palcami, bo sepleni i nie mówi „s” i to dlatego ćwiczy się w wymyślaniu wyrazów, które nie zawierają tej litery. I dlatego jej myśli nigdy się nie zatrzymują. Bo musi kombinować, lawirować, łamać sobie głowę, być zawsze pięć kroków przed, żeby wiedzieć, czy coś jest z „s” czy bez... Ale jeszcze dlatego, że ma 10 lat, a gdy się ma 10 lat, to myśli wciąż rosną, pęczniej i jest ich niezliczona ilość. I wszystko jest ciekawe. I wszystko fascynuje. I chce się wciąż pytać i szukać odpowiedzi.
A Zuzanna jest ciekawska z natury. Jest inteligentna. I kiedyś pewnie zostanie poetką. I jest wrażliwa. I potrafi poprzestawiać książki na półce w bibliotece, w dziale naukowym, bo wyglądają, jakby im było smutno, że nikt ich nie rusza i się nimi nie interesuje. I ma kota Odyna, który nie ma jednego oka. I lubi czytać (a na jej półce z książkami jest na przykład „Bajarka opowiada”, „Sekretne życie krasnali w wielkich kapeluszach”, „W dolinie Muminków” albo „Uniwersytet dziecięcy”). Ale lubi też obserwować gwiazdy. Albo rzucać kamykami do wody.
Jestem tą książką oczarowana!
Vala stworzyła prawdziwą dziesięcioletnią dziewczynkę, z krwi i kości, choć z liter. Taką z rozwianym włosem, ale rezolutną. Taką trochę zagubioną w świecie, ale świetnie umiejącą zadawać pytania. Taką do polubienia, do przyjaźnienia. Taką pełną pasji. I serco-kolorową – ma w sobie takie mnóstwo barw, taką ogromną paletę odczuć, myśli, spostrzeżeń, że z chęcią się ją ogląda, słucha się jej, bada.
Mam też nową ulubioną ilustratorkę – Agnieszka Nowak bawi się perspektywą, bawi się wizją świata, bawi się fakturami, nawet kolorem, choć jej rysunki są czarno-białe. W jakimś wywiadzie z nią przeczytałam, że lubi się nad rysunkiem napracować, napocić, namęczyć, żeby czuć go w każdym paluszku, bo wtedy ma satysfakcję. To widać – ten kunszt i to dopracowanie. Trochę też widać architekta (jest nim z wykształcenia) i to budowanie ilustracji od jednej, pojedynczej kreseczki do całej łąki z motylami i ptakami. Od jednego maźnięcia, do całej mapy Polski. Od jednego bazgrołu do całej ziemi.
Ta książka jest genialna – niby prosta, ale w środku ma niesamowite bogactwo, które może się wziąć tylko z uważnej obserwacji świata i z miłości, z jaką się ten świat chce opowiedzieć.
Genialny mariaż Vali i Agnieszki, które jakimś cudem spotkały się na lekcjach języka islandzkiego i wykoncypowały, że można by razem książkę (pierwsza wersja wydana była przez nich własnym sumptem i rozeszła się w try mi ga!).
Genialny mariaż słowa i obrazu, kresek do pisania i kresek do rysowania. Mam myślobieg zachwycony i właściwie nic powiedzieć już nie potrafię, bo brak mi słów takich, żeby nie były zbyt płytkie...












[Dziękujemy trzem Mamom z ósemką Dzieci, które patrzą na Widnokrąg, że przyjęły nas w pewnym sensie do swojego grona i pozwoliły poczytać swoje książki]

2 komentarze:

  1. mam słabość do Islandii i chętnie przeczytałabym te książkę. Ilustracje genialne!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowita jest ta książka - naprawdę słów mi brakuje!

      Usuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...