Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

piątek, 28 lutego 2014

165. LOTY NIE PRZYMIERZAJĄC KOSMICZNE

ANNE-CATH. VESTLY
„8+2 I DOMEK W LESIE”
(TŁ. MILENA SKOCZKO)
DWIE SIOSTRY, WARSZAWA 2014
ILUSTROWAŁA MARIANNA OKLEJAK

[Dwie Siostry – dwa razy więcej radości!]

W pewnym małym domku w leśnej gęstwinie mieszka sobie 26 nóg. 16 z nich należy do dzieci i ma od dwóch do dwunastu lat. Dwie to nogi mamy, dwie noszą tatę, na dwóch porusza się babcia, a cztery włochate brązowo-rude to nogi psa. Dodatkowo do całej menażerii można doliczyć cztery koła, bo przed domem mieszka też czerwona ciężarówka.
Domek nie jest duży, ale jest przytulny, nie ma łazienki, ale ma studnię i piec, w którym zimą wesoło buzuje ogień, ma tylko trzy sypialnie, ale każdy ma w nim swój kąt. To miejsce, które dwanaście serc i jeden silnik pokochało mocno i dozgonnie. A biorąc pod uwagę, że jeszcze do niedawna te serca biły w rytmie klaksonów samochodowych, że nogi biegały po dwóch zaledwie pokojach, domek wydaje się być jak pałac i kusić przestronnością wnętrza.
Poza tym jeśli jakieś miejsce jest kochane, to rośnie, w szwach nie trzeszczy i może przyjmować coraz więcej i więcej – przyjaciół, którzy przyjechali z miasta w odwiedziny albo szkolnego kolegę, albo nawet kurnik, jeśli będzie trzeba.
Ośmioro dzieci to Maren 12, Martin 10, Marta 9, Mads 8, Mona 6, Milly 5, Mina 4 i mój faworyt, ulubiony z ulubionych Morten 2 (zwany w poprzedniej części i w innym tłumaczeniu Morciszkiem, czego odżałować nie sposób i niepodobna). Te cyferki przy imionach to oczywiście lata, jakie dzieci już przeżyły, a wiek swój nauczyły się dodawać do imion automatycznie, jak nazwisko.
Pies nazywa się Hanibal Rurek, ale tego Hanibala nikt już nie pamięta.
Tata to tata, Mama to mama, a Babcia to babcia i jest jednocześnie najbabciowniejszą babcią na świecie i najmniej babciową, jaką można sobie wyobrazić. Bo owszem, piecze pyszne domowej roboty gofry, opiekuje się dziećmi, robi na drutach najcieplejsze skarpety, a do niedawna mieszkała na stałe w domu spokojnej starości, ale prawdą jest też, że czasem przez parę godzin jeździ na nartach, żeby się rozgrzać, gdy zapomina klucza do domu, a gofry od czasu do czasu zdarza jej się sprzedawać turystom, żeby potem kupić za to całej rodzinie niespodziewany prezent.
Niby zwyczajna to rodzina, bo przecież nic szczególnego się u nich nie dzieje – ot, czasem Morten zrobi w całym domu przeciąg, czasem Rurek ucieknie do lasu i trzeba go szukać, ale koniecznie z puzonem, czasem, gdy babcia zostaje z dziećmi sama w domu, to ten dom napadają Indianie, czasem mama się poślizgnie idąc po lodzie z dwoma wiadrami wody, skręci kostkę, a Morten będzie patrzył na wszystko z nocnika postawionego na środku pokoju, czasem wszystkie dziewczynki będą musiały obciąć długie włosy w imię wyższej konieczności, a czasem po prostu wszyscy pojadą sobie na wycieczkę do wesołego miasteczka.
Siłą tej rodziny jest ich liczebność. I to, że lubią być razem. Że nie przeszkadzało im spanie na podłodze w dwóch pokojach, bez łóżek w „8+2 i ciężarówka”, bo cenili sobie to, że mają na kogo liczyć, że nigdy nie jest im nudno i że potrafią się cieszyć z najmniejszego drobiazgu.
Takich rodzin już prawie nie ma – takich, gdzie jest 8+2 i jeszcze babcia z psem na dokładkę. Gdy liczba dzieci przekracza trójkę, sąsiedzi popatrują zdziwieni. Model rodziny wieku XXI to coś koło 2+1 ewentualnie 2+2 (z czego średnia to 2+1,5), dlatego czyta się tę książkę trochę jak fantastykę. Ale ja chciałam do tej fantastyki tak, jak się czasem marzy, by polecieć w kosmos. Do tego domu w środku lasu, do jagód, które się zbiera prosto z krzaka, do zastawionego na 11 osób i psa stołu, do beztroski, do spokoju, jaki mają w sobie te dzieci, do tej ufności, jaką pokładają w nich dorośli, do zabaw na świeżym powietrzu i do długiej drogi do szkoły przez las – ale we czwórkę.
I mimo że domek w lesie nie jest zbyt duży, to teraz największy dom w całej Norwegii – bo który inny mieści 26 nóg, 12 głów i na dodatek czerwoną ciężarówkę?







[My dwie i one dwie – Dwóm Siostrom kłaniamy się w pas w podziękowaniu za egzemplarz]

7 komentarzy:

  1. Czytałam "8+2 i ciężarówka". Domyślam się, że książka, o której piszesz to kontynuacja opowieści o nietuzinkowej rodzince. Wydanie Dwóch Sióstr na pewno świetne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wydanie rewelacyjne! I tak, to druga część. Autorka napisała ich 9 :-)

      Usuń
  2. Super:) Nas jest 4+2 więc pewnie byśmy się trochę w tej książce odnaleźli:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, myślę, że na pewno bliżej Wam do 8+2 niż Nam :-) Ale pewnie tak ekstremalnie jak u nich to nie ma ;-)

      Usuń
  3. Rewelacyjne wydanie. Już czekam na swój egzemplarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wydanie świetne, ale niczego innego się nie spodziewałam po Oklejak - bardzo ją lubię. I cieszę się, że ilustracje są czarno-białe, to podkreśla klimat tej książki i to, że była napisana dawno temu. I mam tylko nadzieję, że Dwie Siostry wezmą się za całą serię :-)

      Usuń
  4. Widziałam tę okładkę już setki razy i dopiero dzisiaj się dowiedziałam, wchodząc na blog Marianny Oklejak, że to ona ilustrowała. Można tam też zobaczyć alternatywną okładkę, która bardziej zdradza rękę autorki. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...