Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

niedziela, 2 lutego 2014

156. SANKI W PIWNICY

AGATA MAJDZIK
„ZDZIWIONA WRONA I INNE WIERSZE”
OVO, WROCŁAW 2012
ILUSTROWAŁA NATALIA TOMASZEWSKA-SZALC

[To i OVO, a przede wszystkim książki]

Zimno. Niby dziś nasz zaokienny termometr wyszczerzył się do nas plusem – ale tylko jednym. Niby jakieś słońce nawet się czasem pokazuje. Ale wciąż owijamy się kocami. Tym bardziej, że Majka choruje antybiotykowo, Tata Majki lekarstwowo, a ja trzymam się, ale jakoś bez przekonania.
Sanki zimują w piwnicy. A my?
Czytamy.
I nawet czytamy o zimie. W ramach oswajania i przeganiania. W ramach śniegu dotykania – tego z liter. Bo ten tomik jest taki, jak okładka – bardzo śnieżny, zimowy, trochę świąteczny*. Jest choinka, Mikołaj, pierniki. Ale oprócz tego jest wrona, co częstuje bałwana herbatą, jest nos, co zawsze lodowaty i nie ma się czym przykryć i w co ubrać i jest też Pan Mróz i Mróz, co postanowili wspólnie rządzić światem, aż do wiosny. Skoczne, śpiewne, gdy je uchwycić w dwa palce, to się wyślizgują, bo lodowate – najlepiej czytać w rękawiczkach. Czasem są śmieszne, czasem uśmiechnięte, czasem coś jak spod Częstochowy, czasem jak zaprzyjaźnione z Panią Poezją. Ale mam wrażenie, że tu niezupełnie o słowo chodzi, że słowo chodzi raczej za obrazem.
Ja przyznam, że dla mnie najważniejsze w tej książce są ilustracje – świetne, niebanalne, takie, jak lubię – takie krzywe bałwany, co są trochę jak fotografia – bo żaden rzeczywisty bałwan nie ma dwóch identycznych węgielków zamiast oczu - wielkookie elfy, choinka, co też ma oczy i nawet guziki z szyszek. To nie są uładzone, przesłodzone, zakolorowane na nieistniejące kolory laurki dla zimy. Są czasem karykaturalne – och jakie czerwone usteczka w kształcie serduszka ma Pani Mróz! - ale ja w nich nawet trochę zakochana... Niesamowite, jak Natalia Tomaszewska-Szalc widzi śnieg, jak z kilku łuków tworzy zaspy śnieżne, jak w skrzydła wrony wkłada gorący kubek z herbatą, bo przecież te zaspy wronie ziębią stopy. Moja stylistyka – w takiej zimie mogę na sankach zjeżdżać i nos swój nawet poświęcę na Mrozu pastwę, skoro ma takie wąsy...





*żałujemy, że dotarł do Nas już po świętach, bo przy pierniczkach, które zawijałyśmy w kolorowy papier na prezenty, na pewno przyczepiłybyśmy karteczki z fragmentami wiersza „Pierniczenie”

[W podziękowaniu się kłaniamy i OVO ciepło pozdrawiamy]




2 komentarze:

  1. Fajnie wyglądają obrazki. Też uwielbiam malowaną zimę, też cenię ilustratorów, którzy potrafią znaleźć do niej klucz (odcień, ornament, cokolwiek, co nie wprost zimę przywoła!) A wierszyki, kochana, wierszyki dobre to ja zbieram! Bo mam smyka, który zazwyczaj jest głuchy na rymowanie, ale jak już znajdzie się to, co go zachwyca, to jest skarbem :)) ostatnio ruszyły nas przecenione przez Dwie Siostry wiersze "Raz czterej mędrcy". A mistrz Stanny wywołał prawdziwe dorosłe pytania o sposoby przedstawiania (realizm i nie). Uśmiechy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, uwielbiam, gdy Dzieci wznoszą się na wyżyny dorosłych pytań :-)
      Co do tych wierszy - nie są bardzo odkrywcze, choć "pierniczenie" mi się bardzo spodobało :-) Ale obrazki - świetne, dlatego wybaczam wszystkie wierszo-słowo-niedociągnięcia :-)

      Usuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...