Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

środa, 26 lutego 2014

163. POMIĘDZY

EZOP
„BAJKI”
ADPATACJA JEAN-PHILIPPE MOGENET
(TŁ. DOROTA HARTWICH)
FORMAT, WROCŁAW 2011
ILUSTROWAŁ JEAN-FRANÇOIS MARTIN

Mój Mąż jest pomiędzy.
Nie lubi Mamoko („Czemu te ulice są pod takim dziwnym kątem?” - pyta, badając je okiem konstruktora - „I czemu wszystko jest zielone? Jakby ktoś gaz tu wpuścił!”), nie do końca pasuje mu humor Soledad Bravi („To nie jest ból, to pinezka!”, ale za to gniazdko elektryczne, co robi „Nie!” uwielbia pasjami). Nie lubi chińskich książeczek ze zbyt rozległą paletą kolorów, ale te zbyt niejednoznaczne go przerażają i odstraszają. Gdy dawałam mu Formatowego Ezopa miałam trochę obaw. A on się zauroczył, choć to słowo do niego nie pasuje. Zapatrzył się, zagapił, zachwycił.
O samym Ezopie nie trzeba pisać – Ezop to geniusz. Wystarczy mu kilka splecionych ze sobą słów, parę zdań, żeby powstała bajka i żeby obnażać prawdę o ludzkości i jej przywarach. Chyba każdy zna choć jedną ezopowa bajkę. Choćby tę o wyścigu zająca z żółwiem. Albo o lisie, kruku i serze. Może w oryginale, może w pięknym przekładzie, a może w jakiejś wersji „hard disnej”, ale coś tam zna na pewno.

Więc nie będę mnożyć słów, nie będę ich tracić na laurki, które zaraz wylądują w koszu. Bo w tym konkretnym wydaniu nie chodzi o treść. A przynajmniej nie tylko. Pani Treść ustępuje tu bowiem pola Pani Formie. Nie znaczy to, że mamy tu do czynienia z przerostem Formy nad Treścią. To raczej wspólnota, przyjaźń, co najwyżej mecenat. Nawet adaptacja Mogeneta i tłumaczenie Harwtich jakoś tę formę uwypukla, kondensuje Ezopa do sensu stricto, ogranicza język do paru linijek i daje pretekst do ilustracji, do popisu malarskiego Martina, do rozmachu, bynajmniej nie barwnego. To dość mroczne obrazy, czasem drastyczne (jak w „Wilku i czapli”, gdzie na pierwszym planie czaszka i kości), niepokojące i na pewno bardzo dalekie od chęci zabawienia najmłodszego czytelnika. To raczej obrazy, które z chęcią powiesiłoby się na całkiem dorosłej ścianie, których misją jest zaciekawić, zadziwić, czasem trochę wstrząsnąć, tak, żeby odbiorca wzdrygnął się mimowolnie. Ale jednocześnie są piękne i niebanalnie. I te wszystkie jelenie, lwy, lisy i kozły w garniturach... „Świetnie, że są w gajerkach!” - mówi mój pomiędzy-Mąż i to jest dla mnie rodzaj najwyższej pochwały.   









1 komentarz:

  1. Oj tak, Pan Forma robi wrażenie :) Ezop w tym wydaniu to jeden z moich faworytów jeśli chodzi o prezenty dla dorosłych.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...