Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

wtorek, 4 lutego 2014

157. LATARKA, MANDAT I TOMOGRAFIA GŁOWY

 

CATHERINE LEBLANC
„JAK POKONAĆ DINOZAURY?'
„JAK POKONAĆ PAJĄKI?”
SERIA STRACHY NA LACHY
(TŁ. MARTA TORUŃSKA)
WILGA, GRUPA WYDAWNICZA FOKSAL, WARSZAWA 2014
ILUSTROWAŁ ROLAND GARRIGUE

Nie pamiętam, żebym się bała, gdy byłam mała. No może czasem gdy zasypiałam, gdy rozum już układał się do snu, a moja wyobraźnia rosła w siłę, to chowałam nogi pod kołdrą, żeby nie złapało ich coś, co mieszka w ciemności. Albo wtedy, gdy w piaskownicy zgubiłam klucz od domu i bałam się, że na pewno ktoś go znajdzie i przyjdzie te drzwi otworzyć. Albo wtedy, gdy w tajemnicy przed rodzicami z bratem i dwójką nocujących u nas przyjaciół, chcieliśmy oglądać horror. Tak dużo o tym mówiliśmy, że przeraziliśmy się już na reklamach i telewizor wyłączaliśmy trzymając się wszyscy za ręce.
Ale nie pamiętam, żebym miała jednego, stałego stracha. Nie pamiętam, by w szafie mieszkał tygrys, albo w łazience duchy, nie pamiętam, by w szpinaku mieszkały pająki, albo w bucie inne robaki.
Ale wiem, że takie strachy towarzyszą dzieciom często. Że w tej szafie mieszka coś, co na pewno je zje (pewnie dlatego, że lubią, gdy tata co wieczór z latarką zagląda do szafy i odgania). Albo gdy mama z butów przegania jakieś nieistniejące gąsienice, a już wręcz fantastycznie, gdy w ogóle da inne buty, bo tych akurat dziecko nie lubi. Te strachy są specyficzne, bo nie rosną z dzieckiem – najpierw są dużo wyższe – o głowę, albo nawet o dwie, ale potem szybko się kurczą i za jakiś czas ich w ogóle nie widać. Jednak w danym momencie, gdy akurat strach się urodził, jest poważnym problemem. Są różne sposoby walki – z duchami można walczyć wzywając pogromców duchów (albo wręczając dziecku maleńką, prywatną latarkę w ulubionym kolorze), z wilkami kupując psa wilczura (albo oglądając programy przyrodnicze, które koniecznie pokazują małe wilczki).
Ale co zrobić z dinozaurami? Albo z pająkami?
Jest kilka sposobów – od gilgania wielkiego diplodoka, poprzez wręczanie mandatów za złe parkowanie triceratopsowi, po badanie wielkości mózgu dimetrodona (nie jest za wielki...). Co do pająków – można je potraktować wodą, klejem, kapciem, albo latarką – zależy, jakie ma się oręże pod ręką. Tylko często są dodatkowe ofiary w ludności cywilnej (poklejony Spiderman, zniszczone wazony, czy wciągnięty odkurzaczem ulubiony kolczyk mamy)...
To książeczki z przymrużeniem oka, z rewelacyjnymi ilustracjami, takie które pozwalają dzieciom ukryć swoje strachy pod płaszczykiem uśmiechu, takie, z których – jestem przekonana, dzieciaki przerysowują pająki i dinozaury. Książki żarciki – lekkie i przyjemne.
Ta seria nie bez przyczyny nazywa się „strachy na lachy”. Szukając źródła tego powiedzenia, natrafiłam na dwie interpretacje. Jedna mówi o Lachach, jako praprzodków Polaków – rodzie silnym, mężnym, który niczego się nie bał. Druga o tym, że lach, to taki zgrubiony las i że to strach, który łatwo daje się w las wyprowadzić i tam już zostaje. Nie mniej jednak w obydwu wersjach ten strach to coś niepotrzebnego, co łatwo się daje zgnieść w kuleczkę i wyrzucić za okno. To strach do pokonania. I o tym są te książki - o tym, że wystarczy dobry trik, albo ręka mamy, zaciskająca dziecięcą dłoń, a przede wszystkim wiedza i duchy nagle idą straszyć w zamku, zamiast w łazience, a czasem wręcz okazuje się, że ich nie ma, wilki stają się zwykłymi kuzynami psów, które przecież są najlepszymi przyjaciółmi człowieka, okazuje się, że dinozaury wyginęły dawno temu i nie mogą już nikogo ugryźć, a pająk boi się nas bardziej, niż my jego.






[Dziękujemy Grupie Wydawniczej Foksal za straszne egzemplarze, które pomagają w walce ze strachami] 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...