Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

sobota, 21 kwietnia 2018

504. TAKIEGO PREZENTU URODZINOWEGO NIE MOŻNA KUPIĆ W ŻADNYM SKLEPIE


EWA KARWAN-JASTRZĘBSKA
„HERMES 9:10”
AKAPIT PRESS, ŁÓDŻ 2017
ILUSTROWAŁA DOROTA KOBIELA

Jest taki chłopiec. Ma na imię Karol. Ma 11 lat. Ma marzenie. Dlatego jest podopiecznym Fundacji „Mam marzenie”. O czym marzy Karol? Nie o telefonie, nie o spotkaniu sławnego piłkarza, nie o wyjeździe do parku rozrywki… Karol chce mieć biblioteczkę pełną książek z dedykacjami i wygodny fotel. I lampkę. Jedna z bibliotek w Gdańsku zbiera dla Karola książki. Czytam opis zainteresowań czytelniczych Karola. Pociągi, zwierzęta… Sumuję to sobie w głowie, dodaję marzenie i co mi wychodzi? Biegnę do półki z książkami i sięgam pewnym ruchem po tom w okładce z polem maków… Jest pociąg! A na każdej stronie jest kot! I ta książka jest o wielkich i ważnych sprawach. O takich, o jakich, chcąc nie chcąc, podopieczni Fundacji Mam Marzenie myślą na co dzień.
Zwierzęta podobno mówią ludzkim głosem raz w roku. Ale w świecie Ewy Karwan-Jastrzębskiej jest jeszcze jeden taki dzień – dzień urodzin. Kot Ferdynand nie tylko przemawia ludzkim głosem do Feliksa. Zabiera go w niezwykłą podroż, która zmieni życie chłopca. Najpierw odwiedzają Dróżniczkę Starej Stacji, która wręcza Feliksowi specjalny bilet na pociąg. I zapowiada, że Feliks zostaje właśnie Bohaterem Opowieści. I od tej chwili wszystko, co go dotyczy, będzie zapisane w Księdze Przyjazdów i Odjazdów. Feliks nie jest pewien, czy to go cieszy. Niby jest wybrany, niby to zaszczyt, niby to przygoda, która wielu chciałoby przeżyć, niby to zaszczyt i honor. Ale przecież Feliksowi jest dobrze tam, gdzie jest – w domu z mamą i tatą, z kotem, który na co dzień nie mówi, z tortem urodzinowym, który zje ze smakiem dzisiejszego popołudnia i ze swoim fletem, na którym gra z wielką przyjemnością. No i co, jeśli nie poradzi sobie z zadaniem, które postawi przed nim Dróżniczka? Co, jeśli zawiedzie…? Na przemyślenia nie ma zbyt dużo czasu, bo trafia z powrotem do domu tylko na chwilę. Jeszcze tego samego dnia dostaje wezwanie. Stało się coś strasznego! Zaginęła dziewczynka, Matylda, miała na sobie czerwony płaszczyk, wyruszyła w drogę, a teraz jej nie ma. Wysiadła na Stacji Bez Powrotu i ślad po niej zaginął. To wyjątkowa dziewczynka, bo posiada pewien Dar. Bez niej w życie ludzi wkrada się coraz więcej Wątpliwości. „To ponure istoty, karmią się cudzą niepewnością (..) Zakradają się do serc i pozbawiając woli, odbierają chęć do działania”[s.42-43]. Feliks się waha. To w końcu jego urodziny i chciał je spędzić miło. Tymczasem ma udać się w niebezpieczną podróż w nieznane i szukać dziewczynki, której nie zna… Ale w końcu wciąga przez głowę koszulkę, na której jest napis „I”M HERO”, zakłada nowe buty i idzie drogą, którą wskazuje mu rudy kot Ferdynand. A wkrótce potem wsiada do niezwykłego pociągu – Hermesa. „Witam wszystkich podróżnych” - mówi pociąg i rozpoczyna się jedyna w swoim rodzaju misja ratunkowa…
To będą zupełnie wyjątkowe urodziny! Feliks nigdy wcześniej i nigdy później nie przeżyje już czegoś tak niesamowitego… Takiego prezentu urodzinowego nie można kupić w żadnym sklepie.
Ta książka pełna jest znaków, tajemnic, dziwnych krain, symboli, magicznych przedmiotów. Jest nierzeczywista, a jednocześnie, jeśli dobrać się do samego środeczka tej historii, okaże się, że jest o każdym z nas, o tym, jak niepewność, strach, złość zabierają nam radość życia. A potem trzeba się długo wygrzebywać z mroku, żeby znów cieszyć się życiem. Wszystko dzieje się tu prędko, bo trzeba przecież jak najszybciej uwolnić Zaklinaczkę Smutków, ale jednocześnie są takie momenty, gdy wszystko się zatrzymuje. Na przykład, gdy Hermes mknie przez Dolinę Maków i niemal unosi się nad torami, nad piękną, ukwieconą łąką. Albo wtedy, gdy wydaje się, że już wszystko stracone i Feliks zaczyna grać na flecie kołysankę, którą zna od mamy. No i wtedy, gdy Wielki Mrok już, już prawie łapie za włosy uciekającej Matyldy… Czy wszystko dobrze się skończy? Czy wiele osób, które dopadły Wątpliwości, wrócą do domu, do bliskich, którzy je kochają i które za nimi tęsknią? My już wiemy, teraz czas na Was. I na Karola.






1 komentarz:

  1. Dziękuję za piękną recenzję, ogromnie się cieszę, że Karol dołączy do grona moich czytelników. :)
    Karolu, podróżuj szczęśliwie Hermesem z nowymi przyjaciółmi. Matylda, Zaklinaczka Smutków przesyła Ci moc uścisków, nie wspominając o rudym kocie i Feliksie. Podróżuj śmiało i wracaj bezpiecznie do domu. Autorka Ewa K.J. <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...