Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

wtorek, 27 maja 2014

186.O PRAWDZIWOŚCI OBRAZÓW KILKA

KaeReL
„ŁAUMA”
KULTURA GNIEWU, WARSZAWA 2014
KOMIKS WYDANY W SERII KRÓTKIE GATKI

[Kultura gniewu to chaos, z którego wypadają perły]

Wielkie oczy, niemal niewidoczny nos i nieproporcjonalna głowa. To Dorotka. Dziewczynka, która jedzie ze swoimi rodzicami z dusznej, zasamochodzionej Warszawy do Łojm, małej wioski, gdzie mieszka jej babcia. Tylko, że babci już nie ma. Dzień wcześniej zabrała się z życia – wylała na siebie 10 litrów benzyny i się podpaliła. Miała w sobie serce Jaćwinga, a to serce biło już nierówno i babcia bała się, że będzie ciężarem i kłopotem dla swoich bliskich – postanowiła sama o siebie zadbać, ten ostatni raz. Zostawiła list, zostawiła wspomnienia. I smak poziomek, które zamykała w słoiku. I sny, w których odwiedzała wnuczkę. No i dom. Bez łazienki i bieżącej wody, ale z duszą. A to jest przecież w domach najważniejsze. Rodzina Dorotki też to wie, więc zostawia za sobą spalinogenne miasto i przeprowadza się do wsi, gdzie wszystko pachnie inaczej i co innego jest ważne. Wszyscy przewartościowują swoje światy, nagle okazuje się, że w Warszawie nie można żyć, że tam się tylko wegetuje, że prawdziwy oddech można brać tylko na łonie natury, bez pośpiechu i z sensem.
Ale nie tak od razu droga układa się pod stopami – nie wystarczy zmienić adresu w dowodzie. Pozostaje jeszcze zaprzyjaźnić się z miejscem, obłaskawić duchy. A jeśli zaczyna się od zabicia węża i jeśli tym wężem okazuje się dziadek, który po śmierci zmienił postać, bo miał do wykonania zadanie – chronić wioskę przed wiedźmą Łaumą – to trzeba potem złożyć jakąś ofiarę i dać z siebie naprawdę wiele, żeby takie miejsce nazwać domem.
Jak zwykle w takich wypadkach, brzemię naprawiania świata spoczywa na barkach dziecka – bo dzieci widzą więcej i zwracają uwagę na to, że w śmietniku grzebie Ajtwar – duch domowy, że jego najlepszym przyjacielem jest niemy stwór, który nie pamięta jak ma na imię, a żywi ich Kurke – duch urodzaju. Tylko dziecko może zostać porwane przez wiedźmę Łaumę i tylko dziecko może mieć w sobie tyle odwagi, żeby stanąć przed najwyższym bogiem – Perkunem, żeby poprosić go o pacyfikację złej czarownicy.
To piękna książka – o tym, co tak naprawdę w życiu jest ważne – że ważne jest tylko to, co prawdziwe i że w człowieku, na samym dnie drzemie to jego prawdziwe ja, takie, które jest blisko natury, które nie zapomniało imion prawdziwych bogów, które wierzy w miłość, w opiekę dobrych duchów i w moc dobrej muzyki.
Lubię Dorotkę – za jej rezolutność, za to, że mimo strachu, nie poddaje się i szuka rozwiązania dla problemów świata, za to, że przyjmuje duchy i duszki za pewnik, że nie kwestionuje ich prawdziwości, zawierza intuicji i pradawnym przekonaniom, i nawet za brak koloru - kolor tu nie potrzebny, bo wszystko da się opowiedzieć na czarno-biało. I za to, że wykasowuje z mp3 Norbiego, a wgrywa Johnny'ego Casha. I za to, że zna na pamięć „Always on my mind”. I za to, że jeśli chce się czegoś dowidzieć to nie pyta wujka Google, tylko udaje się do biblioteki i szuka w książkach.











[Dziękujemy Kulturze gniewu za pełną gniewu kulturalnego pozycję]  

1 komentarz:

  1. Jest w moich planach, choćby ze względu na miejsce akcji:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...