Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

sobota, 3 maja 2014

177. BEZTROSKA ZA PLECAMI

SHAUN TAN
„REGULAMIN NA LATO”
(TŁ. JACEK DREWNOWSKI)
KULTURA GNIEWU, WARSZAWA 2014
ILUSTROWAŁ SHAUN TAN

[Kultura gniewu to chaos, z którego wypadają perły]

Lato. Nie ma prawa budzić cię żaden budzik – oddajesz swoje wstawanie słońcu, wpychającemu się do domu zza firanki. Zimne kakao, bo nie ma czasu go podgrzać, chleb z dżemem i truskawki, upchane w kieszeniach. Cały świat działa wtedy inaczej, noc jest łaskawsza i idzie wolniej, żeby napęczniałe ciepłem dni trwały jak najdłużej. Beztroska.
Owszem - to jest beztroska, ale dopiero z perspektywy czasu, z perspektywy krótkich zerknięć zza monitora komputerowego na zalane słońcem podwórze i chwytania zapachu morza w szybkiej drodze do pracy. W tamte lata, lata, gdy kończyło się szkołę i po ostatnim dzwonku rozciągała się przed nami wolność, długa na niewyobrażalne dwa miesiące, problemów było bez liku – trzeba się było nauczyć letnich zasad, które wraz z krótkimi spodenkami i kremem do opalania, wprowadzają całkiem nowy porządek.
Bo gdy miało się kilkanaście lat, problem zagubionej skarpetki rósł do rozmiarów monstrualnego czerwonego królika, a kłótnia z najlepszym kolegą i „Nigdy nie czekaj na przeprosiny” sugerowała koniec świata i czasem cały dzień w domu. A przecież wakacje nie wracają, raz stracony dzień nie cofa się i nie daje drugiej szansy. Postać czarnego kruka, który przewija się na każdej planszy, ma dla mnie taki wymiar, takie znaczenie – to ulotność letniego czasu, przemijalność wakacji – już od pierwszej chwili ich ubywa. I choć na samym początku wydaje się, że jest ich nieprzeliczalnie wiele, że szkoła wróci za wieki całe, to w klepsydrze wciąż przesypuje się piasek.
To książka niesamowita – kilka zdań, dekalog, prawa i obowiązki, zasady, których łamać się nie powinno, wszystko to, czego mały chłopiec „nauczył się ostatniego lata”. I piękne obrazy, wyjęte wprost z dziecięcej głowy, z rozżarzonej letnim blaskiem wyobraźni, gdzie na tych samych prawach co uliczna latarnia, krawężnik i skrzynka pocztowa, żyje tornado, jakieś roboty, dziwne stwory i gigantyczny kot. To książka o tym, jak w burej przestrzeni między kilkoma domami trzeba wyczarować sobie świat cały. Jak między jedną a drugą ścianą znaleźć trochę strachu, mnóstwo radości i emocje, które nie zatrą się przez wiele kolejnych lat. To przepis na to, jak wygenerować dobre wspomnienia. To gotowa recepta na cały świat doznań – namalowana pięknymi, choć czasem niepokojącymi obrazami.
Myślę, że to, jak się czyta tę książkę zależy od wakacji, jakie ma się za sobą, zależy od tego, czy do odrapanych kolan przykładało się babkę lancetowatą, czy wisiało się głową w dół na trzepaku, czy na rowerowym bagażniku woziło się kolegę. Zależy od tego, czy nawet w deszczu potrafiło się cieszyć wakacjami. Zależy od tego z kim się te wakacje spędzało. Bo w „Regulamin na lato”, w jego czytanie, oglądanie, wkłada się swoje własne wspomnienia, swój własny świat. Pod hasłem „Nigdy nie dawaj kluczy nieznajomemu” może kryć się dotyk zimnego metalu w kształcie klucza na klatce piersiowej, bo trzeba było go schować „żeby obcy nie widzieli”. Pod hasłem „Nigdy nie zapominaj drogi do domu” może być wielkość lasu, w którym ktoś się zgubił, dreszcz emocji, gdy szuka się właściwej ścieżki, albo labirynt między blokami, gdy pierwszy raz wyszło się samemu na podwórko. A w linijce „Nigdy nie zapominaj hasła” może kryć się tajemny klub, którego baza była pod trzepakiem i braterstwo krwi. I mam tylko nadzieję, że to nie kod do domofonu, albo pin do komórki, bo takie czytanie mogłoby oznaczać smutne dzieciństwo...
Moim zdaniem to książka idealna do wręczenia jako prezent na zakończenie roku szkolnego (pewnie to marzenie ściętej głowy, ale tak właśnie powinny te prezenty wyglądać!).







[Dziękujemy Kulturze gniewu za pełną gniewu kulturalnego pozycję]  

3 komentarze:

  1. Te obrazki są po prostu cudowne!!! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - piękne, niebanalne, przepełnione latem, jakie pamiętam ze swojego dzieciństwa...

      Usuń
  2. Babka na rany, biodro pod rowerową ramą, ech ... to se ne vrati :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...