Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

wtorek, 26 lutego 2013

37.SPOSOBY NA ZAGŁADĘ ŚWIATA


 

TOVE JANSSON
„MAŁE TROLLE I DUŻA POWÓDŹ”
(TŁ.TERESA CHŁAPOWSKA)
NASZA KSIĘGARNIA, WARSZAWA 2006
ILUSTROWAŁA TOVE JANSSON

TOVE JANSSON
„KOMETA NAD DOLINĄ MUMINKÓW”
(TŁ.TERESA CHŁAPOWSKA)
NASZA KSIĘGARNIA, WARSZAWA 2006
ILUSTROWAŁA TOVE JANSSON

Olga z Ewką przypomniały mi o Muminkach. Już jakiś czas temu zaczęłam z Majką czytać cały cykl. A z Muminkami jest dokładnie tak, jak piszą dziewczyny, że albo się je kocha, albo nie, że nie ma uczuć pośrednich – są temperatury serca wysokie do oparzenia i lodowate spojrzenia i strach przed Buką, przez który przechodziła połowa ludzkości.
Ja jestem zdecydowanie zakochana. Majka jest zaciekawiona.
Ale okazało się, że tak niewiele wiem o Muminkach, że tak niewiele w gruncie rzeczy pamiętam, że te moje Muminki to była cukierkowa opowieść o śmiesznych stworkach, które każdemu Dziecku kojarzą się z hipopotamami, że było tam kolorowo, szukali skarbów, a Panna Migotka miała śliczną grzywkę i bransoletkę na nodze.
A w rzeczywistości Muminki są przesiąknięte poczuciem zagrożenia, jak bibułka, która wchłonęła cały kałamarz atramentu, zieją plamą strachu przez zagładą świata.
W pierwszej części jest powódź, która zniszczyła domy wielu stworom. Powódź, przed którą trzeba się bronić, wskakiwać na drzewa i wymyślać tratwy, bo można w niej utonąć i nigdy się już nie odnaleźć na powierzchni. No i czy ktokolwiek pamiętał, że Tatuś Muminka zostawił syna i Mamusię i wyruszył w podróż, że stopy same poniosły go za Hatifnatami, które nigdy się nie zatrzymują, że poddał się swoim tym stopom i uciekł z domu – no i zaginął. Że Muminek tak naprawdę nie pamięta, jaki jest jego Tatuś i nie do końca wie, jak wygląda. Że jest dla niego postacią mityczną, bo Mama Muminka, wciąż zakochana w łotrze i łobuzie, mówi o nim na okrągło i wciąż w niej nadzieja, że Tatuś wróci, że będą mieli piękny dom, jak z obrazka, że wszystko będzie tak, jak w książkach...
A w „Komecie...” dość oczywistym zagrożeniem jest tytułowa kometa czyli „(...) samotna gwiazda, która straciła przytomność i lata we wszechświecie, ciągnąc za sobą płonący ogon.” [s.43] Uciekają przed nią całe rodziny – pakują na rowery, wózki i w plecaki cały swój dobytek i starają się znaleźć miejsce na ziemi, w które nie uderzy. A ona sprawia, że może wysycha, kwiaty więdną i na wszystkim pojawia się osad, jakaś sadza, czy popiół, który kradnie kolory. I jak mówią uczeni – nie ma szans, żeby ktokolwiek, cokolwiek przetrwało. Ten pęd do ratunku jest jednak instynktowny – wszyscy biorą to, co mają najcenniejszego i próbują to ratować.
Niewątpliwie na kształt opowieści o Muminkach wpływ miał fakt, że Tove Jansson zaczęła je tworzyć na początku wojny, że pewnie gdzieś w tych wszystkich strachach-na-lachach zawarła swój lęk przed tą dziwną panią, co ma na imię Walka. Że jakoś chciała oswoić lęki – zaradzić im i pokazać, że powódź wysycha, a kometa może minąć ziemię. I właściwie najważniejsze w Muminkach jest to, że „Nic nie może grozić, póki jest się u siebie w domu.” [s.149], wiara Muminka w to, że Mama wszystkiemu zaradzi, że potrafi zniszczyć kometę i wysuszyć świat, że podczas gdy wszyscy uciekają, ona piecze tort dla swojego synka. I że zawsze w domu znajdzie miejsce dla każdego – bo w drugiej części oprócz Muminka, Mamy, Taty i poznanego już w „Małych trollach” Ryjka, na scenę wkracza dodatkowo Panna Migotka i jej Brat i mój ukochany Włóczykij. A ja czekam wciąż na Małą Mi...
Bo to straszne rozedrganie i poczucie zagrożenia nie zniechęcają mnie do cyklu. Jego siła tkwi w postaciach, w nagromadzeniu na kilkunastu centymetrach kwadratowych książki, niesamowitej ilości przygód i na przesłaniu – można by zanucić „Alll you need is love” - bo o miłość tu chodzi, braterską, przyjacielską, matczyną, do dziewczyny – to ona przenosi góry i gasi ogony komety...





6 komentarzy:

  1. Jej! My tez czytamy! Ale Twoja cora ma piękne włosy!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Urodziła się już z całym owłosieniem, teraz, gdy ma 5 miesięcy, robię jej już czasem kiteczkę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. My też uwielbiamy Muminki:) Fakt, niewiele mają wspólnego z tzw. "slodkością" ale z prawdziwym życiem zdecydowanie tak:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu masz rację ;-) To takie trochę oswajacz świata - dowód na to, że nie wszystko zawsze jest dobrze...

      Usuń
  4. tym bardziej teraz - jestem zaniepokojona i zaciekawiona :) Muminkami! nasze biblioteka zamknięta, ale w poniedziałek już będę mogła zajrzeć, jakie to mają muminkowe tytuły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba lepiej zacząć od początku, żeby była ciągłość pojawiania się bohaterów. I trzeba pamiętać, ze Dzieci boją się inaczej niż dorośli, więc może akurat Ewka nie będzie czuła w Muminkach tej nutki katastrofy. Poza tym zawsze jest Mama, do której można się przytulić, gdy nadchodzi Buka, prawda? ;-)

      Usuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...