Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

piątek, 15 lutego 2013

33.ZAKOCHANE...CZYLI POMELO GWIAZDA INTERNETU


RAMONA BĂDESCU
„POMELO JEST ZAKOCHANY”
(TŁ.KATARZYNA SKALSKA)
ZAKAMARKI, POZNAŃ 2012
ILUSTROWAŁ BENJAMIN CHAUD

RAMONA BĂDESCU
„POMELO MA SIĘ DOBRZE POD SWOIM DMUCHAWCEM”
(TŁ.KATARZYNA SKALSKA)
ZAKAMARKI, POZNAŃ 2012
ILUSTROWAŁ BENJAMIN CHAUD

Ten mały słoń o ogroooomnie długiej trąbie jest gwiazdą internetu – w każdym z zaprzyjaźnionych blogów natykałam się na jego wielkie sympatyczne oczy... Tęsknie w nie spoglądałam. Ale Pomelo nie jest zwykłym słoniem (jest malutki, mieszka w ogrodzie, pod dmuchawcem i jest zdecydowanie jednym z najbardziej wyjątkowych słoni, jakie znam) – jest fantasłoniczny, więc nie mógł po prostu wejść do Naszego niebieskiego pokoju – o nie!
Ale wczoraj były Walentynki*, więc w najmniejsze dłonie w Naszym Domu wpadły obydwie części przygód Pomelo. Gdy Majka zobaczyła same okładki, zaczęła machać nogami i rękami i wydała swój okrzyk radości, którego nauczyła się niedawno (sic!).
Zakochałyśmy się – obie – ja w rysunkach i tekście – genialny humor, oko zmrużone, a pod powieką błysk rozbawienia – to od autora, dla tych starszych. Moją ukochaną częścią jest „Pomelo się boi” - cała jest genialna – od pierwszego obrazka, w którym boi się porów w nocy (!), poprzez ten, na którym boi się, że jest dzbankiem do herbaty i ten, na którym boi się, że pomyli bajkę, po ten, na którym boi się, że zgnieciemy go, odwracając stronę – zrobiłyśmy to bardzo ostrożnie! A Majka zakochana w obrazkach – wyrywała mi książkę z ręki, nie mogła usiedzieć na kolanach. Mam wrażenie, że Benjamin Chaud, gdy rysował Pomelo, na chwilę stał się dzieckiem i na kartce papieru zostawił wszystko to, co może się spodobać wielkim, zdziwionym dziecięcym oczom. Bohaterowie co zazwyczaj niewidzialni, blisko ziemi, zapomniani na rzecz żyraf i lwów – taka mrówka, albo ślimak... Ale wśród nich absurdalny, różowy słoń z trąbą, z której mógłby zrobić sobie turban, albo szalik... Zakochany w mięcie, która przyprawia go o drżenie i robiący zimą dmuchawce ze śniegu, a nie bałwany. Taki Pomelo, którego można łatwo odrysować z książki i cieszyć się, że zawiśnie na lodówce... Taki Pomelo, którego nie da się nie kochać... No to się w nim kochamy...

[Zdjęcia z czytania części zakochanej – ta, w której jest dobrze, czytana była przed snem, a wtedy nasz aparat już zazwyczaj śpi...]





*nie rozumiem, dlaczego tak mocno krytykuje się ten dzień? Bierzemy coca-colę i dżinsy, ale nie bierzemy Dnia Zakochanych? Ja biorę, pełnymi garściami i nie ograniczam się w okazywaniu miłości – mówię „kocham” i Mężowi, i Córce, Mamie, Tacie, Bratu i Przyjaciołom...

4 komentarze:

  1. U nas też od Walentynek Pomelo gości na półce, ale trochę w innej roli - jako książka do samodzielnego czytania. Wszechstronny i uniwersalny ten Pomelo ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Do samodzielnego czytania nadaje się świetnie! Duże litery, czytelny przekaz... No i Pomelo sam w sobie ;-)

      Usuń
  2. Pomelo nie miał innego wyjścia, musiał zostać gwiazdą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Należy mu się - te oczy, ta trąba... to jak się zlewa z różową stroną.... ;-)))

      Usuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...