Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

środa, 7 czerwca 2017

418. NIE WYROSŁAM Z PODGLĄDANIA

ROBIN STEVENS
„ZBRODNIA NIE PRZYSTOI DAMIE”
SERIA ZBRODNIA NIEZBYT ELEGANCKA, TOM I
(TŁ. MAGDALENA KOROBKIEWICZ)
DWUKROPEK, WARSZAWA 2017

Nie wyrosłam z podglądania. Od zawsze uwielbiałam skryć się za woalką oprawy książki i szeroko otwartymi oczami zaglądać do młodzieńczych domów, szkół, na podwórka, gdzie na ławkach przesiadywała młodzież, na pensje i do pensjonatów, gdy trafił się klasowy wyjazd… Uwielbiam podnosić poły namiotów, skrywać się w najdalszym kącie młodzieżowego klubu, ubrana w maskujący strój, zaglądać przez dziurkę od klucza do dziewczęcej łazienki, gdzie toczą się najbardziej intymne zwierzenia i, niby to przypadkiem, przysiadać przy stoliku w osiedlowej kawiarni, który rogiem dotyka tego, gdzie najczęściej przyjaciółki piją colę przez kolorowe słomki. A gdy trafi się zamknięta pensja dla panienek? Och, jestem w siódmym niebie! Nie mogą przede mną uciec za żaden róg! Będę bezwstydnie je podsłuchiwać, chodzić za nimi krok w krok i z lubością obserwować te wszystkie sympatie i antypatie, żarciki, konflikty i przyjaźnie, będę przyglądać się temu, kto z kim szepcze po zgaszeniu światła w sypialniach i kto kogo obgaduje… Ach, to wywoływanie duchów! Ach, słodyczowe wieczory! Ach, czytanie „Makbeta” z latarką pod kołdrą! Ach, wolne soboty, gdy można iść na ciastko, do jedynej kawiarni w mieście! Jakbym znowu miała kilkanaście lat, chmarę koleżanek wokół siebie i matematykę do odrobienia…
A jeśli do tego na terenie szkoły działa Towarzystwo Detektywistyczne Wells & Wong? Czy nie jest fascynująco? A jeśli okaże się, że jedna z dwu członkiń tegoż Towarzystwa znajduje w sali gimnastycznej trupa swojej nauczycielki, panny Bell… staje się tajemniczo, zagadkowo i okazuje się, nie można tak po prostu odłożyć tej książki na półkę, że TRZEBA doczytać do końca i dowiedzieć się, kto zabił. No i jaki miał motyw. Czy dwie uczennice, przyjaciółki Daisy i Hazel, dadzą radę rozwiązać pierwszą, poważną sprawę w swojej „karierze” (przecież zaginięcia krawatu Lavinii nie ma nawet co liczyć…)? A podejrzanych jest mnóstwo! Bo cała - na wskroś angielska! - szkoła z internatem z roku 1934, pełna panienek w mundurkach, które mają wyrosnąć na prawdziwe damy i tak właśnie wychowują je nauczyciele. No tak, nauczycielki też są podejrzane… Bo na przykład jedna z nich chciała objąć stanowisko, zaproponowane pannie Bell przez dyrektorkę, a druga boi się o swoje intymne kontakty z jedynym nauczycielem na pensji, panem Reidem (pastora, starego i niezbyt atrakcyjnego przecież nie można liczyć…). Okazuje się, że każdy ma coś na sumieniu, każdy mógł zepchnąć pannę Bell z balkonu na sali gimnastycznej. Wells i Wong, trochę zafascynowane Holmesem, a trochę z nudów, poprzysięgają, że rozwiążą sprawę – nie mieszając w to policji! I choć ciało znika jeszcze tego samego dnia, a wszyscy udają, że panna Bell po prostu wyjechała, to dziewczynki bardzo szybko znajdują pierwszą poszlakę...
Kryminał retro w duchu Agathy Christie, ale w szkolnych mundurkach i z zapleczem dziewczyńskich plotek, grą w krokieta, pierwszym platonicznym uczuciem do pana Reida (ta plaga dopadła wszystkie dziewczynki na pensji, a on zyskał przydomek Tego Jedynego), pisaniem pamiętnika oraz z tymi wszystkimi niuansami – kto kogo lubi, kto z kim siedzi, kto kogo obgaduje, kto do kogo napisze list z wakacji. Urocze!

A ja pierwsze słowa podziękowań autorki biorę do serca: „Tak naprawdę każdą z moich książek piszę dla rodziców” - ignoruję beztrosko fakt, że Robin Stevens pisze po prostu o swoich własnych rodzicach, a nie o rodzicach w ogóle i już szykuję się do lektury drugiego tomu.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...