Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

wtorek, 13 grudnia 2016

371. NIE LUBIĘ REKLAM

ZOFIA STENECKA
„BASIA I ZWIERZAKI”
KSIĄŻKA Z ZESTAWEM KREATYWNYM
LITERACKI EGMONT, WARSZAWA 2016
ILUSTROWAŁA MARIANNA OKLEJAK


Zamykam oczy i widzę to... Ma być idealnie – jak w reklamie. Wolno bulgoczący na gazie barszczyk – koniecznie w salonie z aneksem kuchennym! - roztaczający wokół aromat suszonych grzybów. I uszka – maleńkie, kształtne, lepione własnoręcznie. W kominku (w mieszkaniu na czwartym piętrze…) trzaska wesoło ogień, pierniczki z otwartej przed chwilą puszki nie dość, że wyglądają przepięknie (ach te misterne koronki z białego lukru!), to smakują wybornie i są mięciutkie, bo przeleżały w zamknięciu przepisową ilość czasu (już w listopadzie ciasto leżakowało pod ściereczką na balkonie). I dzieci, z uśmiechem, w nowych, czystych ubraniach, lepią łańcuch na choinkę, układając stosik ścinków z kolorowych papierów w jedno miejsce. Zgarniamy dłonią i jest czyściutko! Kolędy, gwiazdki z brokatem, prezenty, zapakowane w fantazyjny sposób…
A potem otwieram oczy. I co jest? Na środku pokoju suszarka z praniem, bo na balkonie nie chce schnąć. Naddarty prezentowy papier. Pierniczki dopiero się robią, z tego przepisu co zawsze - „dla tych, co na ostatnią chwilę”… a ozdabianie… Lukier cieknie po nodze stołu, cukrowe perełki toczą się w cztery strony świata, rękawy unurzane najpierw w mące, teraz absorbują cukier puder i kakao. Łańcuch na choinkę? Proszę bardzo. Długi, naprawdę długi… I krzywy niemożebnie! Brokat też jest wszędzie – we włosach, na rzęsach, w paczce mąki… Przechodzę przez pokój i nagle skarpeta zostaje na podłodze – przykleiła się do pięknego wzoru gwiazdy z brokatowego kleju…
Mam ochotę wyć! Z głębi trzewi, z głębi swojego jestestwa. Do księżyca wyć. Albo do gwiazdy betlejemskiej – wszystko jedno! Nie ogarniam! Wszystko jest nie tak! Krzywe! Koślawe! Brudne! Nie-do-zareklamowania…
A potem patrzę na Nią. Siedzi w tym bałaganie na samym środku. Tak, jak dookoła jest absolutnie nieperfekcyjnie, tak ona jest absolutnie szczęśliwa! Robi łańcuch na choinkę z opakowań po naklejkach z Biedronki. I jest przekonana, że wujek się z niego ucieszy i z wielką dumą powiesi go na swojej choince. Koślawy piernikowy bałwan smakuje wyśmienicie. Nawet te za cienko rozwałkowane, trochę zwęglone pierniki są dobre. Na suszarce można zawiesić bombki. I naprawdę nie ma znaczenia, że uszka są kupne. Póki jesteśmy razem.
Czy to Święta u nas, czy w domu Basi? Bo u niej są zupełnie takie same! Nieidealne, nie szyte na miarę, nie-do zareklamowania. Są swojskie, pełne mąki, buraków na ścianie, kipiącej grzybowej i zwierzaków! Zaczyna się też od tych zamkniętych oczu mamy. Pewnie pod jej powiekami takie same marzenia – kominek, przystrojony dom, łańcuch od linijki… A jak je otwiera to ma katastrofę w kuchni i trójkę rozbrykanych dzieci. Też nie wytrzymuje. Tez krzyczy. Nie do końca na dzieci. Na świat, na siebie, na sytuację i na to, że dwa dni przed Świętami tata znów ma dyżur, a ona nie zdąży… Ale potem nagle przypomina jej się, czym są Święta, co jest w nich najważniejsze. A co jest? RAZEM! Zostawia naczynia w zlewie i buraki, co zabarwiły kuchnię. Tak po prostu. Odpuszcza. I zamierza się cieszyć. Też tak po prostu. Prawie z niczego. Idzie z dziećmi do pokoju, wyciąga choinkę i zaczyna wycinać zwierzaki z papieru. Jakie kto chce. I dinozaury, i żółwie, i lwy, i nietoperze. A potem zawieszają je na choinkę i rozstawiają po całym domu. Jest dobrze, jak jest. Tak, jak jest, jest najlepiej.
My też możemy. Wziąć klej, nożyczki, nitkę. Basia i jej mama zostawiły na końcu wielki blok z szablonami zwierzaków i chyba milionem naklejek! I instrukcją, jak je wykonać. Nie zapomniały zaznaczyć w tej instrukcji, że „wytnij zwierzaka wzdłuż linii ciągłej. Nie martw się, jeśli wyjedziesz za linię!”. Święte słowa - „nie martw się!”
Odrywam skarpetkę od podłogi, oryginalny łańcuch wkładam w ozdobne pudełko prezentowe, a mąką zgarniętą z blatu posypuję papierowego polarnego niedźwiedzia – prosto na klej z brokatem!
„-Święta będę w tym roku nieidealne – szepnęła półsennie. - Wszędzie jest bałagan.
Tata uśmiechnął się z czułością.
-Właśnie takie będą najlepsze na świecie – oświadczył.”
I przypomina mi się nagle, że przecież nie lubię reklam!












1 komentarz:

  1. U nas łańcuch już gotowy - został zrobiony z kartek katalogu Ikei, pociętych niezbyt równo. A poza tym, to u nas też, jak w opisie, co roku :) Zresztą, Zofia Stanecka świetnie rozumie rodziców i w ogóle potrafi uchwycić to, co oni czują. W wielu jej książkach jest coś takiego, czego dzieci nie zrozumieją, przynajmniej na razie, choćby nie wiem jak im tłumaczyć :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...