Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

wtorek, 16 grudnia 2014

237. TO WCALE NIE TAKIE PROSTE

THIERRY LENAIN
ZUZA JEST ZAZDROSNA”
(TŁ. MAREK PUSZCZEWICZ)
ENTLICZEK, WARSZAWA 2014
ILUSTROWAŁA DELPHINE DURAND

Majka była w rankingach na pierwszym miejscu. Z racji tego, że jest z nami jedna jedyna, to do niej należało podium. Nigdy nie musiała walczyć o pierwszeństwo, nigdy nie musiała się przepychać w kolejce o miłość. Myślałam więc, że problem jej nie dotyczy, że zwyczajnie nie nauczy się tego uczucia. A jednak, gdy przy jakiejś okazji wzięłam na ręce czyjeś niemowlę, Majka wyszła niemal ze skóry, by usiąść mi w tym samym czasie na kolanach. Czy to znaczy, że zazdrość jest w nas wdrukowana? Czy to znaczy, że nie da się nie zazdrościć? No chyba się nie da, gdy się kocha.
A Zuza kocha przecież Maksa. To oczywiste, niepodważalne i pewne w stu procentach uczucie. Tylko, że tym razem, to Maks jest tym bardziej pożądanym i mniej dostępnym. Do tej pory Zuza – rezolutna, wygadana, mająca własne zdanie – kierowała ich związkiem, gdy chciała, to miała dzidziusia, gdy naszła ją ochota, to kazała Maksowi siedzieć przed drzwiami do toalety i czekać na jej pocałunek, gdy chciała sprawdzić jego uczucie, mamrotała coś o innym chłopcu, którego mogłaby pokochać. Teraz pierwszy raz staje przed taką prawdą, że Maks nie jest jej dany na własność. A to wszystko przez panią Mariannę. Pani Marianna przychodzi do klasy Zuzy i Maksa na zastępstwo. I wszystko byłoby normalnie, ale okazuje się, że wygląda, jak panie z telewizji i że w jakiś tajemniczy sposób nagle hipnotyzuje Maksa. Maks przestaje już widzieć tylko Zuzę – więcej nawet, nie widzi jej wcale! Widzi tylko rude włosy, niebieskie oczy z długimi rzęsami i wielkie czerwone usta. W tym kadrze nie ma już ani ociupineczki miejsca dla Zuzy. I okazuje się nawet, że Maks już jej nie kocha i chce „ją rozwieść”, o czym informuje ją w liściku, przesłanym na lekcji.
I Zuza nagle po raz pierwszy czuje wielkie uczucie na Z.
Zazdrość to chyba po części oznaka miłości. Tylko że to bardzo trudne uczucie. Raz, że jednostronne, co bardzo dobrze pokazuje książka. Maks jest gdzieś w innych obłokach, to Zuza cierpi i Zuza musi sobie radzić z emocjami. Dwa, że zazdrość nie jest pozytywna. To trochę mieszanka złości i bezsilności, trochę żalu i udręki. I „Zuza jest zazdrosna” obala kolejny mit, dotyczący Dzieci – że ich takie uczucie nie dotyczy.
Obserwuję czasem Majkę, gdy bawi się swoimi zabawkami z innymi dziećmi. Pozwala dotykać kredki, mazaki, puzzle i nawet swój samochód, którym od czasu do czasu przemieszcza się z pokoju do pokoju. Ale gdy ktoś próbuje dotknąć książek (szczególnie ulubionych), albo ukochanego Pana W. (W. od wielbłąda oczywiście) to nagle rosną jej pazury i kły i jeży się włos i staje do walki. Nie umie się dzielić tym, co kocha najbardziej. Miłość idzie za rękę z zazdrością. Kochają się i są o siebie zazdrosne.






[Dziękujemy Entliczkowi za wielką dozę zazdrości]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...