Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

wtorek, 8 stycznia 2013

21.W SAMYM ŚRODKU POKÓJ


J.PATRICK LEWIS
„DOM”
(TŁ. MAŁGORZATA PASICKA)
BONA, KRAKÓW 2012
ILUSTROWAŁ ROBERTO INNOCENTI

Postawiłam DOM przed Majką. Otworzyłam jego drzwi. A ona weszła do niego, jak do swojego. Biegała między kartkami, między latami, nogami przebierała między niszczeniem, a odnawianiem, śpiewała z zachwytu (sic!), co chwilę zastygając i badając szczegóły obrazów.
Czytałam jej też wiersz i w moim oku zakręciła się łza. Bo ja inaczej rozumiem ten Dom, niż ona. Jako ludzkie przemijanie, jako rozpad pewnych wartości, jako zmianę adresu i antenę satelitarną w miejscu komina. Ona jeszcze – na szczęście - nie zna straty; może biegać po Domu, który zionie otwartym dachem, tak samo wesoło jak po tym, w którym są odnowione podłogi. Ja rozumiem postęp, rozumiem zmiany, rozumiem basen w miejscu zboża i figurkę disnejowskiej Królewny z Krasnoludkami w ogródku. Nie zatrzymuję zmian, nie zawracam rzeki. Ale nie rozumiem zapominania, nie rozumiem wypierania z pamięci stracha na wróble, podporządkowywania sobie całego stworzenia.
Mimo tej refleksji, tej szklanki smutku, którą trzeba wypić wraz z tą książką, to piękna pozycja, mocna, inspirująca, oryginalna.
To historia XX wieku oglądana oczyma szyb w oknach, komentowana schodami i ścianami, zobrazowana rośnięciem zboża i żniwami. Wszystko jest tu wielkim kołem życia, które przypadkiem toczy się w fundamentach jednego budynku – są narodziny i są śmierci, jest czas, gdy wszystko kwitnie i czas, gdy obok wejścia stoi trumna. I tylko mam nieodparte wrażenie, że Dom jest najsmutniejszy dziś (a właściwie już wczoraj, bo ostatni karta jego pamiętnika to 1999), że najmniej w nim duszy, gdy dobudowano mu garaż...
Ale można w tym Domu bawić się gdzie indziej, niż w końcu XX wieku.
Można na przykład wejść w rok 1901 i cieszyć się odbudową, można w roku 1915 bawić się na weselu lub w 1929 wyciskać sok z winogron bosymi stopami. Można ominąć mrok z 1942 i wdowieństwo z 1918.
Można wejść w ten Dom z radością, tak, że będzie widać tylko czubek głowy...





[Książkę przeczytałyśmy dzięki uprzejmości wydawnictwa Bona]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...