Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

środa, 2 stycznia 2013

17.NIECO NA RÓŻOWO


CARMEN GIL
„O KSIĘŻNICZE, KTÓRA BEZ PRZERWY ZIEWAŁA”
(TŁ.BEATA HANIEC)
TAKO, TORUŃ 2011
ILUSTROWAŁA ELEN ODRIOZOLA

Doskonale wiem, dlaczego dziewczynki kochają księżniczki. Księżniczki mają piękne suknie, mają korony, mają zawsze służącą, z którą w dobrych bajkach się przyjaźnią i mają wszystkich do swojej dyspozycji – na skinięcie małego paluszka. Dostają wszystko, czego pragną.
A ja dziś, wieszając pranie na balkonie – pieluszki, śliniaczki, spodenki, pajacyki i maleńkie skarpetki – pomyślałam, że mam w domu księżniczkę. Że chcąc nie chcąc jest centrum naszego królestwa, dostaje wszystko, o czym zamarzy, biegamy wokół niej i gdy tylko się skrzywi, trzeba szukać przyczyny niezadowolenia i zabawiać, przewijać, karmić, myć... Każde Maleńkie Dziecko jest księżniczką/księciem i to Jego święte, nienaruszalne prawo. Prawo do zginania małego palca i przywoływania sług Rodziców, aby się Nim zajęli i pomogli oswoić świat wokół. Nie mam jej za złe – cieszę się, że wydaje mi polecenia i z uśmiechem wynoszę śmierdzące worki z kupami i podcieram książęcy tyłeczek. Jeśli mogę wywołać jej uśmiech – ona wywołuje tym mój. Potem, gdy trochę podrośnie, będzie musiała zakopać swoją koronę w piasku – takie są reguły coraz bardziej dorosłego świata - na razie może ją nosić do woli.
Moja Córka nie jest różową księżniczką – uwielbiam ją w bluzach dresowych – najlepiej z kapturem! - i z rzadka zakładam jej sukienki (bo zjada koronki); jej pokój nie jest różowy tylko błękitny i wolę zabawki czarno-czerwone, niż różowe. W święta jedna z cioć zadziwiła się, że nie ubrałam Majki na wizytę do niej w koronki i kokardy, ale w piękną (moim zdaniem) tunikę i dżinsy. A tunika była nawet różowa – brudnoróżowa, ale zawsze.
A księżniczka z książki Carmen Gil ma różową suknię i szczerze mówiąc to różowe strony zrobiły na mojej córce największe wrażenie. Ale nie tylko – kolekcja OQO, w której książki charakteryzują się niesamowitym połączeniem słowa i obrazu, to pięknie wydane dzieła sztuki. Księżniczka od ziewania mnie zachwyciła. Prostotą treści – niby księżniczka, a ziewa. Niby księżniczka, a taka ludzka. Niby księżniczka, a potrzebuje ciepła, miłości i przyjaciela – o tym jest ta książka, o potrzebie drugiego człowieka, nieważne kim się jest, ile się ma lat, jak się ma na imię. A po drugie zachwyciła mnie obrazem – delikatnym w kolorach, delikatnym w kresce, a zarazem mocnym w przekazie i fascynującym. To nie są zwykłe ilustracje, to obrazy, które można by zawiesić na ścianie w pokoju każdej księżniczki. I nie będą kiczowate – będą frapujące i takie jak moja księżniczka w bluzie – z przymrużeniem oka...



1 komentarz:

  1. mnie te pastele również zachwyciły :) heh, a opis Twojej Prywatnej Księżniczki zauroczył mnie ;) sama mam swoją małą Królewnę od... 1,5 miesiąca :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...