Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

poniedziałek, 10 grudnia 2012

5.ZAPANAMIONE


JANOSCH
„PANAMA. WSZYTSKIE OPOWIEŚCI O MISIU I TYGRYSKU”
ZNAK EMOTIKON, KRAKÓW 2011

Do Panamy poszłyśmy z radością. Szło nam się lekko i szybko, właściwie połknęłyśmy tę książkę - Majka była tak zainteresowana Misiem i Tygryskiem, że dwa czytanka i zamknęłyśmy tylną okładkę.
Książeczka jest cudowna – jak Panama, która pachnie bananami...
Bo wszystko zaczyna się od końca - od tego, że żyli długo i szczęśliwie nad rzeczką – dwójka przyjaciół: Miś i Tygrysek. Dni mieli poukładane – Miś łowił ryby i gotował, a Tygrysek zbierał grzyby i zamiatał. Żyło im się jak za siedmioma górami i za siedmioma lasami, tyle, że w takim domku, jaki mógłby stać wszędzie. I pewnego dnia Miś znajduje skrzynkę z napisem Panama, która tak słodko i odlegle pachnie bananami. Miś i Tygrysek postanawiają więc wyruszyć w poszukiwaniu Panamy, bo nigdzie nie jest tak cudownie, jak tam...
Jest jeszcze historia o tym, jak zachorował Tygrysek, o tym, jak przyjaciele wymyślili pocztę i telefon, bo smutno im było, gdy jeden szedł na ryby, a drugi na grzyby i nie mogli być ze sobą. Jest historyjka o poszukiwaniu skarbu i o Śwince, przez którą Tygrysek razu pewnego nie wrócił do domu. A kończy się tomik wielkim balem z okazji urodzin Tygryska, które on sam ogłosił.
Te historyjki są jak malutkie bursztynki, poukrywane w piasku – skrzą się w słońcu, niełatwo jest znaleźć, ale gdy już są w Twoich rękach, to świat wydaje się piękniejszy. Są pełne humoru – takiego dla Dzieci i takiego dla dorosłych. Są też poutykane w tych historyjkach morały. Ale tak, jak zanurzone w bursztynie owady – dodają im wdzięku i wartości, a nie odbierają piękna. Jest w nich wielka przyjaźń, szacunek dla tego, co się posiada i myślę przewodnia, że nie zawsze lepiej jest daleko – czasami lepiej jest właśnie tu, gdzie jesteśmy.
Nie wiem tylko, dlaczego w podtytule widnieje „wszystkie opowieści”, skoro jest jeszcze osiem innych. Trochę szkoda, bo lubię zbiory, w których jest wszystko (taka zachłanna ma dusza), ale trochę też radośnie, bo to znaczy, że pozostało jeszcze sporo przygód Misia i Tygryska, które będziemy mogły poznać. Ja chętnie – myślę, że Majka też...



2 komentarze:

  1. Juz kilka razy zastanawialam sie, dlaczego w naszym domu zabraklo fascynacji dla Panamy i Tygryska i Misia... Kiedy mala jak Maja byla corka pierwsza Tygryska w Polsce nie wydawano, wiec moze dlatego? Wlasnie ona bylaby idealna czytelniczka, z tych pochlonietych calkowicie... bo chlopcy w ten swiat jakos nie dali sie wciagnac. Mimo mojej osobistej sympatii dla tych ksiazeczek :-) Serdecznosci Moc, Kochane Moje ...

    Anna

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdzieś przeczytałam, że Misia i Tygryska można albo kochać, albo nie i że nie ma na to rady. Chłopcy nie kochają. A Córka już za duża. A takie książki należy chyba pokochać, gdy jest się w pewnym wieku, żeby móc do nich wracać i przeżywać na nowo. Albo już potem, gdy ma się tyle lat co ja i na nowo odkrywa się świat literatury dla Dzieci.
    Uściski....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...