Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

wtorek, 4 grudnia 2012

4.MISTRZOSTWO


JAN JAKUB KOLSKI
„JADZIA I MAŁOLUDKI”
TWÓJ STYL, WARSZAWA 1998
ILUSTROWAŁA MIRA ŻELECHOWER-ALEKSIUN

Ta książka to mój Graal. Poszukiwana w najdziwniejszych miejscach, wytrwale i z wielkim zapałem – już dawno wyczerpał się nakład. W końcu jakieś dwa tygodnie temu dorwałam ją na powszechnie znanym portalu aukcyjnym i gdy przyszła nie mogłam uwierzyć swemu szczęściu (zanim bowiem znalazła się w mojej skrzynce byłam pewna, że porwie ją wiatr, zje ją jakiś pies, albo zaginie na dnie przepastnej torby listonosza). Musiałam się mocno powstrzymywać, ale nie zajrzałam do niej sama – poznawałam ją wspólnie z moją Córką.
Kolski to mój Mistrz. Uwielbiam jego poczucie estetyki, kocham jego magiczny świat, w którym magia pochodzi ze zwykłej kulki z chleba, smaku zalewajki i żółci kaczki. Kocham pełne ciepła postacie, jakie tworzy. Kocham polską wieś, widzianą jego oczami – na takiej mogłabym mieszkać.
„Jadzia i małoludki” doskonale wpisuje się w ten rwący nurt, który przyjemnie obmywa stopy. Dziewczynka wyjeżdża na wieś do babci i tam odkrywa niezwykłość dnia codziennego – to, że kot jest po to, by się nie bać i że krowa ma szorstki język, a żyto się kłania pszenicy. A małoludków niby nie ma, bo nikt ich nie widział, ale są, bo Jadzia w nie wierzy – a to dlatego, że skoro wszystko na świecie jest tak niezwykłe, to dlaczego nie miałoby też być niezwykłych małoludków?
Być może nie mam czystego oka, gdy patrzę w tę książkę – zabarwione jest moją sekretną miłością do jej twórcy.
Ale moje Dziecko jest czyste w jej odbiorze – piękne obrazy Miry Żelechower-Aleksiun dosłownie ją zahipnotyzowały. Nie wiem, czy widzi sarnę, czy tylko plamy kolorów, nie wiem, czy uśmiecha się do łabędzia, czy do palety barw. Wiem jedno – gdy dopadł ją płacz, pokazałam jej Jadzię z małoludkami i płakanie uciekło gdzie pieprz rośnie.




2 komentarze:

  1. Obudzilas we mnie wlasnie wielkie pragnienie posiadania tej ksiazki. I ja wyruszam na lowy... i nie spoczne, poki nie znajde ;-) serdecznie, Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to trzymam kciuki i będę szukała z Tobą razem - piękna jest po prostu i tyle....

      Usuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...