Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

czwartek, 20 grudnia 2012

11.NIE UMIEMY PRZYJMOWAĆ KOMLEMENTÓW


PRZEMYSŁAW WECHTEROWICZ
„KOMPLEMENTY”
ALEGORIA, WARSZAWA 2011
ILUSTROWAŁA KATARZYNA BOGUCKA

Byłam przekonana, że „Komplementy” okażą się hitem. Mają dokładnie takie ilustracje, jak trzeba – wyraźne, namalowanie kontrastowymi kolorami – czarnym, czerwonym, zielonym, białym, takie, które powinny przykuć uwagę mojej córki. Ale okazało się, że nie patrzy na nie, błądzi wzrokiem po ścianach i woli oglądać swój żyrandol, który widziała milion razy, niż genialne obrazki stworzone przez Bogucką. Ja z kolei nie jestem przekonana co do tekstu. To ironiczna historyjka, uszczypliwa i zabawna – wilk i zając spotykają się pewnego pięknego wiosennego dnia przed swoimi domkami. Nie są zadowoleni, bo sprzedawcy obiecywali im głuszę, ciszę i samotność, a tu tymczasem sąsiad – i to jaki – wilk, zając, to się nie może udać... Ale aby wytrącić sobie nawzajem broń z ręki, zaczynają przerzucać się komplementami... I nie ma to końca. I dlatego trochę mnie zmęczyło. Na początku miałam minę zadowoloną i uśmiechałam się pod nosem, później uśmiech mi rósł i doceniałam to tajemnicze mrugniecie oczkiem, wykonane do mnie przez Wechterowicza, ale w końcu mina mi zrzedła i zaczęłam nerwowo liczyć linijki do końca tekstu... Majce chyba się to zniecierpliwienie udzieliło i z pewną dozą ulgi skończyłyśmy czytać „Komplementy”. Ja jeszcze tylko ponownie zerknęłam sobie na obrazki – są ogromną siła tej książki – mogłabym je komplementować do białego rana, do wiosny, do kolejnej wiosny, do kolejnej kolejnej...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...