Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

poniedziałek, 2 maja 2016

322. GÓRALU CZY CI NIE ŻAL?


RAFAŁ WITEK
„KOALA NIE POZWALA”
WYDAWNICTWO BAJKA, WARSZAWA 2016
ILUSTROWAŁA EMILIA DZIUBAK

DOROTA GELLNER
„MYSZKA”
WYDAWNICTWO BAJKA, WARSZAWA 2016
ILUSTROWAŁA DOBROSŁAWA RURAŃSKA

Coraz częściej myślę, że zbliża się czas, gdy już nie będziemy pisać o kartonówkach. Chyba, że o takich, które kupujemy w prezencie młodszemu kuzynowi. Majka powoli dziewczcęceje, zostawia za sobą dziecko i sztywne kartki, które sprawiają, że książka nie jest jednorazowa. Porzuca krótkie formy, które królują w kartonówkach, na rzecz wielorozdziałowych tomiszczy. Jeszcze ciągle to kartonówki (oprócz audiobooków), najlepiej sprawdzają się w podroży. Ale karton z kartonówkami coraz rzadziej wysuwamy spod łóżka na środek pokoju. To znak, że Majka dorośleje, rozwija się, ale tak mi szkoda tych kartonówek i pretekstu do ich zakupu…
Zdarzają się jednak takie kartony, które łącza małych z mniejszymi. Dla tych ciut ciut większych jest świetny tekst – choć wciąż krótki, to jednak na tyle dobry, że wciąga. I bardzo łatwo nauczyć się go na pamięć. A poza tym wspaniałe ilustracje.
Nowa seria (ach jakąż mam ochotę na to, by to była seria!) z Bajki jest właśnie taka – świetna!

O KOALI
Wbrew pozorom pod dowcipnym tekstem z przymrużeniem oka kryje się sens głębszy, treść poważniejsza. O tym, że zwierzęta to nie zabawki. Że koale (można tu wstawić też tygrysy, lwy, mrówkojady albo niedźwiedzie grizzly) to dzikie stworzenia. Że wyglądają słodko, przyjaźnie, że wywołują uśmiech i odruch głaskania, że z chęcią chciałoby się wtulić nos w ich lśniące futro, ale trzeba pamiętać, że to zwierzaki, które nie lubią ciepłych domowych kapci i żarcia z puszki. Że koala wygląda jak pluszowa zabawka, że co prawda jest roślinożercą i raczej ręki nam nie odgryzie, ale trzeba pamiętać o jego dzikim pochodzeniu i dzikich instynktach. Pewna mądra osoba powiedziała mi kiedyś, że nawet swojemu psu nie może ufać w stu procentach, bo gdzieś w nim siedzi wilk, co wyje do księżyca. Ludzie często zapominają, że zwierzęta to byty autonomiczne, że mają swoje uczucia, instynkty i humory, że nie są naszymi poddanymi i nie można na nich wymusić żadnych zachowań. Można, owszem, pewne gatunki zwierząt wytresować, udomowić nawet, ale nawet takie zwierzę pozostaje sobą. Więc należy zawsze podchodzić do zwierzaka jak do pełnoprawnej istoty i nie głaskać koali kiedy je, nie budzić go zbyt wcześnie, szczególnie w niedzielę, a kiedy chce się pocałować go w nosek, przygotować odpowiednie dokumenty…
No i słów parę o ilustracjach – miodzio, cudo, ciasteczka, cukiereczki! Emilię Dziubak mogłabym pożerać garściami i nigdy nie mam dość! A koala na fotelu Kontiki (który pamiętam z mojego dzieciństwa) – mistrzostwo świata wagi ciężkiej! (tak samo zresztą jak koala jako Wielki Liberace!)

O MYSZCE
Myszka jest za to bardzo uczuciowa. Prowadzi za rękę przez wszystkie stany emocjonalne – przez złość, zawstydzenie, smutek, tęsknotę… Mimo że myszka jest malutka, to ma prawo do każdego z tych uczuć, ma prawo złościć się po czubek ogonka, ma prawo cieszyć się, bać (tak, że aż ma „w uszkach strachu okruszki”), płakać – czasem ze wzruszenia, czasem z radości, a czasem po prostu z czystego żalu. Ma też prawo się zakochać, a jak kocha to nawet fartuszkiem. Uczucia Myszki są zawsze na widoku – na pierwszy rzut oka wiadomo, czy tańczy ze złości, czy z radości. Ma bebechy na wierzchu i nie potrafi kłamać. Jak jest złota, to wiadomo, że radość, a jak ma oklapnięte uszka, to jakiś smuteczek ją naszedł. Zupełnie jak dzieckiem – po minie, gestykulacji, tonie głosu, można rozpoznać to, co siedzi w nim w środku… Dopiero później, za jakiś czas, dziecko uczy się ukrywać uczucia, panować nad nimi, zatrzymywać w sobie.
Ilustracje – pełne szczegółów, kolorów, kwieciste, rzęsiste, na bogato! Urzekły mnie, zachwyciły! Szczególnie kapcie myszki z żołędzi! I kwiaty! I łąka! I te emocje tak dobrze oddane – a to przecież istota tej książeczki!

A na koniec będzie mnóstwo zdjęć. A to dlatego, że zdjęcia do recenzji po raz pierwszy robiła Majka – sama jedna. A ja nie umiałam poddać ich należytej selekcji. Dzięki temu dużo myszek i dużo torbaczy koala*.



























*”A na koniec wiedz urwisie, że koale to nie misie”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...