Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

piątek, 20 maja 2016

327. OCZAMI WIDZIEĆ DAL

jest kilka takich miejsc 
gdzie wczoraj nie istnieje 
gdzie można wciąż 
zachłysnąć się powietrzem 
parę miejsc gdzie 
nie czuję się ścigana 
przez napisy na murach
[„Wo” Kasia Nosowska]

To miejsce znalazło mnie. Po prostu zaczaiło się na mnie i nie potrafiłam przestać o nim myśleć. „Łan Sztuk” - powtarzałam Mężowi, planując nasz po-majówkowy wyjazd, „Łan Sztuk” - zaniosłam nazwę do pracy i w przerwie na herbatę zachwycałyśmy się wszystkie zdjęciami w internecie. „Łan Sztuk” - szeptałam sobie na dobranoc, wiedząc, że niedługo tam będę. Gdy wjechaliśmy do Starego Kawkowa, nie byłam pewna w którą stronę jechać pod sam dom. Zapytałam sąsiada o numer 8. Patrzył zdziwiony, pewnie liczył w myślach budynki. „Łan Sztuk” - podsunęłam. „Trzeba było tak od razu! My tu nie posługujemy się numerami, nikt o nich nie pamięta” - tłumaczył, wskazując wzgórze i uśmiechając się życzliwie.
„Jestem tu, gdzie powinnam” - pomyślałam…
Lubicie takie miejsca, gdzie wszystko jest jakby wasze? Ogromna biblioteczka z dziecięcymi książkami, jaglanka na śniadanie, brak telewizora, zdjęcia rodzinne na ścianach, dużo dziwnych rzeczy z historią porozkładanych po zakamarkach domu… Wysiadamy z auta, gdzie leci któryś z kawałków Led Zeppelin, wchodzimy do domu i słyszymy Led Zeppelin... A po pokoju biega chłopiec, wyciągnięty z okładki „Houses of the Holy”. I Eliza, właścicielka, wita nas w koszulce z mojego ukochanego Pan Tu Nie Stał – ja mam na sobie inny wzór…
Hamak leniwie kołysze się między dwoma drzewami, zaraz na pierwszym spacerze na werandzie spotykamy jaszczurkę, powietrzem można oddychać bez krztuszenia się. Wychodzimy i słyszymy szum… To nieustanne, rojne, nabrzmiałe, kwietne bzyczenie pszczół i trzmieli, od których zaraz zjemy miód. A poza tym cisza!
Nasz optometrysta powiedział nam kiedyś, że krótkowzroczność jest chorobą cywilizacyjną, że przez to, że ze wszystkich stron ogranicza nam się widoczność na horyzont, przestaliśmy patrzeć daleko i nasze oczy są leniwe. W Kawkowie można patrzeć do widnokręgu! Przestrzenie, przestrzenie, przestrzenie! I mnóstwo kamieni, traw, patyków, piachu, kwiatów, żeby się tym bawić! Nie trzeba nic więcej! Ale jakby był potrzebny, to jest plac zabaw – na jego środku wysoki słup, na słupie… gniazdo bocianie! Zjeżdżasz na zjeżdżalni i słyszysz klekot! Jezioro jakieś 2,5 km od domu. Drugie, trzecie, czwarte… kawałek dalej. Sklep czynny w godzinach 8-12 i 16-18. Musisz dostosować się do rytmu dnia wsi i uczysz się tego bardzo szybko. A jeśli najdzie cię ochota na słodycz – 11 km od Kawkowa, już po przekroczeniu granicy Warmii i Mazur, zjesz naturalne, własnej roboty lody. Wypróbowujemy różne smaki – na przykład szpinakowe…
Co można robić w Kawkowie, oprócz tego, że nic nie trzeba? Czytać, grać w planszówki, bujać się w hamaku, spacerować, kąpać się, palić ogniska (a jest do tego doskonałe miejsce w ogrodzie), pojechać na wycieczkę do Skansenu w Olsztynku, strzelać z procy…
Ale Łan Sztuk to też ludzie: Eliza, Rosa i Ignacy, pięcioletni syn właścicieli. Są otwarci, pomocni, ale na luzie. Bez nich wieczory na werandzie albo w salonie przy winie z kartonu, nie byłyby takie same! I Ignacy śpiewający przy ognisku hymn Polski – tego się nie zapomina!
To miejsce to kawałek raju, wycięty z nieba i przeniesiony na ziemię. Kto tam trafi ma wielkie szczęście. I poczucie straty aż do następnego razu!
A jeżeli te wszystkie ochy i achy Was nie przekonały do odwiedzenia Łana Sztuk, to powiem magiczne zaklęcie – nie musicie brać ze sobą do torby podróżnej ANI JEDNEJ KSIĄŻKI! Wszystko jest na miejscu, na ręki wyciągnięcie…
Stare Kawkowo 8 (tak trafić)





























(nasz pożegnalny wpis do Księgi Gości)

1 komentarz:

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...