Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

czwartek, 26 listopada 2015

292. NA DZIEŃ PLUSZOWEGO MISIA CZYLI O NIEPLUSZOWYM KRÓLIKU

BENJAMIN CHAUD
„ŻEGNAJ SKARPETKO!”
(TŁ. KATARZYNA SKALSKA)
ZAKAMARKI, POZNAŃ 2015
ILUSTROWAŁ BENJAMIN CHAUD

Chłopiec przyjaźni się z Królikiem. Królik ma na imię Skarpetka. To specjalna odmiana – rasy bawół, któremu opadają uszy. Królik jest niemrawy i zbyt łatwo daje się związać kowbojowi. Nie umie też grać w piłkę. Wciąż tylko gryzie kable w całym domu.
Taki królik nie może być już przyjacielem.
Chłopiec podejmuje decyzję – musi się go pozbyć ze swojego życia! Pewnego słonecznego ranka bierze Skarpetkę niby na spacer do lasu. W rzeczywistości on zamierza wrócić. Skarpetka zostanie w lesie i będzie musiał tam sobie poradzić.
Ale szybko, w jednej sekundzie okazuje się, że to nie Skarpetka ma problem. Królik siedzi pod drzewem i po prostu patrzy. To chłopiec jakoś dziwnie wolno wycofuje się w stronę domu. To on wraca i na nowo tłumaczy zasady gry. Bo „straszna przylepa z tego królika, zdaje się, że postanowił nie odstępować mnie ani na krok”.

Ja: Czytamy Skarpetkę?
Majka: Nie, nie lubię tej książki, nie lubię, gdy chłopiec tak woła Królika i woła i go nie ma…

To właściwie mogłoby wystarczyć za całą recenzję. Która wbrew pozorom nie jest tak krytyczna, jak mogłoby się wydawać. Mówi o tym, jak silne uczucia wywołuje ta książka. Że Królik przywiązany do drzewa kawałkiem sprutego czerwonego sweterka, symbol dzieciństwa, w mojej córce mieszka jeszcze samym środku, w samym sercu. Niezachwiany. Nienaruszony. 

Majka: A dlaczego on chciał zostawić Skarpetkę w lesie?

Bo mu się wydawało, że ze swoim dzieciństwem jest śmieszny. Że jak będzie udawał kogoś innego, to zyska przyjaciół. Że ci przyjaciele mogą być prawdziwi, jeśli ukryje przed nimi coś, co kocha najbardziej. Że łatwo jest udawać, że to właściwie nie wymaga żadnego wysiłku. Że wzruszenie jest tylko dla dzieciuchów i nie przystoi komuś, kto ma już kilka lat na karku. Że bycie wrażliwym to coś śmiesznego, czego trzeba się wstydzić. Wszystkie te bzdurne, idiotyczne myśli, które każdy z nas myśli choć raz w ciągu swojego życia.

Te kilka słów jest też o tym, że ja chciałabym ją czytać wciąż i wciąż – bo do niej dorosłam. I mam w sobie tęsknotę za byciem dzieckiem. I cieszę się, że na końcu tej książki jest taka jedna Dziewczyna, która z pomocą herbaty (która tak naprawdę jest tylko zimną wodą) i paru słów naprowadza chłopca na właściwe tory i sprawia, że Skarpetce ze szczęścia uszy trzepoczą na wietrze!

[I Chaud, no i Chaud!!!]





3 komentarze:

  1. Dzięki za cudną recenzję. Po przeczytaniu książki czułam się tak jak Majka. Teraz mi lepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja i moje chłopaki też nie pokochaliśmy tej książki...Serca nam krwawiły i złość brała na tego chłopca. No jak można? Jak można królika do lasu?!! Wciąż myślę, czy dzieciaki są w stanie zrozumieć tę książkę... Za to ilustracje - cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  3. No i Chaud, Chaud!:) Rewelacja. Te opadające uszy, wielkie oczyska, gałęzie drzew...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...