Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

piątek, 20 listopada 2015

291. POSTE RESTANTE



MARIO RAMOS
„JESTEM NAJSILNIEJSZY”
(TŁ. JADWIGA JĘDRYAS)
DWIE SIOSTRY, WARSZAWA 2015
ILUSTRACJE MARIO RAMOS

KITTY CROWTHER
„SZUR SZUR ĆWIR PLUM!”
(TŁ. MACIEJ BYLINIAK)
DWIE SIOSTRY, WARSZAWA 2015
ILUSTRACJE KITTY CROWTHER

Dawno, dawno temu była sobie Zagranica. Była gdzieś tak daleko, że dalej już być nie mogła. Była trochę jak z przyszłości, gdzie świat będzie doskonalszy i kolorów będzie więcej. Była synonimem dobrobytu. Fascynowała. Kto przestępował gościnne progi Zagranicy, był w raju.
Teraz granice z Zagranicą trochę się zacierają. Też mamy kolory. Też mamy karmelowe batoniki. Też mamy internet. Już nie tak wielki nasz kompleks wobec niej. Nie mniej jednak wciąż trochę wyczuwalny. Nie na wszystkich jednak polach mamy ku temu powody. Nasza rodzima literatura dla Dzieci rozwija się prężnie, pyszni się barw paletą, kreską pewną stoi, tekstem mądrym czaruje. Jest coraz lepiej. Dlatego zza granicy możemy przyjmować pocztówki. Listy. Polecone.
Instytucja listu zakłada wymianę – wymianę myśli i doświadczeń. Dlatego tak właśnie przyjmuję serię od Dwóch Sióstr „Polecone z Zagranicy”. Jako przyjacielską korespondencję z odległych miejsc, trochę inne spojrzenie na świat. Jako część dialogu.
Pierwszy był wilk. Najsilniejszy w całym lesie. Najedzony, uśmiechnięty wyrusza do lasu, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że jest jego królem, połechtać ego, być może zaleczyć kompleksy? Jakimś dziwnym trafem spotyka tylko mniejszych, młodszych, słabszych – jakieś kapturki czerwone, zające i świnki trzy. Takich, nad którymi łatwo górować-królować. No i jest jeszcze to coś podobne do małej ropuchy. To coś, co śmiało mu się przeciwstawić! I tak jak kocham wilki, tak cieszę się, że temu ktoś pogonił kota!
Mądra książeczka, we włosach ogona wilczego niesie przesłanie i naukę – coś o pyszałkowatości, coś o pozorach, coś o odwadze cywilnej – dużo sensu w krótkim tekście. Doskonale czyta się na głos!
A drugi był Tymek. Tymek od razu skradł moje serce. Bo jest trochę, jak Majka, trochę jak każde Dziecko. Mimo że jest żabą i w swoim domu brodzi zwykle po kostki w wodzie. A jednak: te same rytuały – mycie zębów, ostatnie siusiu, tata czyta książkę, mama przytula… A potem jest ciemny, ciemny pokój i wyobraźnia, która wyolbrzymia cień padający z okna, rant półki, odbicie wielkiego misia w lustrze, głosy… Świat nigdy nie cichnie. Zawsze są jakieś szmery, zawsze ktoś gdzieś przewraca kartkę książki, kaszle, przesuwa wielką szafę, myje ręce. Gdy gaśnie światło, odgłosy rosną. I Tymek leży w łóżku pośród takich właśnie dźwięków „szur szur ćwir plum” - wyobraża sobie, że nie ma dookoła nikogo prócz niego i te wszystkie okropne stwory, które wydają „szuranie ćwirkanie plumkanie” nie będą miały żadnego innego wyjścia, tylko pożreć właśnie jego! „Mamoooo!” - pada w głęboką noc.. Jak wielkie, jak ogromny okaże się „szur szur ćwir plum”?
Pod łóżkiem Tymka też druga warstwa – terapia, oswajanie, z lękiem zabawa, demaskowanie potworów. Idealna książka na wieczór, tuż przed zgaszeniem światła, tuż przed ostatnim tego dnia pocałunkiem. A czytanie na głos – wyzwanie, pole do popisu i fantastyczna zabawa!*
Czasem wilk jest ulubiony, a czasem Tymek; najczęściej w komplecie. Obydwie narysowane, namalowane pięknie, nietypowo (Tymek kredkami!). I obydwie to suspens w czystej postaci, ale nie przeszkadza to czytać ich wciąż od nowa. Jak polecony zza granicy, od kogoś drogiego sercu. Odpiszemy.













*to na głos czytanie dziś akurat przetestowane w przedszkolu Majki na grupie w przedziale wiekowym 2,5-5 – testy zaliczone!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...