Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

wtorek, 14 stycznia 2014

149.ZACHŁYSNĄĆ SIĘ

BEATA BIAŁY
„KROPELKA”
CARTALIA PRESS, POZNAŃ 2008

[Przenikliwość umysłu i szlachetność manier to cechy jakim hołduje niezwykłe wydawnictwo Cartalia Press]

„Pewnej nocy na listku głogu pojawiła się kropelka rosy.”
Jest zadziwiona światem. Jest zafascynowana dzianiem się. Całą sobą rzeczywistość chłonie i odbija się w niej piękno – głóg, róża, słonecznik i nawet siatka pajęczyny z zapracowanym pająkiem... Kropelka jest mała, a do tego dopiero przed chwilą się pojawiła, nie wie więc jeszcze nic o świecie, wszystko jest dla niej nowe i wszystko jest dla niej pierwsze. Prosi głóg o opowiadanie świata, o przybliżanie go i nazywanie wszystkiego, musi się od niego nauczyć, jak najwięcej. A w chwili wzejścia słońca, okazuje się, że się w nim zakochała...
Tylko że potem niknie.
Tuż po tym, gdy mówi „To bardzo przyjemnie być” już jej nie ma...
Książka o odchodzeniu, o tym, że odchodzenie też może być piękne. Że nie zawsze trzeba płakać, można po prostu docenić bycie. Książka o tym, że choć niełatwo jest przyjąć krótkość istnienia, to w jednej chwili, w jednej kropli może się odbić całe istnienie.
Pięknie wydana – delikatne obrazki, jakby kwiaty przeniesione z ogrodu i zasuszone w książce, jakby listki i owoce, jakby zapach czuć, choć pachnie tylko druk...
Ta grafika jest doskonale przemyślana – kolory od najciemniejszych, od tej nocy, w której pojawiła się kropelka, idą przez świt, rozświetlają się wstającym słońcem i okazuje się, że ten żółty, na ostatnich stronach, aż bije w oczy, że ledwo można rozróżnić litery, bo tak jest świetliście, jakby te strony cieplejsze były... Radosne – to na pewno. Mimo że nie zielone, to przecież z nadzieją...
Tym więcej łez wycisnęła z nas ta książka, im bliżej byłam końca i tej informacji na ostatniej stronie, że patronat nad książka sprawuje Centrum Zdrowia Dziecka.
Nie umiem jej czytać inaczej, jak przez wyblakłe fotografie, na których są chore dzieci. Nie umiem czytać jej inaczej, jak historii specjalnie dla nich, szczególnie dla tych odchodzących. Do oswajania, do uczenia się, jak odchodzić. Ale też chyba do tego, jak żyć. Że choć krótko, to można intensywnie i za całe życie. Że najważniejsze to zachłysnąć się światem i przed zamknięciem oczu zauważyć, że jest piękny. Mimo wszystko...
Tradycyjnie też kłaniam się w pas i do ziemi wydawnictwu Cartalia Press i ich rozlicznym dłoniom, które podawane na prawo, lewo, w górę i w dół. Które promują piękne akcje (Książka za uśmiech) i współpracują z fundacją Festina Lente.
Prowadzą też dwa portale, dotyczące czytelnictwa – iczytam (dziecięcy) oraz Chmurę czytania - (dla dorosłych). I dzielą się tam audiobookami – zupełnie za darmo.

(Książkę czytałyśmy z podwójnym drżeniem serca, bo dostałyśmy ją w prezencie. Co prawda paczuszka dotarła już po świętach, ale cieszyła nie mniej... Majka porwała kopertę, a potem porwała „Kropelkę” do swojego rozkładanego domku. I płakać się chciało i śmiać i naraz wszystko...)








[Dziękujemy Cartalia Press za zderzenie z edytorstwem na miarę dzisiejszych czasów]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...