Posty

399. TROCHĘ STARSZY TYDZIEŃ PO RAZ TRZECI CZYLI O PYPCIACH NA JĘZYKU

Obraz
MAŁGORZATA STRĘKOWSKA-ZAREMBA „DOM NIE Z TEJ ZIEMI” NASZA KSIĘGARNIA, WARSZAWA 2017 ILUSTROWAŁ DANIEL DE LATOUR Zaskoczył ją w krzakach. Obserwowała coś i wyraźnie chciała być niewidzialna. Nie udało jej się, bo przecież ją zobaczył. Podszedł chyba tylko dlatego, że był tu nowy – nowy na tej ulicy, nowy w szkole. Nie miał przyjaciół, a chyba bardzo chciał mieć. A do tego ta dziewczynka wydawała się inna, dziwna, niesamowita. No i chciał wiedzieć, co obserwowała, ukryta między gałęziami. Przestraszyła się i nie chciała mówić. Tylko, że chyba ona też potrzebowała przyjaciela. Nawet sobie tego nie uświadamiała, ale to wypłynęło z jej wnętrza samo. W końcu powiedziała, że obserwuje dom, bo to nie jest dom zwyczajny. Daniel nie wierzył, trochę nawet się nabijał, ale wkrótce zobaczył, że Marysia nie ma w oczach źrenic i tęczówek, ale odbicie tego domu. Zobaczył i dotarło do niego, że to nie jest taki zwykły, żółty dom na nowo powstałej ulicy. W jednej chwili zrozumiał, że to d...

398. TROCHĘ STARSZY TYDZIEŃ PO RAZ DRUGI CZYLI WSZYSCY W JEDNYM WORKU

Obraz
SHARON M. DRAPER „TYLKO W MOJEJ GŁOWIE” (TŁ. ROBERT PUCEK) BIAŁA PLAMA, WARSZAWA 2016 Idę ulicą i widzę kogoś z Zespołem Downa. Idę ulicą i widzę kogoś uderzającego się po głowie. Idę ulicą i widzę mamę, która pcha wózek z chłopcem o powykręcanych nogach i cieknącej z ust ślinie. Zupełnie nie wiem, jak się zachować. Czy odwrócić wzrok, żeby nie pomyśleli, że się gapię. Czy patrzeć, żeby nie pomyśleli, że odwracam wzrok… Nie mam takiego dylematu z blondynką z telefonem przy uchu, przystojnym chłopakiem w kapturze na głowie, dziewczynką w różowej spódniczce. To naturalne – raz patrzę, raz nie, prześlizguję się po nich wzrokiem, nie myśląc, ile czasu zajmują mi te oględziny. Tymczasem tych „innych” nie potrafię traktować tak samo. Nie odróżniam symptomów chorób, nie wiem, które to porażenie mózgowe, a które autyzm. No może jedynie Zespólł Downa. Wszystkich innych wrzucam do jednego worka, pewnie mówiłabym do nich głośno i wyraźnie i zastanawiała się, czy w ogóle mnie słys...

397. TROCHĘ STARSZY TYDZIEŃ PO RAZ PIERWSZY CZYLI O ZAGROŻONYCH GATUNKACH

Obraz
GAVRIEL SAVIT „ANNA I PAN JASKÓŁKA” (TŁ. ZUZANNA BYCZEK) JAGUAR, WARSZAWA 2017 ILUSTROWAŁA LAURA CARLIN Na początku Anna ma 7 lat i piękne imię i nazwisko. I tatę, profesora na Uniwersytecie Jagiellońskim. I mnóstwo przyjaciół, z którymi rozmawia we wszystkich językach świata. Ale nagle zostaje zupełnie sama. Tata idzie na jakieś ważne zebranie z Niemcami na uczelni. Zostawia ją pod opieką Herr Doktora Fuschmanna w zaprzyjaźnionej aptece. Ale gdy nie wraca jedną, dwie, trzy, godziny, gdy nie wraca cały dzień, okazuje się, że z „zaprzyjaźnionego” Doktor przeistacza się w „nieprzyjaznego”. I nagle Kraków staje się pustynią. Choć Anna zna każdy język, jakim posługują się mieszkańcy tego miasta, nie ma z kim rozmawiać. Dla takiej dziewczynki, jak ona, która żyła dotąd wśród słów, rozmów, gadania, mówienia, to jak koniec świata. Drzwi jej mieszkania tao zamknął na klucz. Anna ostatni raz widziała go przed apteką, więc to tam postanawia na niego czekać. Nie ma do roboty nic in...

SHARE WEEK 2017

Obraz
Gdy ktoś pyta o ulubione, podaję pięć adresów. Jeśli chodzi o dwa pierwsze... Gdy zaczynałam blogowanie, one już były i patrzyłam na te blogi z zazdrością niemałą. Pasja – to słowo przychodziło mi do głowy! I high quality! To nie były zapiski znudzonych matek, które postanowiły wrzucić w internet tonę zdjęć swoich dzieci. To były rzetelne, wzruszające, pełne miłości i zaangażowania teksty. Wspólnym mianownikiem dla nich są książki. Te dziecięce, które ja zaczynałam odkrywać, zdobywać, kolekcjonować. Były moimi przewodnikami w świecie, w którym orientowałam się co-nieco, ale nie stałam pewnie na nogach. A już żeby prowadzić kogoś? Nie, nie czułam się na siłach… One robiły to z lekkością, łatwością i gracją. Prowadzą je dwie wspaniałe dziewczyny. Mowa o Oldze z  O tym, że  i Mai z  Maków w Giverny . Z żadną z nich nie znam się osobiście (jeszcze!), ale z każdą z nich czuję więź i wiem, że mogę napisać PRV z pytaniem o nocleg w Poznaniu, szufladkę na Ins...

396. KSIĄŻKA, KTÓRĄ TRUDNO SFOTOGRAFOWAĆ

Obraz
„CHIŃSKIE CIENIE. WESOŁA ZABAWA DLA WSZYSTKICH” ŹRÓDŁO: BILBIOTEKA NARODOWA, WYDANIE Z 1935 ROKU OPRACOWANIE GRAFICZNE I SKŁAD ADELINA SANDECKA ART EGMONT, WARSZAWA 2017 „TEATRZYK CIENI. WYCIENANKA” OPRACOWANIE GRAFICZNE I SKŁAD ADELINA SANDECKA ART EGMONT, WARSZAWA 2017 Czarne toto, choć okładkę ma białą. Z pięknego, matowego papieru, który połyka calusieńkie światło i nie chce oddać. A do tego rusza się ciągle, wierci, podskakuje, przybliża i oddala. Szuka najlepszego kąta oświetlenia, najostrzejszego konturu. Na dodatek trzeba tę książkę oglądać w ciemnościach, z jednym małym punktowym światełkiem, rzuconym wcale nie na stronice, tylko na ścianę… Mówię o „Chińskich cieniach”, kolejnym zaskakującym tomie od Art Egmontu. Było już rysowanie, była kaligrafia, zapomniane sztuki, które, jak się okazuje, może posiąść każdy. Teraz czas na coś genialnego w swojej prostocie, prastarego, odwiecznego, towarzyszącego człowiekowi od chwili, gdy wykrzesał pierwszy ogi...