Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

czwartek, 15 września 2016

348.MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ KROPKI

JUSTYNA BEDNAREK
„NIESAMOWITE PRZYGODY DZISIĘCIU SKARPETEK (CZTERECH PRAWYCH I SZEŚCIU LEWYCH)”
PORADNIA K, WARSZAWA 2015
ILUSTROWAŁ DANIEL DE LATOUR

Nie bardzo zwracam na nie uwagę. Owszem, lubię kolorowe, choć często je ukrywam pod spodniami albo w trampkach, jednak nie przywiązuję do nich specjalnej wagi. Mam ich krocie i pewnie nawet nie zauważyłabym, gdyby jedna, dwie, trzy, dziesięć, nagle mnie opuściło. Ba! Pewnie wiele zrobiło to już dawno. Czasem nawet parami. Bo gdy wyprowadzają się pojedynczo, owszem, dają się we znaki. O tych pojedynczych zaginionych powstało już wiele teorii – jedne naukowe, inne spiskowe. Krążą o nich legendy miejskie, a jak wiadomo, w każdej legendzie jest ziarnko prawdy. Często w tych legendach pojawia się tajemnicza istota, która je po prostu zjada – biedne, nieopatrznie odłączające się od pary! Ale z drugiej strony – jak dawno zaglądaliście pod swoje pralki? Może rzeczywiście pod każdą z nich jest dziura, przez którą uciekają same, z własnej woli?
Skarpetki.
Niepozorne. Mające w życiu jeden cel, jedną rolę, jedno przeznaczenie – otulać nogi! Jakież to smutne, jakież ograniczające, jakież żałosne! Nie wiem, jaka jest przeciętna życia skarpetki, ale wiem, że skarpetkom należy współczuć, bo jakakolwiek by nie była, to cała podporządkowana jest nogom. Żadnej ucieczki! Żadnej alternatywy! No może tylko jedna na sto, a może jedna na sto tysięcy zostaje świątecznym bałwankiem wypełnionym ryżem, albo skarpetą zawieszoną na kominku w celu przyjęcia do swojego wnętrza prezentów od Mikołaja? A cała reszta? Palce, paznokcie, kości, skóra, no stopy po prostu! Dramat!
Jednak przed skarpetkami, które trafiły do domu Basi (czyli po prostu Be), otwiera się nowa perspektywa – dziura pod pralką! Dziura jest czeluścią, wielką niewiadomą, nieznanym. Żeby w nią wskoczyć z własnej nieprzymuszonej woli trzeba nie tylko być zdeterminowanym, ale też odważnym i mieć mnóstwo wiary w siebie, we własne siły i możliwości. Iw marzenia! A to jest książka właśnie o tym. O tym, że ktoś mówi Ci, że jesteś tylko skarpetką, a ty stwierdzasz, że jesteś AŻ skarpetką. Że ktoś twierdzi, że twoje miejsce jest na dnie kosza z brudną bielizną i nigdzie więcej, a Ty wiesz, że masz w sobie potencjał, by zostać gwiazdą filmową, politykiem, który zmienia świat, prywatnym detektywem albo nawet różą! Dziesięć skarpetek, których losy opisuje niniejsza księga, to skarpetki, które uwierzyły, że są czymś więcej, niż kawałkiem materiału z piętą. Nie chciały podzielać losu i obowiązków swoich sióstr i kuzynek. Skok w dziurę był protestem wobec zastanej rzeczywistości. Niektóre skakały bez zastanowienia (czarna, jedwabna, wysokiej jakości urodziwa skarpetka taty Be), a dwie pasiaste skarpetki z czarną kotwicą boją się ucieczki i jedna nawet w ostatniej chwili rezygnuje z ucieczki i zostaje koszu z brudną bielizną. Te, które decydują się skorzystać z dziury pod pralką, znajdują swoje szczęście. Dla każdej z nich oznacza to coś innego, bo przecież ostra wełniana skarpeta ma zupełnie inne plany i marzenia niż puszysta kolorowa albo śmieszka w kropki. Każdej co innego gra w skarpecim sercu. Nic dziwnego, że jedna otula stopę bezdomnego i to jej daje szczęście w życiu, inna zostaje mysią mamą, a jeszcze inna cieszy się najbardziej z tego, że pewna dziewczyna ją spruła i zmieniła jej los, czyniąc ją kawałkiem swetra swojego ukochanego.
A każda niezwykła historia, zaczęła się od myśli - „jestem inna, jestem dobra, chcę żyć inaczej i mogę to zrobić! Bo drzemie we mnie siła, moc i odwaga!”. 15 września przypada Międzynarodowy Dzień Kropki. Inspiracją do zaznaczenia tego dnia w kalendarzu jest książeczka Petera Raynoldsa „The Dot”, o małej Vasthi, która nie wierzy, że umie malować - nie wierzy w siebie. W końcu, zachęcana przez nauczycielkę, stawia na kartce kropkę. A nauczycielka oprawia obrazek w ramki i tym samym budzi w dziewczynce magiczną, wewnętrzną moc*. Ta moc była w Vasthi od początku, jest w każdym z nas, w każdej jednej skarpetce. Trzeba tylko w nią uwierzyć. A może się tak stać dzięki komuś ważnemu, kogo spotkamy na swojej drodze, albo przez przypadek, w obawie przed wylądowaniem na śmietniku. Od małej kropki zaczyna się zawsze spełnianie marzeń i odnalezienie swojej własnej życiowej drogi! Straszny banał (choć najprawdziwsza prawda), ale gdy mówią o tym skarpetki, to brzmi naprawdę strasznie fajnie!
„Jeśli skarpeta wybiera wolność, to jestem bezsilny.” mówi wezwany przez mamę i Be na pomoc hydraulik. A mama i Be nie panikują, nie zabraniają, nie przywołują, nie zanurzają rąk w dziurze, by wyłapać te, które odłączyły się od pary. Stwierdzają, że mają nadzieję, że skarpetkom nic się nie stanie. „Będziemy na nie czekać” oznajmiają uroczyście. Prawdziwa mądrość i Międzynarodowy Dzień Kropki. Każdego dnia.














*bezwarunkowo słyszę teraz w uszach głos mojej czterolatki, idącej co dzień rano do przedszkola z pieśnią na ustach: „Mam tę moc, mam tę mooooooc!”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...