Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

wtorek, 14 kwietnia 2015

264.RÓWNOWAGA MIĘDZY ZIMNĄ SADZAWKĄ I CIEPŁA ZUPĄ

BARBRO LINDGREN
„CHRUM, CHRUM BOLUSIU!”
(TŁUMACZYŁA KATARZYNA SKALSKA)
ZAKAMARKI, POZNAŃ 2015
ILUSTROWAŁ OLOF LANDSTRÖM

Boluś nie ma już ochoty siedzieć w domu! Za drzwiami czeka wielki świat, wiele przygód i niezbadane. Nie ma tam ziemniaków i kijków, a jeśli są, to tylko takie, których Boluś nie ma jeszcze w swojej kolekcji. Wszystko jest inne, nienudne! Postanawia – trzeba wyjść! Oczywiście Braciszek też chce wyjść, bo pewnie wszędzie chodzi za Bolusiem i zapatrzony w starszego Brata robi to, co on. Wyruszają – a tuż przed trzaśnięciem drzwiami słyszą, żeby Braciszek nie wpadł do sadzawki. Otwiera się piękny, wielki świat! I wpadnie, oczywiście, że wpadnie, bo przecież po to są sadzawki, żeby w nie wpaść, ubrudzić się i zastanawiać, jak wytłumaczyć mamie, że spodnie ma się mokre do wyżymania i że to wcale nie moja wina.

Boluś po raz kolejny odkrywa skrawek świata, o którym jego mama nie ma pojęcia. Teraz staje się przewodnikiem swojego młodszego Braciszka, wprowadza go w labirynt swoich ścieżek i trochę czuje się za niego odpowiedzialny, a trochę nie. To świat beztroskiego dzieciństwa – takiego z dawnych czasów, gdy świeże powietrze chciało się łapać w płuca jak najdłużej, najlepiej do samego zachodu słońca, gdy razem bawili się ci starsi i ci mniejsi, gdy do szczęścia wystarczyło bieganie wokół sadzawki, nawet nie na wyścigi, ot tak, dla samego biegania i czucia wiatru we włosach. To świat, gdzie dorośli tylko zaglądają, nie nadzorują, stercząc nad głowami i wyznaczając miejsce, w którym można postawić stopę - mądrze zerkają wtedy, gdy trzeba. Kolejny raz w „Bolusiu” odnajduję dziecięce tajemnice, dziecięce postrzeganie świata, dziecięce przemierzanie, odkrywanie, poznawanie. I znów fascynuje mnie ta swoboda, ten świat, w którym Dzieci ustalają reguły,w którym dorośli są dodatkiem – do tego, by otrzeć łzy, jeśli jakieś się pokażą, do poukładania ziemniaków i patyków, do wyprania przemoczonych w sadzawce ubrań i do podania gorącej zupy, kiedy szeroki świat okaże się zbyt przytłaczający.








1 komentarz:

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...