Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

piątek, 3 października 2014

225.NIE-DO-WYRZUCENIA

Mnóstwo paczek do mnie przychodzi, a część z nich w kartonach. Rozkładam te kartony skrupulatnie na płask, czasem obieram na nie ziemniaki, czasem Majka coś tam sobie na nich bazgrze, czasem potrzebne mi do usztywnienia kukiełki, czasem po prostu wyrzucam (choć naprawdę staram się tego nie robić). Zabawka, którą wczoraj bawiłyśmy się z Majką, jest ni mniej ni więcej, tylko takim kartonem, na który u mnie spadają ziemniaczane obierki. Jest tylko trochę ponacinany, trochę ponadginany, ma wielką płachtę instrukcji (ze zdjęciami!), pięć par oczu i kilkadziesiąt centymetrów sznurka pociętego na ogonki. I nazywa się Kartoniaki.
Niby nic, naprawdę to karton. Ale za tym kartonem ukrywa się pomysł. Z tego kartonu – z jednej strony szarego, a z drugiej brązowego, można zrobić Słonia (mój faworyt), Hipopotama, Myszkę, Żółwia i Krokodyla. To naprawdę jak magia - położyłam przed Majką kilka płacht papieru, obiecałam, że będzie z tego zaraz zwierzyniec i był! Podczas, gdy ja wcale-nie-mozolnie (no z żółwiem miałam trochę problemów), wtykałam wypustki w dziurki i zaginałam uszy i oczy, ona malowała farbkami w sztyfcie (przy powtórnym malowaniu użyjemy zwykłych farbek, bo na pewno będą ładniej kryły i poza tym, co ważniejsze, farbkami w sztyfcie nie można odbić dłoni na tyłku Słonia!) i przyklejała, dość oszczędnie, kawałki wycinanek.
U Majki takie zabawki sprawdzają się najlepiej, bo:
a)robimy coś wspólnie
b)robimy coś kreatywnego
c)jeszcze nigdy zapytana, czy „Pomalujemy?” nie odpowiedziała, że nie
d)robimy coś wspólnie
e)to zabawka, którą jeśli znudzi się w tej chwili, jutro będzie mogła zmodyfikować na tysiąc sposobów (przykleić naklejki z Muminkami, pomalować na inny kolor, pomalować mazakiem zamiast farbką, rozłożyć i próbować złożyć na nowo…)
f)robimy coś wspólnie

Nie, to nie jest pomyłka – to wspólnie to najważniejszy czynnik Majkowych zabaw. Możemy nawet przekładać kredki z miejsca na miejsce, byleby razem. Kartoniaki to taka zabawka, która z założenia łączy – ja złożę, Ty pomalujesz, ja zrobię supełek na ogonku, Ty nakleisz oczy, ja zajmę się instrukcją, Ty twórczym designem… Nie musiałam udawać, ukradkiem ziewając, że to, co robimy mnie wciąga – naprawdę się w Kartoniaki wkręciłam. 













[Dziękujemy Kartoniakom za Słonie, Myszy, Żółwie, Hipopotamy i Krokodyle]

1 komentarz:

  1. Cudo! Oj, miałabym ochotę dać to mojemu chrzesniakowi. Muszę sobie zapisać na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...