Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

sobota, 2 sierpnia 2014

208.WIDZIEĆ NIEWIDZIALNE CZYLI CZYTOGLĄDANIE

SHAUN TAN
„ZGUBIONE, ZNALEZIONE”
(TŁ. JACEK DREWNOWSKI)
KULTURA GNIEWU, WARSZAWA 2014
ILUSTROWAŁ SHAUN TAN

„Zgubione, znalezione” to nie jest tak naprawdę jedna książka. To książek trzy, które zostały zebrane w jednym tomie, spięte jedną okładką – moim zdaniem, nieprzypadkowo.
W „Czerwonym drzewie” jest sobie dziewczynka, która wstaje rano i wie, że czeka ją ciężki dzień, dzień, w którym będzie miała do pokonania samotność, lęk, niezrozumienie. Dzień, w którym wszystko wydaje się nie takie, jak trzeba, ciężkie do uniesienia. Dzień, o którym się myśli, że nie skończy się już nigdy. I ta dziewczynka dociera do jego końca, a tam znajduje coś bardzo cennego.
W „Zgubie” pewien mały chłopiec spotyka na plaży stwora. Nie wiadomo tak do końca czym jest ten stwór. Ale chłopiec, z właściwą dzieciom zgodą na świat nieoczywisty, nawet się nad tym nie zastanawia. Po prostu zauważa, że stwór jest samotny i bardzo chce mu pomóc.
„Króliki” to interpretacja odwiecznej walki cywilizacja kontra natura. Inspirowana jest historią Johna Mardsena o tubylczych ludach Ameryki – wiadomo, jak zostali potraktowaniu...
W pewnym sensie wszystkie zaś są o tym samym – o zagubieniu – a zgubą jest czasem sens życia, czasem przyjaźń, czasem optymizm, czasem porządek rzeczy, do którego się przyzwyczailiśmy, czasem pokój, a czasem własna tożsamość. Ale to też książka o odnalezieniu – o tym, że zawsze na końcu historii jest jakaś radość – albo czerwone drzewo, albo gwiaździsta noc, albo miejsce, gdzie wszelkie zguby świata mogą czuć się szczęśliwe. To też książka o nie-pasowaniu, o tym, jak to jest, gdy jest się „innym od innych”, gdy nikt nie rozumie twoich słów, a ty potrzebujesz po prostu się przytulić. I o nadziei, z całą pewnością o nadziei, choćby czasem historia na to nie wskazywała.
Ostatnio po internecie krąży pewien obrazek. Mama i córka stoją przed obrazem, w galerii i córka pyta: „Mamo, czy widzisz to samo, co ja?”, a mama odpowiada, że nie, niestety już nie... Patrzymy inaczej – one, Dzieci i my, dorośli. Stwierdziłam to tuż przy końcu lektury. Pochłonęłam tę książkę, zjadłam ją, a potem zdumiałam się, że ominęło mnie bogactwo smaku. Bo Shaun Tan w posłowiu pisze na temat „Czerwonego listka” - „Co ciekawe, większość bezwzględnie pozytywnych komentarzy pochodziła od dzieci, które często pierwsze dostrzegają szczegóły takie jak czerwony listek, który jest zawsze obecny, nawet, gdy pozostaje niezauważony.” Musiałam od nowa, musiałam jeszcze raz, spokojnie, uważnie, rozważnie, ale wciąż spontanicznie. Bo bez tego nie da się zobaczyć, a już na pewno nie da się patrzeć tak, jak Dzieci. No jest. Na każdej planszy, czasem musiałam długo się wpatrywać, wyszukiwać tej nadziei, tego przeświadczenia, że nasze życie ma zawsze pozytywną stronę. A Dzieci widzą od razu. Są lepsze w patrzeniu, bardziej uważne, cierpliwsze. Ja zwracam większą uwagę na tekst, Dziecko śledzi opowieść symultanicznie, obrazy są dla niego równoważne z tekstem – nieprzypadkowo Dzieci tak bardzo lubią komiksy! Dorastając, wyzbywamy się tego dziecięcego spojrzenia na historie (już samo to, że bardzo rzadko spotyka się ilustrowane książki dla dorosłych mówi wiele o tej sytuacji), a przecież to ono jest pełniejsze. Obraz daje bowiem więcej możliwości interpretacyjnych, nie ogranicza tak, jak tekst (chociażby znaczeniem słów), choć już tekst przecież jest w jakimś stopniu plastyczny, bo ZAWSZE przepuszczany jest przez własny filtr – doświadczenia, upodobań, stopnia oczytania.

Spokorniałam i wróciłam w miejsce, skąd wyruszyłam. Uważniejsza jestem, zaabsorbowana, oglądo-czytam/czyto-oglądam, nie przeszkadzać!










[Kulturze Gniewu dziękujemy za podzielenie się egzemplarzem]

4 komentarze:

  1. Masz rację - dzieci patrzą inaczej, niż dorośli. Wychwytują inne rzeczy, czasem są bardziej spostrzegawcze, a czasem jeszcze zatrzymują się myślą nad czymś, nad czym my przechodzimy od razu do porządku dziennego. Szkoda, że dziecięca ciekawość świata z begiem lat się zmienia.

    Piękne ilustracje.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...że rośniemy, w górę się pniemy i nie dostrzegamy już małego - szkoda...

      Również pozdrawiam...

      Usuń
  2. Zgadzam się. Tanowi Dobrze udaje się osiągnąć powrót do tego stanu patrzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tan jest wyjątkowy - zmusza do przyglądania się, nie tylko oglądania!

      Usuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...