Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

piątek, 13 czerwca 2014

190. 32-GIEGO, WYŚCIG BEZ JAJEK I NAJSZCZERSZE ŻYCZENIA

 DANIEL NAPP
„PAN BRUMM OBCHODZI URODZINY”
(TŁ. ELŻBIERA ZARYCH)
BONA, KARKÓW 2014
ILUSTROWAŁ DANIEL NAPP
[Królowa Bona otworzyła Polskę na świat, Bona otwiera Polskę na niesłusznie zapomniane książki]
Pan Brumm tego ranka budzi się rozleniwiony. To będzie zwykły dzień, niewątpliwie przyjemny, bo po śniadanku ma zamiar udać się w stronę hamaka, bez uniesień, spokojny. Zbliża się do kalendarza, zrywa kartkę i oczom jego ukazuje się data – dziś 32 – Chooo-inka! – krzyczy Pan Brumm. Bo – to zupełnie nie do wiary – dziś są jego urodziny! I - drugie zupełnie nie do wiary – on o nich zapomniał! A obiecał kolegom imprezkę. I to taką, na której nie będą się nudzić… Tymczasem nie ma tortu, nie ma pewnie nawet składników na tort, a już na pewno nie ma czasu na jego upieczenie – bo do drzwi pukają chłopaki…
I świetnie pasuje podwójne dno tytułu – Pan Brumm stara się jakoś obejść te urodziny, jakoś przemknąć obok chyłkiem, boczkiem. Zachowuje zimną krew, twierdzi, że ma już gotowe wielkie atrakcje, których koledzy nie zapomną przez długi czas i zaprasza na urodziny na świeżym powietrzu. No i jest – na przykład wyścig z jajkami bez jajek, albo wyścig w workach bez worków… To niezupełnie najlepsze przyjęcie urodzinowe, na jakim byli koledzy Pana Brumma, no niezupełnie…
To krótka historyjka (Dzieci w takich wypadkach są świetne z matmy – skoro ta była krótka, to żeby się zgadzało, powinno się ją przeczytać trzy razy pod rząd), ale pełna treści. I już nawet nie chodzi o jej lekko dydaktyczny ton (leciuteńko!), ale o humor, o genialne rysunki – duże, czytelne, dobrze rozmieszczone na stronie, o Pana Brumma – wielkiego, puchatego, czasem nieporadnego, który mnie rozczula i który rozśmiesza Dzieci głównie dlatego, że jest od nich wiele, wiele większy, a popełnia podobne gafy, podobnie się zachowuje i pod jego futrem kryje się po prostu mały chłopiec. No (osobiście bardzo), doceniam kolegę Pana Brumma (czy oni się jakoś nazywają?), punkowca z irokezem, ze skrzyżowanymi na plecach szelkami i glanami – miodzio!
Nie wiem, jak to się stało, ale to było nasze pierwsze spotkanie z Panem Brummem – no i od razu wpakowałyśmy się mu na urodziny – świetny początek znajomości! Ale nie przyszłyśmy bez prezentu, przyniosłyśmy dużo śmiechu (Pan Brumm jest TAKI pocieszny!!!), niedosyt i piosenkę „Stary niedźwiedź mocno śpi”, którą od jakiegoś czasu wałkuje Majka…
Sto tomów Panie Brumm!!!






[Dziękujemy królowej Bonie za mecenat]

2 komentarze:

  1. Przegapiłem wyjście nowego Brumma. Szejm na mój sklerotyczny łeb :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bazylu - grunt, że Pan Brumm nie przegapił Ciebie!

      Usuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...