Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

171.-ERKA, -ORKA, -AUTKA

PIOTR WAWRZENIUK
„KOSMONAUTKA”
KONSULTACJA JĘZYKOWA PROF.MIROSŁAW BAŃKO
POŁAWIACZE PEREŁ, WARSZAWA 2014
ILUSTROWAŁA DOROTA WOJCIECHOWSKA

[Poławiacze pereł łowią dla Dzieci tylko to co piękne i wartościowe – Dzieci są zbyt ważne na niską jakość]

Kiedy ktoś pyta mała dziewczynkę kim chce być w przyszłości, pada zazwyczaj jakaś piosenkarka, aktorka, modelka czy tancerka. Czasem malarka. Czasem ekspedientka. Ewentualnie weterynarz (weterynarka???), bo małe dziewczynki kochają zwierzęta i bardzo chcą im pomagać. Czy którakolwiek mała dziewczynka powiedziała, że chce być kosmonautką? Że chce być generałką? Albo pastorką? Ja takiej nie znam. Małe dziewczynki, które napotkałam na swojej drodze, wybierały proste odpowiedzi, nieskomplikowane językowo.
Bo jak to brzmi? Generał-ka? Pastor-ka? Prezes-ka? Neurochirurżka??? Jakby do jedynej właściwej – męskiej!!! - formy przyczepił się jakiś rzep, jakiś odłamek, który tam nie pasuje, jakiś paproch językowy. Bo która kobieta tak świetnie jeździ autem, że może zostać mistrzynią Formuły 1? Która w oku ma miarkę i potrafi narysować dom na papierze milimetrowym i zostać architektką? Która jest na tyle władcza, że może być prezydentką?
Założycielka wydawnictwa Dominika Żukowska jest mamą trójki dzieci. I skarżyła się, że w dziecięcych książeczkach stereotypy uwiły sobie przytulne gniazdko, że wszelkie żeńskie końcówki spotykała tylko w tych nieszczęsnych sprzątaczkach, tancerkach, kosmetyczkach i baletnicach, a te zawody, które mogą być ekscytujące i które wymagają siły, precyzji albo otwartego umysłu, zarezerwowane były dla mężczyzn. Chciała to zmienić. Szukała, nie znajdowała. W końcu postanowiła sama napisać taką książkę – o kobietach, które wykonują „męskie” zawody – żeby przeskoczyć przez jakiś płot i pokazać, że dziewczyny też mogą się wspinać na drzewa. I mieć ciekawą pracę. Problemem pozostawało to, że nie umiała pisać książek.
Traf chciał, że spotkała Piotra Wawrzeniuka, opowiedziała mu o swoim projekcie, a on od razu podchwycił temat i od razu stwierdził, że „mama kosmonautka ma wszystko w tubce, nawet podwieczorek”. I poszło.
Piotr Wawrzeniuk od 30 lat mieszka w Szwecji. I zastanawiam się na ile konsultacja językowa profesora Bańko była potrzebna z racji jego oddalenia od ojczyzny, a na ile był to problem nieprzystosowanego języka polskiego. Bo polszczyzna (mimo że sama jest kobietą ;-) jakoś nie nadąża za zmianami i rozwojem kobiet. Ja nie nadążam, bo obco i dziwnie brzmi ta architektka i ta neurochirurżka. Ale mam też pełną świadomość tego, że ta książka właśnie po to jest – nie tylko po to, żeby uświadomić małym dziewczynkom, że mogą wszystko, a małym chłopcom, że auta władza i kosmos nie są zarezerwowane tylko dla nich, ale też po to, by język naszych dzieci łatwiej wypowiadał takie słowa, żeby nie łamał się na wszelkich -erkach, -orkach i -autkach, dodawanych do męskiego rdzenia.
Dla mnie najcenniejszy w tej książce jest jednak humor i zabawa językiem w czystej postaci. No bo jak nie zachwycić się inżynierką, która „pracuje nad projektami samochodów. Jest prostolinijna i nie lubi przekrętów.”? Albo prezydentką, najwyższą osobą w państwie, która „podczas wypraw do lasu uwielbia być na poziomie poziomek”?
I pastelowe obrazki, których chyba nie nazwałabym ilustracjami. To takie dodatki, pieczątki przystawione do tekstu, które w moim mniemaniu są w tak delikatnych kolorach, by podkreślić kobiecość architektki i generałki.
Kolejny raz Poławiacze pereł weszli w tłum i zrobili hałas. Wzięli do ręki wielką tubę i krzyczą, że można inaczej, że nie trzeba płynąć w tę samą stronę, że można mieć swoje zdanie i robocze buty zamiast pantofelków albo butów do baletu. I że nawet róż można potraktować inaczej niż zawsze.








[Jakiś czas temu mignął mi w internecie tytuł – Tilda Swinton reklamuje polską książkę. To nie jest jakaś kampania reklamowa, to zbieg okoliczności – mąż Dominiki Żukowskiej spotkał aktorkę na lotnisku. Opowiedział jej o „Kosmonautce”, a ona zgodziła się pozować z książką. To żadna kampania, a jednak ujęło mnie, że Tilda zgodziła się na fotografię, gdy usłyszała co Poławiacze pereł chcą przekazać. A że uważam Tildę za piękną kobietę i zdolną aktorkę, a „Kosmonautkę” za śliczną i zabawną książkę, nie odmówię sobie zamieszczenia linka do tej pseudo-reklamy.]

[Dziękujemy wydawnictwu Poławiacze pereł że przyjęli nas do swojej załogi i dzielą się perłami]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...