Posty

262. KONCENTRACJA

Obraz
KONCEPCJA ZIFFLIN „INWAZJA BAZGROŁÓW” KSIĄŻKA DO KOLOROWANIA OD LAT 5 DO 105 ILUSTRACJE KERBY ROSANES NASZA KSIĘGARNIA, WARSZAWA 2015 Długa, bardzo długa rozmowa telefoniczna. Gdy odkładam słuchawkę, oprócz tego, że piecze mnie ucho, widzę przed sobą zabazgraną kartkę – jakieś serduszka, krzyżyki, litery i szlaczki. Nieświadomie to czyniłam zupełnie. Skupiałam się, koncentrowałam, szukałam rozwiązań problemów. Bazgranie mi pomagało – tak przynajmniej twierdzą naukowcy z Instytutu Badań nad Mózgiem. O ileż piękniej mogłoby być, gdyby mój notes to była po prostu „Inwazja bazgrołów”, a ja miałabym na biurku pudełko kredek! Kolorowanie wciąga. Kolorowanie ćwiczy koncentrację, ćwiczy cierpliwość – zwłaszcza takie kolorowanie – mnóstwo małych elementów, zawijasy i zagłębienia, załamania i cienie. Dziś usiadałam do kolorowania razem z Majką – ona po kilku kreskach w swoim zeszycie zniechęciła się i pobiegła zwiedzać świat. Ja trwałam i zdziwiona byłam, jak ta czynno...

261.GRAĆ CZY NIE GRAĆ

Obraz
Są Muminki. Co prawda tylko na pudełku, ale to już przecież wystarczy, żeby się zakochać. Tam w środku jest Bobek – ten złośliwy typek, który baaardzo lubi wszystkim psuć szyki. Jest czekolada (zdrowsza, bo z owocami – są przecież jagody i truskawki). Jest nietypowa kostka – zamknięta w śmiesznym urządzeniu, które trzeba przycisnąć z całych sił – czasem są z tym problemy, ale gdy odpowiednio daleko wysunie się język, to można sobie poradzić. Jest element losowy i element „na myślenie” - to prosta gra, oparta ciut ciut o mechanikę memo. Rozrzucamy na stole czekoladki, owocami do dołu i kostka mówi nam, czego szukamy – jagody, czy truskawki. Jeśli trafimy, to czekoladka jest nasza, jeśli nie – wiadomo, próbujemy dalej. Jeśli w czekoladce kryje się Bobek – zabiera nam jedną z już zgromadzonych czekoladek i oddala się śmiejąc się wrednie pod wąsem. Jest szansa na wygranie z mamą – ten błysk w oku, ta radość, gdy przelicza się zebrane czekoladki i jest więcej, niż po przeciwnej...

260.UROCZE KREW POT I ŁZY

Obraz
FRANCES WATSS „KRZYSIA I TAJMENICA MIECZY” „KRZYSIA I INTRYGA Z TRUZIZNĄ” (TŁ. GRZEGORZ STABEUSZ) LITERÓWKA, WARSZAWA 2015 ILUSTROWAŁ GREGORY ROGERS Czy historia o rycerzach może być urocza? Zdawałoby się, że ciężkie zbroje, zapach końskich odchodów na butach, pot, łzy i krew nie tylko z rozciętego palca, wykluczają taką ewentualność. Ale okazuje się, że nie jest to wcale niemożliwe. Krzysia jest dziewką kuchenną na Zamku Jutrzenki. Zazwyczaj dzierży w dłoni nożyk do obierania warzyw. Ale często nożyk nie obiera i nie kraja marchewek na królewską zupę, ale śmiga w powietrzu, naśladując ruchy ćwiczebnych mieczy giermków. Krzysia mogłaby przesiedzieć cały dzień, obserwując trening przyszłych rycerzy. Ale Pyza, zamkowa kucharka, zła jest na Krzysztofę za to wieczne przesiadywanie w drzwiach kuchni. Dziewczyna powinna przecież stać przy garnkach i uczyć się, jak doprawiać mięso i ubijać jajka. Dziewczyny nie bywają przecież giermkami i są zawsze niżej w hierarchii ...

259.OSOBIŚCIE MEDALUJĘ

Obraz
NICK BRUEL „ZŁY KOCUREK I DZIECKO” (TŁ. MARTA PANEK) MAMANIA, WARSZAWA 2015 ILUSTROWAŁ NICK BRUEL Najpierw się oburzałam. Że jak to tak, że nie przystoi, że to trochę obraźliwe, że to przecież krew z krwi mojej. Potem zaczęłam sama to zauważać. Gdy wydawała pierwotne dźwięki przy jedzeniu. Gdy śliniła się, nie panując nad tym odruchem. Gdy starała się czołgać, choć jeszcze nie potrafiła. Gdy stawiała pierwsze rozdygotane kroki. A nade wszystko, gdy pakowała do buzi kurz z podłogi, piłkę, swoje skarpety, pilot od telewizora i papier toaletowy. To, że Majka jest zwierzęciem, że czasem jej zachowania ktoś porównuje do zachowań swojego psa czy kota. Teraz dorośleje, staje się coraz bardziej ludzka, zanika w niej pierwotność, górę zaczyna brać wychowanie, cywilizacja. A piszę o tym przy okazji książki bardzo zabawnej, książki która puszcza oczka zza kartek, która jest książką trochę serio, ale dopiero tam w głębi, gdy myśli się o niej mocniej, intensywniej. Mowa o zły...

258.LEW KONTRA ZASKRONIEC

Obraz
WOJCIECH MIKOŁUSZKO „Z TATĄ W PRZYRODĘ” MULTICO OFICYNA WYDAWNICZA, WARSZAWA 2015 ILUSTROWAŁ TOMASZ SAMOJLIK Gdy byłam mała, za kieszonkowe kupiłam sobie pewną małą, poręczną książeczkę. W środku były ciekawostki o zwierzętach, naklejki i ranking – za każde zobaczone na własne oczy zwierzę, zbierało się punkty. Pamiętam, że sarna miała stówę i była najlepiej punktowanym stworzeniem. Przez jakiś czas dzięki tej książeczce, moje zmysły się wyostrzyły i patrzyłam na świat dookoła uważniej. Chciałam zobaczyć biedronkę, chciałam zobaczyć żuka, szukałam wróbla i żaby, wypatrywałam zaskrońca. A jak już zauważyłam kłos zboża czy grzyb (tak, kilka roślin też tam było), muchę, do tej pory odganianą ze wstrętem niecierpliwą dłonią albo dżdżownicę, nagle okazywało się, że są dużo piękniejsze, niż do tej pory sądziłam, że mają ciekawsze życie i że obserwując je ubogacam swoje wnętrze. Teraz znów jestem mniej uważna i nie wiem, czy przeleciał nad polem sokół czy jastrząb, czy to dr...

257.ODWRÓCENIE RÓL

Obraz
PETER BROWN „ DZIECI TO KOSZMARNE ZWIERZĄTKA DOMOWE” (TŁ. JOANNA WAJS) NASZA KSIĘGARNIA, WARSZAWA 2015 ILUSTROWAŁ PETER BROWN Mój chomik miał na imię Koralik. Imię podpowiedziała mi mama – był rudy, więc kojarzył się trochę z koralikiem jarzębiny. Miał kumpla – czarnego Dżekiego, któremu imię wymyślał Brat – zupełnie samodzielnie (pewnie pod wpływem „Dżekiego i Nuki”). Nasze chomiki niejednokrotnie jadły z lalczynych talerzy, spały w lalczynym łóżku w domku dla lalek i często podróżowały plastikowym autobusem do stacji Pokój Duży i z powrotem do Dziecięcego. Nie wiem, czy wolały to, czy karuzelę, która czyniła z nich swego rodzaju Syzyfów... Owszem były kochane i karmione najświeższą koniczyną, ale z perspektywy czasu myślę – czy były szczęśliwe? Zastanawiam się nad tym, co bym poczuła, gdyby ktoś włożył mi na głowę czapkę lalki i zawiózł na drugi koniec świata plastikowym czymś na kółkach. Nie pytając co prawda o bilet, ale też o zgodę. Nasze chomiki przyszły mi n...

256. NIBY NIC, A... POLSKI DESIGN

Obraz
Pomysł jest prosty. Trochę papieru, posklejanego w grubą tekturę. Trochę kolorów, ale raczej tych zaczerpniętych z ziemi, nieba, powietrza, gdzieniegdzie nacięcie. I już są niesamowite klocki, puzzle, kukiełki. Można bawić się w teatr, można bawić się w las. Albo postawić na parapecie, żeby wyglądało ładnie. Można stworzyć swój własny mały świat – z niedźwiedziem, lisem, zającem i sową, siedzącą na drzewie. A drzewo może być wysokie lub niskie – tylko od nas zależy, ile liśćmi i szyszkami obrodzi. To zabawka kompletna, bo można jej używać na wiele sposobów, bo angażuje wyobraźnię, bo jest solidna, choć „tylko” z papieru. A do tego piękna. Zabawka „Zwierzęta polskich lasów” od Echa Leśne . W całości wymyślona i wyprodukowana w Polsce. Echa to Kazia i Kuba - dwójka ludzi, zapaleńców, którzy swoje pasje - Dzieci i polski design - postanowili połączyć w zabawkach. „ Echa Leśne to dopiero początek – mamy wiele pomysłów, myślimy zarówno o nowych tematach, jak i formach.” ...