Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

wtorek, 22 lipca 2014

204.ZABAW-KI 3. POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI

Dawno, dawno temu, kiedy miałam tyle lat, co Majka, kiedy jeszcze nie było facebooka, kiedy nawet komputera jeszcze nie było, słowo „kreatywność” miało zupełnie inny wymiar, niż dziś. Dziś kreatywność wspierana jest na każdym kroku, jeśli chcesz zbudować garaż dla samochodów, niby wystarczy kilka rolek po papierze toaletowym, ale na sklepowej półce jest super wspaniały klej, który pomoże te rolki skleić. Jeśli chcesz uszyć maskotkę, wystarczy kilka skrawków materiału i zwykła nitka, ale z pomocą, w miejsce zwykłych guzików, spieszą nam gotowe zestawy oczu, które z tęsknotą spoglądają z półki oznaczonej „craft” w sklepie papierniczym.
Kiedyś trzeba było tworzyć z tego, co było pod ręką. A pod ręką były na przykład kukurydziane chrupki. Paczka chrupek nie była tylko przekąską, była opakowaniem, w której zamknięte były możliwości. Wystarczyło zwilżyć językiem końcówkę chrupka i skleić ją z następnym – i już można było brać udział w zawodach na najdłuższego węża chrupkowego. Po latach skonfrontowałam wspomnienie chrupkowych konstrukcji z moim Mężem – też robił, phi, no jasne.
Czy to możliwe, że twórca PlayMais miał takie same doświadczenia? Że był najlepszym zawodnikiem w konkursie na sklejanie chrupków? Że któregoś dnia ulepił z nich kota i zapamiętał to na przyszłość – że tak można? A potem spojrzał na dzisiejsze dzieci i postanowił dać im to, co pamiętał sprzed kilkudziesięciu lat? Jakiś rodzaj satysfakcji? I długie minuty lepienia z kukurydzianej mąki? Czy pamiętał ten dreszczyk emocji – kto zwycięży? Czy skonfrontował siebie dawnego z sobą dzisiejszym, nastawionym na marketing i stwierdził, że dziś to nie wystarczy, że trzeba czegoś więcej? A potem dodał przepiękne, intensywne, żywe kolory, plastikowy nożyk i instrukcję ze swoimi ulubionymi wzorami, które mogą stać się inspiracją?
Majka, gdy rozpakowała pudełko, wykrzyknęła „chrupki!” i musiałam ją przekonywać, że to klocki, że można z nich budować i lepić. Podobało jej się moczenie ściereczki, która jest dołączona do zestawu i dzięki której sklejają się elementy. Podobało jej się podrzucanie klocków-chrupek, podobała jej się ich różnorodność, i oczywiście krojenie. I wkładanie i wyjmowanie z pudełka. I kompletnie zafascynowana rozdzielała poszczególne klocki, z których ja starałam się coś stworzyć. Za pierwszym razem nie budowała – burzyła. Ale kątem oka mnie obserwowała. Dziś znów przyniosła PlayMais i starała się sklejać klocki sama. No i oczywiście kroiła (niesamowite! Można pokroić klocki!).
Ja też wciągnęłam się totalnie. Zachwycona prostotą pomysłu (znów sprawdza się, że najważniejsze to pomysł właśnie), pochłonięta projektami, które powstawały mi w głowie, zanurzyłam się w przeszłości, w swoim własnym dzieciństwie. Jedną nogą stojąc tam, a drugą tu, kleiłam domek, lalkę i pieska. Nie szłam na skróty (czytaj lizanie klocków), dzielnie używałam ściereczki. Ale mogłabym, bo klocki są ze skrobii kukurydzianej, wody i barwników spożywczych – są naturalne i w 100% biodegradowalne. Oczywiście na opakowaniu widnieje informacja, że to produkt nie do spożycia, ale gdybym połknęła klocka (albo, co bardziej prawdopodobne, Majka) pewnie nic by się nie stało.

Nigdy nie sprawdziłam, co się dzieje z połączonymi chrupkami kukurydzianymi następnego dnia – zawsze się je zjadało parę chwil później. Wiem, co się dzieje z PlayMais – wysycha i można ją rozdzielić znów na pojedyncze klocki. Albo pokroić. Brilliantly simple!!!














PLAYMAIS W RÓŻNYCH ROZMIARACH I ZESTAWACH MOŻNA KUPIĆ W SKLEPIE KREATYWNEMALUCHY.PL


1 komentarz:

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...