Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

czwartek, 17 lipca 2014

202.PREMIERA CHOĆ NIE PRA

TOMASZ TROJANOWSKI
„KOCIE HISTORIE”
BIBLIOTEKA AKUSTYCZNA, WARSZAWA 2014
CZYTA JAROSŁAW BOBEREK

[Im bardziej jesteś zajęty, tym więcej masz czasu na Bibliotekę Akustyczną]

Oni już się kiedy przedstawiali. Już mówili, że ich imiona to Zofia, Herman i Gienek. Już z lubością prezentowali swoje lśniące futerka, ulubione zajęcia (jedzenie, skakanie po pianinie, leżenie na kaloryferze, jedzenie, obserwowanie lodówki, patrzenie przez okno, wdrapywanie się na drzewa, czy już wspomniałam o jedzeniu?) i nietypowych, jak na koty przyjaciół (kilku chłopaków z sąsiedztwa – też koty, tabun królików i niejeden pies). Bo Zofia, Herman i Gienio to koty. Koty niby zwyczajne, bo futrzaste, jak każde, bo jak każde mają swoje humory, bo jak każde wolą ciepło niż zimno i nie lubią się kąpać i jak każde inne usłyszą nawet z drugiego końca miasta, dźwięk otwieranej lodówki. Zofia jest czarno-biała, Herman jak węgielek, a Gienio jest rudy i najmłodszy. Ale są też niezwyczajne, bo umieją mówić, więcej umieją rozmawiać i prowadzą ze swoim właścicielem, Dużym ożywione dyskusje, a czasem nawet spory. Bo to nie są koty uległe – każde z nich to urodzony indywidualista, chadzający tylko i wyłącznie własnymi drogami (z których większość prowadzi obok lodówki) i mają milion pomysłów na minutę. Trochę przypominają dzieci – są psotne, nie do końca rozumieją otaczający je świat, albo rozumieją po swojemu, mają nieprzebrane pokłady wyobraźni, bywają nieposłuszne i trzeba mieć do nich trzynaście kilo cierpliwości. Ale są najukochańszymi istotami na świecie i mimo że Duży czasem się na nie złości, to bez nich nie wyobraża sobie świata. A świat z nimi jest zwariowany i kręci się pięć razy szybciej – bo potrafią zrobić bal dla kolegów nie informując o tym Dużego zawczasu, bo potrafią przygotować przedstawienie o lodówce (a tak naprawdę o czymś zupełnie innym), bo potrafią w deszczowy dzień popłynąć na pianinie do Anglii w nadziei, że tam nie pada, bo potrafią nawet polecieć w kosmos, albo wystartować w powietrze wanną, jak samolotem. I są najlepszymi opiekunkami do dzieci – szczególnie Zofia. W drugiej części do stadka kotów, dołącza bowiem Julka – córeczka Dużego, która razem z kotami wspina się na drzewa, razem z kotami śpi i je i wymyśla niezgorsze psoty. Tylko z Julką można pójść do „szeczkola” na wyścigi kotów, albo po wigilijnej wieczerzy na poszukiwanie Mikołaja, a już na pewno tylko z Julką można zaliczyć dziecięce urodziny – te domowe i te w restauracji w centrum handlowym, w którym na koty czyhają zakupowe kosze-pułapki.
Dziś miała miejsce premiera audiobooka, na którym zebrano trzy zbiorki kocich historii („Kocie historie”' „Julka o koty” i „Kocie historie: nowe przygody”). Wszystkie razem, grzecznie czekające na jednej płycie CD, poukładane chronologicznie, ale nie nudne, skrzące się humorem, czasem absurdalne, a czasem tylko zwyczajnie śmieszne. A co najważniejsze – świetnie zinterpretowane przez Jarosława Boberka. Gdzieś ostatnio przeczytałam komentarz jakiegoś internauty (nawet nie pamiętam, czego dotyczył), że strach otworzyć lodówkę, bo zaraz wyskoczy z niej Boberek. A ja doceniam jego talent – bo niezaprzeczalnie jest w niego bardzo bogaty. Bawi się tekstem, swoim głosem, rezerwując dla każdego z bohaterów zupełnie inną barwę i akcent, bawi słuchaczy, angażuje się w to, co czyta po koniuszki włosów. Być może ma na to wpływ fakt, że jest wujkiem Jarkiem, który nawet występuje w jednej z historyjek, że zna wszystkie trzy koty i Julkę, bo jest przyjacielem Dużego. I może on zdradziłby prawdę – czy koty naprawdę latały wanną? Bo autor mówi, że oczywiście, ale puszcza przy tym małe, dyskretne oczko...


[Dziękujemy Bibliotece Akustycznej, za to, że popieściła nasze uszy]

4 komentarze:

  1. Dzięki za ten tekst, bo co prawda CD z audiobookami o kotach zajeżdżony, a ja jestem fanem, ale jakoś nigdy nie ma czasu, żeby skrobnąć własnych kilka słów uwielbienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja pierwszy raz usłyszałam o kotach właśnie od Ciebie :-)

      Usuń
  2. Wszyscy w domu to uwielbiamy, a córka może słuchać na okrągło ;-)
    Świetny tekst, a interpretacja Jarosława Boberka jest genialna! ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...