Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

sobota, 10 sierpnia 2013

61.KARTONY CZTERY. PUPILE

KONRAD ŚWITAŁA
„ZWIERZĄTKA”
BONA, KRAKÓW 2013
ILUSTROWAŁ KONRAD ŚWITAŁA

[Królowa Bona otworzyła Polskę na świat, Bona otwiera Polskę na niesłusznie zapomniane książki]

[Przegląd kartonów* ulubionych i mniej]

„Zwierzątka” pokochałyśmy od razu, gdy się z nimi poznałyśmy. Wzbudziły w nas zachwyt, bo są inne od innych. Ja od razu zaczęłam zgłębiać problem linorytów i gipsorytów. Majka zaczęła od smakowania – jak na razie karton oparł się ząbkom – wielki to plus, bo dzięki temu można zajrzeć do środka, a zebra nie ma ogryzionych uszu.
A te zwierzęta są piękne, zaskakujące i oryginalne. I pomysł na tę książkę niebanalny. Bo po jednej stronie jest zwierzę, a po drugiej jego trop – odcisk łapy albo kopyta. Goryl ma mocno ludzką dłoń, a ptaki zostawiają na piasku tylko dziwne krzyże, jak znaki z podchodów. I od razu otwieram oczy ze zdumienia – bo na początku jest ryba, a ryba też zostawia ślad (sic!). Gdy płynie, to tam, gdzie wcześniej przemykała, zostają bąbelki powietrza i smuga, która szybko znika i trzeba ją złapać zauroczonymi oczyma i dłońmi. Sam autor też zostawił ślad – odcisk palca na tylnej okładce, wpisuje się nim w świat przyrody i chyba podkreśla, że te zwierzątka to bardzo ważne dla niego postacie.
Konrad Światała pisze, że to książka dla najmłodszych dzieci, które nie poruszają się jeszcze w pełnym kolorów wymiarze. Co do tego – mam wątpliwości. To pozycja wysmakowana i nie sądzę, żeby kilkutygodniowe dziecko pozna nosorożca albo jaszczurkę. Ale Majka owszem – widzi, rozpoznaje, wskazuje odcisk łapy niedźwiedzia albo oko żubra.
Najbardziej zachwyciłam się słoniem, bo ja słoniem zawsze zachwycam się najbardziej. I odciskiem jego stopy, który wygląda jak przekrój drzewa.
A Majka zagustowała w owcy, bo jest najbardziej szczegółowa. I w niedźwiedziu, bo wspina się na drzewo. I w panterze, bo jest czarna. I oglądamy tę książkę na wszystkie strony – od końca, a czasem od środka. Karmimy je czasem, gdy akurat zdarzy się, że jemy jabłko, a one są obok. Nie wypuszczamy niemal z rąk – albo ja, albo Majka zaglądamy do tej czarnej książeczki. Już myślimy nad imionami dla zwierząt. Powoli zaczynamy tworzyć ich historie, żeby potem móc opowiadać, bajać, zmyślać.
„Zwierzątka”: Mini forma. Maksi miłość.







* nasze książeczki z twardymi stronami, idealne dla małych rączek


[Dziękujemy królowej Bonie za mecenat]

4 komentarze:

  1. "karton oparł się ząbkom" - To coś dla nas! Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba najgrubsze kartki ze wszystkich kartonów, jakie posiadamy!

      Usuń
  2. podoba nam się!! A ja wreszcie mam małą Testerkę, bo Synek już z kartonów wyrósł :) a córa dopiero 1,5 miesiąca, więc niedługo z lubością zacznę nabywać takie smakowite kąski dla naj najów :)) pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoją Testerkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, też pozdrawiamy! I gratulujemy małego cudu, który taką chwilkę dopiero na świecie! Ale ani się obejrzysz, jak będzie zjadała kartony ;-)

      Usuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...