Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

czwartek, 1 sierpnia 2013

60.ŻE KOMUŚ SIĘ CHCE...

DOROTA HARTWICH
„DOBREJ NOCY I SZA”
FORMAT, WROCŁAW 2008
ILUSTROWAŁ JERZY GŁUSZEK
ŚPIEW GRAŻYNA AUGUŚCIK
MUZYCY JAROSŁAW BESTER, TOMASZ KAŁWAK, MANU ALBAN JUAREZ, ADAM OLEŚ

Ta książka uzależnia. Jest jak mantra, która we mnie zapadła i nie umiem się od niej uwolnić. Coraz częściej łapię się na tym, że krojąc chleb w myślach powtarzam:
„BO ICH SERCA SĄ TAK SŁODKIE
JAK BABUSI SĄ RACUCHY
ALBO ROGAL Z KOŁDRĄ – MIODKIEM”,
a rozwieszając pranie odkrywam, że recytuję:
„NA EKSPERTA BIORĄ ŚPIOCHA.
I JUŻ SPADA PYTAŃ DESZCZ:
-JAK TO ROBISZ, ŻE ŚPISZ W NOCY,
RANO ŚPISZ, W POŁUDNIE TEŻ?”,
i gdy czyszczę zęby, spomiędzy piany wydobywa się:
„WIĘCEJ MÓWIĆ IM NIE TRZEBA
-JUŻ KRASNALE ŁAPIĄ W FIOLKI
STUK DZIĘCIOŁA, SZELEST LIŚCI,
WIATRU SZUMY, GILA TRIOLKI.”
I obowiązkowo powtarzam tekst, gdy jesteśmy na spacerze, a Majka zaśnie – nie mam z kim gadać i w głowę wchodzą mi krasnoludki...
Tę książkę mamy od kwietnia, od Międzynarodowego Dnia Książki Dla Dzieci. I od kwietnia ta pozycja jest wciąż z nami. Buja nas wieczorem do snu – Majkę wraz z moim głosem, a mnie, gdy układam się pod kołdrą, myślę o całym dniu i gdzieś tam zawsze zahaczę o któryś wers. Wpisała się w Nasz rytuał. I nawet, gdy otwieramy na kilka dni jakąś inną pozycję przez snem to „Dobra noc” wraca po kilku chwilach. Ma w sobie coś takiego, co czyni spokój, co wycisza – niesamowitą śpiewność i rytm tekstu. To historia na nas skrojona.
A bajka jest o tym, że nocny chochlik ukradł dzieciom sen, że każde dziecko na świecie jest niespokojne i nie potrafi zasnąć, że świat się trochę wywrócił do góry nogami. I że krasnoludki istnieją i decydują się pomóc – jeden z nich, Śpioch, wydobywa z ziemi eliksir – to muzyka świata, muzyka serca ziemskiego, melodia, która koi i przykrywa do snu miękką kołdrą dźwięków. Te nuty krasnale butelkują i rozdają opiekunom, żeby śpiewali dzieciom przed snem, a wtedy na pewno ten sen będzie dobry.
Podziwiam ten projekt, bo na bajce się nie kończy. Są jeszcze ilustracje – uważam, że Jerzy Głuszek, ich autor, stworzył małe dzieła sztuki. Że zahipnotyzowany tą historią działał chyba jak w transie – poddał się muzyce, opowieści, czarom i powstały piękne obrazy, od których nie mogę oderwać oczu. To takie cuda chcę pokazywać Majce, z taką sztuką ją oswajać.
A i na tym nie koniec, bo sedno całego projektu to muzyka. Grażyna Auguścik zaśpiewała dziesięć kołysanek w językach świata - po polsku, włosku, hiszpańsku, angielsku, rosyjsku, słowacku, niemiecku, francusku, w jidysz – wybierając melodie narodowe, tradycyjne, sięgając w obyczajowość i wyciągając jak z wielkiego worka prezentów po jednym cacuszku. Zaśpiewała też jedną kompozycję autorską.
Można lubić jazz lub nie; można lubić Auguścik lub nie; ale tę płytę trzeba poczuć, nie tylko posłuchać. Trzeba odrzucić całe rozumienie świata i po prostu poddać się dźwiękom, bo kołysanki są jak małe sesje terapeutyczne, dzięki którym możemy się oczyścić i znaleźć w sobie spokój na dobre nocne odpoczywanie. Gdy jakiś czas temu byłyśmy z Majką u Dziadków i miała problemy z zasypianiem w nowym miejscu, przy muzyce z tej płyty uspokajała się, wyciszała, koiła sama siebie, zastygał płacz w pół łzy na policzku. To było coś znajomego, coś, co się nie zmieniło.
I myślę sobie tak...
Można było po prostu wydać płytę – zwykłą, w plastikowym pudełku, z wykazem utworów, ewentualnie tekstami.
Ale zebrało się grono osób, którym się chciało i które uwierzyły, że cowieczorne zasypianie to dla Dziecka i rodzica ważna chwila, że można dać im coś, na czym się oprą i co posłuży im jako talizman. Dorota Hartwich napisała piękną bajkę, która mówi o kołysankach, o ich znaczeniu, o ich mocy. A Jerzy Głuszek stworzył dość niestandardowe opakowanie na płytę CD – całą książkę w twardej oprawie.
Dobrze, że komuś się chciało...






[Na stronie wydawnictwa można posłuchać fragmentów kołysanek]

2 komentarze:

  1. Brzmi fantastycznie. Te wierszyki są trafne i zabawne. Cieszy, że tak się dba o młodego odbiorcę w sferze książek. Bo telewizja chyba już przegrała walkę o dzieciaki decydując się na ściągnięcie z anteny codziennej wieczorynki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to, że zabrano Dobranockę, to kulturalna Apokalipsa...
      Ale są jeszcze na szczęście osoby i miejsca, którym "się chce" i dzięki którym Dzieci współczesne mogą się rozwijać kulturalnie i kształtować swoje poczucie estetyki. A także zwyczajnie spędzać miło czas i bawić się czymś, co jest piękne i mądre. Oj, jak bardzo na szczęście!

      Usuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...