Duża (marpil) i Mała (Majka) w świecie, gdzie nawet literatura jest piękniejsza...

czwartek, 21 lipca 2016

338. JEŚLI CHODZI O KARTONY

JAGA SŁOWIŃSKA|MOSS PAPERS|TASHKA
„KUCHNIA ŁAKOMEJ PANDY”
TASHKA, WARSZAWA 2015

Książeczki kartonowe są wszędzie. W księgarniach – oczywiste, w marketach, w kioskach, na poczcie, a czasem w sklepach budowlanych. Bo to takie książki, do których nie przywiązuje się wagi. „Bo to na chwilę”, „Bo i tak zniszczy”, „Bo zje”, „Bo to bardziej zabawka”, „Bo co on tam wyczyta z tej książki”… I tak dalej, i tym podobne. Zapominamy, że małe Dziecko na kartonach się wychowuje. Że to jego pierwsze własne książki. Bo Andersen za ciężki dla małych rączek, a z Grimmów mógłby powyrywać kartki… Trzeba troszkę się skulić, zmniejszyć i postawić się na miejscu Dziecka, co dostaje nagle w kawałku tektury cały świat. Książkę! Coś jak święty Graal albo inny skarb. Coś, co ma stać stać się jego codziennością. A tu straszy jakiś kot, co wygląda jak osioł, albo pies bez ogona, albo dziewczynka poskładana w programie graficznym z gotowych kółek i kresek. Nie narysowana. Nie zilustrowana. I jakiś głupawy tekst, zazwyczaj rymowany, bo przecież jakieś literki trzeba włożyć – Rodzice nie zapłacą ani grosza, jak w książce będą same obrazki!
Majka ma karton z kartonami. Ukryty głęboko pod łóżkiem. Bo zasadniczo już kartonów nie czyta. Ale czasem wyciąga i ogląda swoje „książki jak byłam mała”. I wciąż nie chce oddać niektórych tytułów – „na zawsze” sobie zostawia. „Łakomą pandę” oglądała z zachwytem. Ale jako, że to już nie ta ilość tekstu, odłożyła ją dość szybko. Nawet nie do swojego kartonu, bo to książka „jestem już za duża”. Bo mam niespodziankę. Bo jest tekst. I to w czterech językach – polskim, angielskim, francuskim i hiszpańskim! Tekst w punkt, tekst hasło, tekst jedno-słowo-czasem… Tekst zdecydowanie za krótki dla czterolatki. Ale wbrew pozorom układający się w historię, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać. No bo „kruche fantazje”, no bo „w kuchni”, no bo „ciasteczkowi pomocnicy”… Jeśli nawet w czterech językach – co to ma być? Jakiś słownik? To przecież nie jest rymowane…
Ja też nie zauważyłam, że to historia. Myślałam – jest panda, jest łakoma (z tytułu to wywnioskowałam), więc można dać kilka słów, co się kojarzą z kuchnią – niebanalnych, owszem, ale oderwanych od siebie. I nagle przy setnym oglądaniu zobaczyłam, że to opowieść, że to historia, że to bajka, a może reportaż…
O pandzie, która leniwym popołudniem, leżąc na drzewie marzy o czymś słodkim, co połaskocze jej podniebienie, zaspokoi łakomstwo, dopieści wspomnienie obiadu… Ale – bez pracy nie ma kołaczy! Udaje się więc do kuchni i zaczyna przygotowywać coś pysznego. Bardzo szybko zakradają się tam pomocnicy – pewnie zwabił ich wyimaginowany zapach ciasteczek, pewnie takie samo łakomstwo, jakie zmusiło pandę do wyciągnięcia miksera i ubicia śmietanki...Żeby upiec coś pysznego, trzeba smakować – doprawić, dodać, domieszać. Bez tego nie wyjdzie pyszne, ale nie-pyszne, albo dobre zaledwie. A tu potrzeba przecież zadowolić łakomą pandę! Gdy przyjęcie jest już gotowe, przy stole słychać „pomruki zadowolenia”. Zrobiło się miło, przyjemnie, ze wspólnego gotowania wyszedł wspólny czas. Do ciasta zagrała muzyka i zrobiło się przyjęcie – samo z siebie! „Ale zabawa!”. Łasuchy zostały poskromione!
Ta książka jest absolutnie piękna! Pokazuje proces gotowania od niezwykłej strony – od myśli, od burczenia w brzuchu, od wyobrażenia smaku na języku! I absolutnie piękne i niezwykłe są ilustracje! Na pewno ten karton nie znajdzie nas na poczcie. Ani w markecie. Ani w sklepie budowlanym. Nie zaatakuje nas w spożywczaku, nie spadnie nam na głowę w mięsnym. To karton z wyższej półki, po który się trzeba wspiąć, to my musimy go znaleźć. Warto…
Na końcu bowiem chcę się podzielić sekretem – teraz mówię szeptem: tę książkę zamówiłam tak naprawdę dla siebie, pod pretekstem, że mam Dziecko. Bo nigdy, absolutnie nigdy nie jest się za dużym na TAKIE kartony!







5 komentarzy:

  1. W sam raz dla mojej siostry, poproszę mamę, żeby kupiła nam.

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas też z niektorymi sztywniakami rozstać się nie mozemy (np. Drugie urodziny Prosiaczka ciągle na półce). Pandowa pozycja przecudowna, lubię takie ilustracje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kartony faktycznie mogą mieć wiele zastosowań. Dobrze tylko znaleźć takie, które dobrej jakości. A jak lubicie kreatywnie spędzać czas, to poznajcie sposoby na niestandardowe wykorzystanie kartonów: http://www.amataska.pl/niestandardowe-zastosowanie-kartonow-czyli-sprawdz-jak-to-zrobic/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za słowa do prywatnej kolekcji...